Urlop nad Adriatykiem? W Czarnogórze i Albanii wyjdzie taniej niż w Chorwacji

Z początkiem roku Chorwacja dołączyła do strefy euro. Ale to głównie przez inflację wakacje w tym kraju są w tym roku droższe. Niemniej, jeśli chodzi o ceny, to bardziej opłaca się wypoczywać w sąsiedniej Czarnogórze lub Albanii - wynika z analizy Cinkciarz.pl.

Publikacja: 17.08.2023 13:00

Urlop nad Adriatykiem? W Czarnogórze i Albanii wyjdzie taniej niż w Chorwacji

Foto: Nelly Kamińska

Eksperci serwisu Cinkciarz.pl przygotowali wyliczenia dotyczące kosztów pobytu w Chorwacji po wprowadzeniu euro i porównali je do cen w sąsiedniej Czarnogórze i Albanii.

Po kilku tygodniach wakacji wrażenia licznie przybywających do Chorwacji gości z zagranicy wydają się dość rozbieżne - pisze serwis. Słychać narzekania na „paragony grozy”, ale obok nich też głosy, że Chorwacja już dawno przestała być miejscem taniego wypoczynku, a z uwagi na inflację ceny mogą być o kilkanaście procent wyższe od tych sprzed roku. Jak jest w rzeczywistości?

Zły moment na rzetelne wskazania

Piwo za 5 euro w portowej tawernie - taka cena w Zadarze i okolicach może sugerować, że podwyżki naprawdę znacznie przebijają inflację. Na szczęście (dla turystów) w większości restauracji napój ten można kupić za 3 euro.

- Dość trudno zestawić pojedyncze przykłady z chorwackich kurortów w całościowy obraz poziomu cen - mówi dyrektor departamentu klienta strategicznego w Cinkciarz.pl Robert Błaszczyk, cytowany w komunikacie.

- Kłopot także w tym, że na obecnym etapie nie można się spodziewać oficjalnych danych o cenach towarów i usług z letnich miesięcy i apogeum wakacyjnego sezonu, ponieważ takie statystyki pojawiają się z opóźnieniem. Bazujemy jednak na raportach dużych chorwackich detalistów z początkowych miesięcy po wejściu Chorwacji do strefy euro, na które powołuje się też oficjalny portal Unii Europejskiej. Okazuje się, że ceny 65 procent produktów nie zmieniły się wraz z przyjęciem wspólnej waluty. 25 procent towarów w tym samym okresie potaniało, a 10 procent podrożało - informuje Błaszczyk.

Gorsze (z perspektywy klientów) informacje dotyczą usług. W kontekście turystyki odpowiadającej za 20 procent chorwackiego PKB szczególnie istotne wydają się ceny w hotelarstwie i gastronomii. Niestety, właśnie te branże najmocniej napędzały inflację, która w pierwszym kwartale br. znacznie przekraczała w Chorwacji 10 procent. Może to skłaniać do wniosku, że w segmencie usług nie udało się zapobiec nieuzasadnionym podwyżkom.

- Chorwacja jest już 20. krajem oficjalnie przyjętym do strefy euro, choć w ramach dwustronnych i jednostronnych umów wspólną walutą może się posługiwać 26 państw. Jednak wydaje się, że żadnej z wcześniejszych akcesji nie towarzyszyły równie burzliwe warunki gospodarcze. Wiążą się one jeszcze ze spuścizną pandemii, ale już znacznie bardziej ze skutkami napaści Rosji na Ukrainę. W środowisku rekordowej inflacji, która w październiku, listopadzie i grudniu przekraczała w Chorwacji 13 procent, oraz ponadprzeciętnych wahań kursów walut przedsiębiorcy mogą ukryć dodatkowe podwyżki cen, co dotyczy szczególnie usług - tłumaczy Robert Błaszczyk.

Czytaj więcej

Rzym chce więcej zarabiać na turystach. Podnosi podatek

Chorwackie lato 2023

Aby nieuzasadnione podwyżki nie uderzyły w najbiedniejszych, jesienią zeszłego roku władze Chorwacji wprowadziły urzędowe ceny maksymalne na podstawowe towary spożywcze, czyli m.in. mleko, mąkę, cukier, drób, wieprzowinę czy olej słonecznikowy. Jak kształtują się ich ceny w chorwackich marketach?

Litr mleka kosztuje obecnie ok. 1,05 euro, bochenek chleba ok. 1,1 euro, 1,5 litra wody gazowanej prawie 1 euro, kilogram bananów 1,4 euro, kilogram filetów z kurczaka ok. 8,4 euro, kilogram ryżu 2,1 euro, kilogram sera żółtego od 9,2 euro.

W restauracjach wiele zależy od lokalizacji i standardu lokalu, dlatego łatwiej porównać ceny identycznych zestawów w globalnych sieciówkach fastfoodowych. Za przykładowy posiłek w Chorwacji trzeba zapłacić 6,6 euro, podczas gdy w Polsce równowartość 6,3 euro. Poza sieciówkami kolacja dla dwóch osób w chorwackiej restauracji to wydatek rzędu ok. 40 euro.

Za tygodniowy pobyt w apartamencie w kurorcie Bol w sierpniowym szczycie sezonu turystycznego dwie osoby nie muszą płacić więcej niż 1000 euro, chociaż oczywiście nie brakuje ofert dwukrotnie droższych. Tymczasem we wrześniu, gdy pogoda w Chorwacji jeszcze sprzyja plażowaniu i kąpieli, można zarezerwować apartament dla dwóch osób w tej samej miejscowości za znacznie poniżej 500 euro.

Czarnogóra nieco tańsza

Urlop nad Adriatykiem można zaplanować w sąsiadującej z Chorwacją Czarnogórze, w której już od 2002 roku płaci się w euro, mimo że nie jest ona członkiem Unii Europejskiej. Trzeba jednak zaznaczyć, że z Polski do Czarnogóry wiedzie o 500 kilometrów dłuższa droga niż do najbliższych chorwackich kąpielisk nad Adriatykiem.

Reguła, od której zdarzają się oczywiście wyjątki, wskazuje, że w marketach Czarnogóry te same produkty kosztują ok. 10-20 procent mniej niż w Chorwacji. Mniejsze różnice cenowe, lecz także na korzyść Czarnogóry, dotyczą cen w barach i restauracjach. Na przykład bochenek chleba kosztuje 80 eurocentów, kilogram sera żółtego 7,2 euro, 1,5-litrowa butelka wody gazowanej ok. 70 eurocentów, zestaw w fastfoodzie 6 euro, a średnia cena posiłku dla dwóch osób w restauracji 35 euro.

Przystępniejsze są także ceny noclegów. Tydzień dla dwóch osób w Budvie nad Adriatykiem można spędzić za ok. 400 euro, nawet w warunkach hotelowych i sierpniowym szczycie cenowym. Miesiąc później dwuosobowy apartament w Budvie da się zarezerwować już za 155 euro.

Albania cenowo wygrywa

Jeszcze bardziej wysuniętą na południe od Chorwacji i Czarnogóry Albanię wyróżnia m.in. waluta. 1 albański lek (międzynarodowy symbol ALL) to w przeliczeniu ok. 0,043 zł, a jeśli uwzględnić 12-miesięczny przedział notowań ALL/PLN, to latem 2023 r. lek trzyma się na wyżynach.

- Albania nie należy do Unii Europejskiej (status kandydata ma od 2014 r.) ani też do strefy Schengen, mimo to obywatele Polski mogą wjeżdżać do tego kraju, posługując się jedynie dowodem osobistym i bez konieczności ubiegania się o wizę - zauważa ekspert Cinkciarz.pl.

O ile korzyści cenowe przy wyborze Czarnogóry zamiast Chorwacji mogą sięgać 20 procent, o tyle w Albanii można liczyć, że na zakupy w sklepach czy posiłki w restauracjach wyda się nawet 30 procent mniej, z ważnym zastrzeżeniem, że znajdą się i takie produkty (np. mleko, banany), które kosztują więcej niż w chorwackich marketach. Benzyna w Albanii, a przez to także przejazdy taksówkami, także kosztują więcej niż w Chorwacji czy Czarnogórze.

W sierpniu za wynajęcie apartamentu na tydzień dla dwóch osób w Durrës płaci się średnio 300-500 euro, czyli 1400-220 zł. W drugiej połowie września w tej samej cenie można zarezerwować w tym kurorcie pokój w czterogwiazdkowym hotelu.

Czytaj więcej

Bułgaria i Rumunia mogą dołączyć do strefy Schengen już w tym roku

Jak wydać jeszcze mniej?

Nie warto wymieniać waluty w ostatniej chwili i w najbardziej obleganych miejscach - radzi Cinkciarz.pl. Kantory przy przejściach granicznych, na lotniskach bądź w kurortach zwykle proponują niekorzystne kursy.

- Wyjazd nad Adriatyk z polską walutą i myślą o tym, że na miejscu przewalutujemy złote na euro albo będziemy płacić na miejscu kartą wydaną do konta w PLN i za jej pomocą wypłacać gotówkę z bankomatów, nie wydaje się dobrym pomysłem. To naraża nas na niekorzystne przewalutowanie i wysokie prowizje - mówi Robert Błaszczyk.

- Można ich uniknąć, korzystając z karty wielowalutowej. Taki produkt, w pewnym uproszczeniu, działa za granicą niczym karta wydana w lokalnej walucie. Można ją zasilić dowolną kwotą, co wpływa na bezpieczeństwo. Korzystne kursy, możliwość płacenia w większości walut na świecie oraz bezprowizyjne wypłaty z zagranicznych bankomatów to kolejne zalety karty wielowalutowej. Można się nią posługiwać w tradycyjnej formie „plastiku” bądź podpiętą w smartfonie czy też zegarku - podsumowuje ekspert Cinkciarz.pl.

Cinkciarz.pl

Eksperci serwisu Cinkciarz.pl przygotowali wyliczenia dotyczące kosztów pobytu w Chorwacji po wprowadzeniu euro i porównali je do cen w sąsiedniej Czarnogórze i Albanii.

Po kilku tygodniach wakacji wrażenia licznie przybywających do Chorwacji gości z zagranicy wydają się dość rozbieżne - pisze serwis. Słychać narzekania na „paragony grozy”, ale obok nich też głosy, że Chorwacja już dawno przestała być miejscem taniego wypoczynku, a z uwagi na inflację ceny mogą być o kilkanaście procent wyższe od tych sprzed roku. Jak jest w rzeczywistości?

Pozostało 93% artykułu
Zanim Wyjedziesz
Winnice mają klaster. „Nie musimy jeździć do Toskanii. Bądźmy enoturystami w Polsce”
Materiał Promocyjny
Co czeka zarządców budynków w regulacjach elektromobilności?
Zanim Wyjedziesz
Turyści wrócą do katedry Notre Dame. Jest termin ponownego otwarcia po pożarze
Zanim Wyjedziesz
Nitras: Bon turystyczny? Nie ma powodu, by do niego wracać, turystyka się odbiła
Zanim Wyjedziesz
Sześć krajów i tylko jedna wiza? Czy powstanie azjatycka strefa Schengen?
Zanim Wyjedziesz
„Gladiatorzy” w Rzymie, żebracy w Berlinie - uwaga, to mogą być oszuści