Egipcjanie dopingują polskie biura podróży

Filip Frydrykiewicz

– Wierzę, że Polacy nie stracili apetytu na Egipt. Mamy kilka pomysłów, jak odbudować naszą pozycję na polskim rynku – mówi Hisham El Demery, szef Egipskiego Urzędu ds. Promocji Turystyki

Hisham el Demery oraz Mohamed Abdel Gabbar, dyrektor Biura ds. Turystki przy ambasadzie Egiptu w Niemczech (odpowiedzialnego także za rynek austriacki, szwajcarski i polski) przyjechali do Polski z kilkudniową wizytą, by wspólnie z touroperatorami przyjrzeć się efektom dotychczasowych działań i zaplanować strategię na 2018 rok.

Jak mówi el Demery w rozmowie z Turystyką.rp.pl, po kilku chudych latach egipska turystyka odzyskuje dawną pozycję, co jest efektem ustabilizowania się sytuacji politycznej, społecznej i ekonomicznej. – W 2016 r. gościliśmy w Egipcie 5,4 miliona turystów. Mamy nadzieję, ten rok uda się zamknąć liczbą 7-9 milionów – wylicza el Demery. I dodaje, że również na polskim rynku przez ostatnie dwa, trzy sezony sytuacja znacząco się poprawiła.

– Polska zawsze była dla Egiptu jednym z kluczowych rynków, plasując się zazwyczaj na piątym lub szóstym miejscu za Rosją, Wielką Brytanią, Niemcami i Włochami, względnie Skandynawami. Od stycznia do czerwca tego roku do Egiptu przyjechało prawie 70 tysięcy turystów z Polski, co oznacza ponad 145-procentowy wzrost w porównaniu z tym samym okresem w rok 2016. To bardzo dobry prognostyk. I choć obecnie nie przykładamy wielkiej wagi do liczb, starając się przede wszystkim analizować bieżącą sytuację i sygnały dochodzące z rynku, nie ukrywam, że liczymy na więcej – mówi prezes EOT.

Wedle niego wszyscy touroperatorzy – rozmowy odbywały się z przedstawicielami zarówno największych, jak Itaka, TUI, Rainbow, Coral Travel Wezyr Holidays, Neckermann, Sun & Fun czy Exim Tours, jak i z małymi, jak Oasis, czy wchodzący dopiero na polski rynek ETI – zadeklarowali chęć zwiększenia liczby kontraktowanych samolotów czarterowych. W tej chwili do Egiptu lata z Polski około15 samolotów w tygodniu, z tego dziewięć do Hurgady. W przyszłym sezonie może ich być 20 – 25 tygodniowo.

Jak wykorzystać poprawiającą się koniunkturę i na jakie tory skierować egipską turystykę w następnym sezonie? Najważniejszym punktem omawianej w Warszawie strategii ma być dywersyfikacja oferty. – Nie da się rok w rok jeździć do Hurgady, Szarm el-Szejk czy Marsa Alam. Turysta prędzej czy później znudzi się i zapragnie czegoś innego. Będziemy więc nakłaniać polskich touroperatorów, by proponowali klientom coś więcej, niż tylko wypoczynek w hotelu – mówi el Demery.

Jego zdaniem największy potencjał tkwi m.in. w turystyce religijnej (wycieczki śladami Świętej Rodziny, czytaj: „Egipt chce się reklamować Chrystusem”), medycznej i wellness, a także biznesowej. Te formy turystyki pomogą lepiej rozłożyć ruch turystyczny na wszystkie miesiące roku i rozładować nieco jego sezonowe natężenie w kurortach. Poza tym, co nie mniej istotne, dają one większe przychody, niż turystyka „plażowa”. – Wierzę, że dzięki dywersyfikacji oferty odzyskamy to, co przez ostatnie lata straciliśmy – mówi el Demery.

Egipska Organizacja Turystyczna planuje dwie kampanie reklamowe, które mają ruszyć po wakacjach. Pierwsza, ogólna, obejmie 26 rynków, głównie europejskich (reklama zewnętrzna i w internecie, głównie w mediach społecznościowych), druga zaś – na poszczególnych rynkach („głównie outdoor, ale inne pomysły również bierzemy pod uwagę”). Kampanie krajowe będą realizowane w ścisłej współpracy z touroperatorami. – Co i jak będziemy promować, zależy od specyfiki danego rynku, np. turystów z Wielkiej Brytanii bardzo interesują tzw. classical tours, czyli zwiedzanie Kairu, Luksoru czy Asuanu.

W Polsce skupimy się najpewniej na promowaniu kurortów nad Morzem Czerwonym. Mam jednak nadzieję, że uda się włączyć do kampanii także rejsy czy wspomniane zabytki, które są bardzo atrakcyjne także zimą – wyjaśnia el Demery. Nie chce zdradzić wysokości budżetu na te działania. – Koszty kampanii będziemy omawiać indywidualnie z każdym organizatorem – mówi.

Wsparciem tych działań mają być warsztaty dla przedstawicieli branży, podróże studyjne, duże stoisko na targach turystycznych TT Warsaw, jakie odbędą się w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie w listopadzie tego roku, reklamy w prasie i artykuły sponsorowane.

Jak dodaje Mohamed Abdel Gabbar przydałoby się więcej rzetelności w doniesieniach prasowych na temat sytuacji w Egipcie. – Chcielibyśmy, by media informowały nie tylko o zagrożeniach, ale także, jak wiele władze egipskie zrobiły dla poprawy bezpieczeństwa – mówi.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

LOT: Sprzedajemy bilety nawet tam, dokąd nie latamy

LOT będzie sprzedawać bilety w krajach, do których nie lata. Dzięki pozyskaniu agentów w ...

Przywrócono połączenie kolejowe Zermatt ze światem

Turyści z popularnego szwajcarskiego ośrodka narciarskiego Zermatt, mogą już opuścić go koleją. Przez dwa ...

Rosyjskie turystki zabite w eksplozji arsenału

Co najmniej dwie osoby nie żyją, a 60 zostało rannych po wczorajszej eksplozji w ...

W Stambule trwa śnieżny paraliż

Stambuł trzeci dzień z rzędu otula śnieżna pokrywa, a słaba widoczność jest powodem odwołania ...

TT Warsaw: Rynek najmu krótkotrwałego sam się nie ureguluje

Potrzebna jest dyskusja nad przyszłością ekonomii dzielenia (z ang. sharing economy) w turystyce z ...

Kuba w Warszawie: Przyjeżdżajcie, inwestujcie

W zeszłym roku Polacy byli pod względem liczebności turystów dwunastą nacją na Kubie. Ale ...