Jurgów to wioska niezwykła. Na końcu Polski. Dalej jest już Słowacja. Albo na odwrót. Nikt już nie wie. Bo wieś kilka razy zmieniała przynależność państwową. Do dziś mówi się tu w dwóch językach. Nie, w trzech: polskim, słowackim i spiskim. W końcu to Spisz. Ale do rzeczy: mieszkańcy wsi kilka lat temu uwierzyli w siebie. Ponad 200 właścicieli działek położonych na zboczach granicznej góry – Górków Wierch – dogadało się ze sobą i zawiązało spółkę. W ciągu zaledwie czterech lat powstała stacja narciarska – dziś uznawana za jedną z najlepszych w Polsce. Dzięki niej zyskała cała wieś – niemal wszyscy mieszkańcy czerpią dochody z turystyki. Nawet ci, którzy nie mają udziałów w narciarskiej spółce.