Reklama

Polscy zakładnicy Ryanaira

W tym roku lotnisko w Modlinie planuje przyjęcie 1,5 mln pasażerów. Tym samym po Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Katowicach i Wrocławiu, stanie się szóstym największym portem lotniczym w Polsce

Publikacja: 09.05.2014 09:12

Polscy zakładnicy Ryanaira

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński

Od początku maja Modlin jest także drugim lotniskiem po porcie im. Chopina wyposażonym w system ILS II, który umożliwia operacje lotnicze w trudnych warunkach atmosferycznych, np. kiedy podstawa chmur wynosi tylko 30 metrów. W wypadku Modlina jest to szczególnie ważne, bo często zalegają tam mgły i a wtedy samoloty były przekierowywane do Warszawy i Łodzi.

Modlin, ze wszystkimi swoimi zaletami, jest jednak zdany praktycznie na jednego partnera, i to w dodatku najbardziej niestałego w uczuciach w całej branży lotniczej - irlandzką linię niskokosztową Ryanair.

- Po początkowych perturbacjach Modlin pokazał, że ma sens ekonomiczny, bo choć warszawskie lotnisko ma jeszcze wolne moce przerobowe, to w perspektywie 10 lat drugie lotnisko w pobliżu stolicy będzie potrzebne - mówi analityk rynku lotniczego Krzysztof Moczulski.

W podobnej sytuacji - uzależnienia od Ryanaia - jest lotnisko w Bydgoszczy, które jednak ma o tyle lepszą sytuację, że lata tam również Eurolot, który dowozi pasażerów do centrum przesiadkowego w Warszawie. Latający Ryanairem jak na razie takiego komfortu nie mają, chociaż i ta linia wyraźnie zaczyna przestawiać się na rejsy na główne europejskie lotniska.

- Przykłady innych krajów wskazują, że sentymentów nie ma. Jeśli tylko jakakolwiek część oferty nie odpowiada Ryanairowi, to wycofuje się z portu lub drastycznie redukuje liczbę kierunków i lotów,choćby po to, aby postawić partnera pod ścianą i wymóc satysfakcjonujące dla siebie warunki. To ostatnie zresztą niedawno obserwowaliśmy w Polsce na przykładzie Bydgoszczy i Rzeszowa - wskazuje Moczulski.

Reklama
Reklama

Jego zdaniem, choć na razie Modlin dobrze funkcjonuje, więc nie ma zbyt dużych powodów do obaw, to jednak kapryśność Ryanaira sprawia, że władze portu powinny zrobić wszystko co w ich mocy, aby przyciągnąć nowych przewoźników dających w miarę satysfakcjonującą liczbę podróżnych. Na razie robią wszystko, aby zachęcić ludzi do podróżowania z Modlina i, aby zdjąć z niego opinię lotniska położonego "w szczerym polu".

Linie lotnicze Ryanair właśnie ogłosiły, że w nadchodzącym sezonie zimowym znów będą oferowały loty z Bydgoszczy do Prestwick koło Glasgow. Rejsy będą się odbywały dwa razy w tygodniu: w czwartki oraz niedziele.

Wcześniej jednak Ryanair skasował letnie rejsy do Szkocji oraz do Weeze pod Duesseldorfem. Na zimę połączenie do Weeze jednak ma wrócić. Na razie więc wszystko wskazuje, że w sezonie zimowym (od października do końca kwietnia) Ryanair będzie oferował loty z Bydgoszczy na pięciu trasach do Londynu Stansted, Dublina, Prestwick, Weeze oraz Birmingham. Do tego dochodzi jeszcze połączenie Eurolotu do Warszawy.

- Wcześniej wycofanie praktycznie wszystkich lotów z Bydgoszczy sprowadziło zarówno na władze portu, jak i regionu falę krytyki, tak więc Ryanair już wie, że będzie mógł wynegocjować niemałą „dopłatę marketingową", aby zwiększyć oferowanie i częstotliwość rejsów z Bydgoszczy - uważa Moczulski.

Jego zdaniem stanie się tak zwłaszcza w sytuacji, kiedy wkrótce ma się otworzyć kolejny, najbardziej po upadłej Gdyni bezsensowny port lotniczy, czyli Radom, który również, chcąc przyciągnąć Ryanaira, będzie musiał otworzyć portfel.

Zanim Wyjedziesz
Wielkie Muzeum Egipskie otwarte. Na razie na próbę
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Turystyka
Dolina Sanu i Wisły: pięć perełek, które zaskakują
Turystyka
Wizz Air uruchamia nowe połączenie. Popularny kurort dostępny bezpośrednio z Warszawy
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Turystyka
Kruche imperium „Królowej Zakopanego”
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama