Reklama

Airbnb: Overtourism? To nie nasza sprawka

Amsterdam, Barcelona, Wenecja, Majorka... - Airbnb stara się udowodnić na ich przykładach, że przeciwdziała turystyce masowej, bo propaguje zrównoważony rozwój

Publikacja: 12.06.2018 00:02

Airbnb: Overtourism? To nie nasza sprawka

Foto: Filip Frydrykiewicz

Portal przygotował raport „Healthy travel and healthy destinations", w którym twierdzi, że jego model biznesowy przeciwdziała turystyce masowej i promuje zrównoważony rozwój.

Na potrzeby badania przeprowadzonego we współpracy z Jonathanem Tourtellotem, założycielem Centrum na Rzecz Zrównoważonych Kierunków Turystycznych (National Geographic Center for Sustainable Destinations) przebadano osiem najpopularniejszych na świecie celów podróży: Amsterdam, Barcelonę, Wenecję, Majorkę, Bali, Bangkok, Kioto i Queenstown.

Okazuje się, że co najmniej dwie trzecie wszystkich osób korzystających w nich z usług Airbnb nocowało poza centrami turystycznymi. Od 72 do 93 procent miejsc noclegowych oferowanych przez portal znajduje się bowiem poza obszarami narażonymi na „overtourism", a to dlatego, że w tych ostatnich znajduje się mniej mieszkań niż hoteli.

Jednym ze sposobów na łagodzenie skutków turystyki masowej jest rozpraszanie turystów – mówi Tourtellot. Jego zdaniem należy ulokować odwiedzających w różnych częściach miasta, żeby nie przeciążać pewnych dzielnic i popularnych miejsc. – Udostępnianie mieszkań może pomóc w tym w dwojaki sposób, po pierwsze, ponieważ oferowane obiekty są zazwyczaj bardziej rozproszone geograficznie niż hotele, po drugie dzięki rekomendacjom właścicieli wynajmowanych mieszkań – dodaje Tourtellot.

Z analizy przewodników przygotowanych przez ponad 2,8 miliona osób oferujących swoje obiekty w Airbnb wynika, że zazwyczaj polecają one obiekty znajdujące się w zasięgu 20 minut spacerem od miejsca zakwaterowania. 61 procent tych miejsc jest rekomendowanych tylko przez konkretnego wynajmującego, co oznacza, że trafią tam jedynie jego goście. Mowa tu przede wszystkim o lokalnych sklepach, punktach gastronomicznych i rzemieślniczych.

Reklama
Reklama

Airbnb podkreśla ponadto, że 97 centów z każdego dolara, euro czy funta wydanego na ofertę reklamowaną na portalu trafia bezpośrednio do sprzedającego. Pieniądze te są dalej inwestowane według własnych potrzeb w miejscu zamieszkania. Sprawa inaczej przedstawia się w wypadku hoteli – tu od 14 do 36 centów z każdego dolara wydanego w sieci może nigdy nie dotrzeć do lokalnych społeczności. Z kolei pieniądze uczestników rejsów wycieczkowych wydawane są na miejscu jedynie na paliwo i transport na wycieczki fakultatywne do ograniczonej liczby miejsc.

Z badania ośmiu miejsc najbardziej zagrożonych turystyką masową, wynika, że Airbnb odpowiada za 7 procent wszystkich przyjazdów turystycznych, włączając w to osoby korzystające z hoteli i pasażerów statków. Oznacza to, że na każdego mieszkańca przypada 0,37 gościa. W wypadku gości niekorzystających z Airbnb jest to 5,1 turysty na mieszkańca.

Zanim Wyjedziesz
Wielkie Muzeum Egipskie otwarte. Na razie na próbę
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Turystyka
Nowa opłata dla turystów? Koszt wypoczynku może wzrosnąć
Turystyka
Dolina Sanu i Wisły: pięć perełek, które zaskakują
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama