Jak informuje Gazeta.pl, między 13 a 16 sierpnia Polacy odpowiadali za 16,48 proc. ruchu turystycznego w Bari. Po raz pierwszy wyprzedzili pod tym względem samych Włochów, których udział wyniósł 16,01 proc. Kolejne miejsca zajęli Francuzi, Rumuni, Węgrzy i Niemcy. Lokalny serwis „Corriere della Sera” żartobliwie ocenił, że Bari stało się niemal dzielnicą Warszawy.

Czytaj więcej

Wielka wymiana unijnej waluty. Z portfeli wkrótce znikną dobrze znane banknoty euro

Tanie loty i związki z królową Boną

Zdaniem lokalnych władz jednym z najważniejszych powodów zainteresowania Polaków tym regionem Włoch są liczne i tanie połączenia lotnicze. Do Bari można bezpośrednio dolecieć m.in. z Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Poznania i Katowic. Pietro Petruzzelli, radny odpowiedzialny za turystykę, przyznał, że Bari jest jednym z niewielu miast, które wykorzystują wpływy z opłaty turystycznej do wspierania połączeń lotniczych, jednocześnie dążąc do wydłużenia sezonu.

Czytaj więcej

Tegoroczny wakacyjny hit pilnie wycofywany ze sklepów po obu stronach Atlantyku. Ryzyko śmierci

Burmistrz Vito Leccese wspomniał również o historycznych związkach stolicy Apulii z Polską. „Bona Sforza z rodu Aragończyków, królowa Polski, jest pochowana w bazylice w Bari, a Polacy czują z nią silną więź” – przyznał.

Bari przyciąga turystów także jesienią

Stolica Apulii może pochwalić się około 300 słonecznymi dniami w roku. We wrześniu temperatury wynoszą zazwyczaj 24–26 stopni Celsjusza, a w październiku 21–23 stopnie. Turystów przyciągają również miejskie plaże, lokalna kuchnia i zabytki. Bari jest też doskonałą bazą wypadową do innych popularnych miejscowości, jak Monopoli, Polignano a Mare, Alberobello czy Matera.