Z polisą na polskie stoki

Narty to nie jest najbezpieczniejszy sport. Przed wyjazdem, nawet weekendowym, warto pomyśleć o polisie. Ceny już od kilkunastu złotych

Publikacja: 28.11.2011 16:39

Z polisą na polskie stoki

Foto: ROL

Niezależnie od tego, jakie mamy umiejętności narciarskie, musimy liczyć się z tym, że na stoku mogą nas spotkać niemiłe przygody, jak złamanie nogi czy zerwanie więzadła. Zdarza się także, że wyrządzamy szkodę innej osobie, niszcząc jej sprzęt lub, co gorsza, powodując u niej obrażenia ciała.

Mało kto jadąc na narty w polskie góry kupuje ubezpieczenie. Połamane nogi można składać w ramach NFZ, a pomoc na stokach oraz transport do szpitala są bezpłatne. Nie oznacza to jednak, że nie można ponieść uszczerbku finansowego podczas nieostrożnego szusowania. Jeśli kogoś potrącimy i zrobimy mu krzywdę, musimy to naprawić, a zniszczony sprzęt to wydatek, który może sięgnąć nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Za naprawienie szkody odpowiedzialny jest sprawca zdarzenia.

Polisa turystyczna wykupiona na krajowy wyjazd może różnić się od tej na wyjazd zagraniczny. Przede wszystkim nie musi zawierać rozbudowanych gwarancji bezpłatnej pomocy medycznej, dzięki czemu będzie tańsza. Pozostają jednak trzy zasadnicze części składowe: ubezpieczenie NNW, odpowiedzialności cywilnej, assistance oraz sprzętu narciarskiego. Już za kilka złotych dziennie można mieć ochronę obejmującą te elementy.

Najwięcej kosztów może pociągnąć zderzenie z inną osobą. Jeśli rozpędzimy się i na kogoś wpadniemy, to musimy pokryć wydatki związane z powrotem poszkodowanego do zdrowia oraz utraconymi przez niego zarobkami, a nawet z rentą, jeżeli po wypadku będzie on inwalidą. Za granicą takie pozwy są powszechne, a i u nas coraz częściej poszkodowani dochodzą swoich praw przed sądami. Przed tymi wydatkami chroni ubezpieczenie OC.

Jeżeli ktoś amatorsko uprawia sporty przez cały rok, najbardziej opłaci mu się ubezpieczenie OC w życiu prywatnym. Taka polisa to roczny wydatek rzędu kilkudziesięciu zł, a chroni przed finansowymi konsekwencjami uszkodzenia innej osoby.

Jeśli nie mamy takiej polisy, to ubezpieczenie OC powinno stanowić składnik ubezpieczenia kupowanego na wyjazd narciarski. Suma ubezpieczenia w wysokości 100 tys. zł powinna być wystarczająca (chyba że będziemy mieć pecha i doprowadzimy kogoś do kalectwa).

Ubezpieczenie NNW gwarantuje natomiast wypłatę świadczenia w razie uszkodzenia samego siebie w wyniku wypadku na stoku. Wysokość świadczenia zależy od sumy ubezpieczenia oraz od stopnia trwałego uszczerbku na zdrowiu (zazwyczaj jest to, podany w tabeli, wskaźnik w ujęciu procentowym). Jeżeli suma ubezpieczenia jest niewysoka, świadczenie też będzie niewielkie. Na przykład przy sumie 10 tys. zł i przy założeniu, że w razie złamania nogi wskaźnik wynosi 3 proc., poszkodowany otrzyma 300 zł.

Polisa może także obejmować ochroną sprzęt sportowy. Jednak  ubezpieczenie to nie daje ochrony, gdy najbardziej go potrzebujemy, mianowicie gdy ściągamy narty z nóg, żeby iść na herbatę czy do toalety. O ile polisa przyda się, gdy zniszczymy sprzęt na stoku, to nie zapewni ochrony, jeśli zostawimy narty bez opieki, a to są najczęstsze sytuacje, gdy narty zmieniają posiadacza.

Do tego w wypadku kradzieży sprzętu z samochodu ubezpieczyciele często wymagają, by auto było zaparkowane na strzeżonym parkingu, a o to nie zawsze przy polskich stokach łatwo. Poza tym polisa nie zawsze obejmuje wyposażenie dodatkowe, takie jak gogle, kask czy kombinezon. Wykupując takie ubezpieczenie, powinniśmy sprawdzić, czy ubezpieczyciel, wypłacając odszkodowanie, pomniejszy jego wysokość o stopień amortyzacji utraconej rzeczy. Polisa ma sens tylko, gdy za otrzymane pieniądze będziemy mogli kupić sprzęt podobny do zniszczonego lub skradzionego.

Wartościowym dodatkiem, nieznacznie podnoszącym cenę polisy, jest assistance. Dzięki niemu można liczyć na pomoc przy umawianiu wizyty w specjalistycznej przychodni, zorganizowaniu rehabilitacji albo transporcie na zabiegi.

Polisę na narciarski wyjazd w Polsce można kupić m.in. w Allianz, Warcie, Elvii i PZU. Za ubezpieczenie na 3 dni zapłacimy – w zależności od warunków umowy i limitów odpowiedzialności towarzystwa – już od kilkunastu zł.

Niezależnie od tego, jakie mamy umiejętności narciarskie, musimy liczyć się z tym, że na stoku mogą nas spotkać niemiłe przygody, jak złamanie nogi czy zerwanie więzadła. Zdarza się także, że wyrządzamy szkodę innej osobie, niszcząc jej sprzęt lub, co gorsza, powodując u niej obrażenia ciała.

Mało kto jadąc na narty w polskie góry kupuje ubezpieczenie. Połamane nogi można składać w ramach NFZ, a pomoc na stokach oraz transport do szpitala są bezpłatne. Nie oznacza to jednak, że nie można ponieść uszczerbku finansowego podczas nieostrożnego szusowania. Jeśli kogoś potrącimy i zrobimy mu krzywdę, musimy to naprawić, a zniszczony sprzęt to wydatek, który może sięgnąć nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Za naprawienie szkody odpowiedzialny jest sprawca zdarzenia.

Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek