Portal Hosteltur, który przywołuje te statystyki, podkreśla, że tendencja do skracania pobytów ma charakter ogólnoświatowy. W Hiszpanii spadek na przestrzeni dwóch ostatnich dekad wyniósł jeden dzień – podczas gdy średni pobyt w lipcu 1999 roku wynosił 4,5 dnia, dziś jest to 3,5 dnia.

– Głównym powodem coraz krótszych pobytów jest tani transport. – 20 lat temu przeloty były stosunkowo drogie, dlatego turyści zostawali w odwiedzanym miejscu przez tydzień, 10 lub 15 dni. Dziś przyjeżdżają na Wyspy Kanaryjskie lub Baleary na trzy lub cztery dni, a pozostałą część wakacji spędzają w innych miejscach – mówi sekretarz generalny organizacji turystycznej Mesa del Turismo, Germán Porras.

Zobacz także: „W Hiszpanii więcej turystów, ale na krócej”.

Uważa on, że branża powinna bardziej skupić się na pozyskiwaniu gości z dalekich krajów, bo w ich wypadku koszt transportu na tle całej kwoty potrzebnej na realizację wyjazdu waży więcej. To właśnie dlatego Hiszpania stara się o zwiększenie liczby lotów z Azji. Porras zauważa, że coraz więcej turystów z tego regionu świata rezygnuje z wycieczek obejmujących sześć czy siedem krajów na rzecz pobytów w jednym lub maksymalnie w dwóch.

Nie oznacza to, że należy porzucić Europejczyków nastawionych na plażowanie, bo w tym obszarze kraj ma najbogatszą ofertę.

Czytaj też: „Hiszpania chce zatrzymać turystów”.