To wniosek Szwajcarskiego Stowarzyszenia Turystycznego (Schweizer Reise-Verbands, SRV), które przeprowadziło wśród swoich członków ankietę na temat ich sytuacji biznesowej. Jak mówi prezes organizacji Max E. Katz, także przyszły rok będzie dla branży trudny.

Dlaczego? Bo w dalszym ciągu trudno będzie polecieć do dalekich krajów, a sytuacja jest na tyle niepewna, że firmy nie mogą spokojnie planować swoich działań.

Najgorzej było wiosną tego roku – zarówno agenci, jak i touroperatorzy, musieli poradzić sobie z prawie 70-procentowym spadkiem przychodów, 20 procent pracowników straciło pracę. Z tej zapaści branża powoli wychodzi, ale to jeszcze potrwa.

Z ankiety wynika, że w 2020 roku obroty w przeliczeniu na jednego pracownika spadły o 68,1 procent rok do roku (z 3,27 miliona franków do 1,14 miliona). Obniżyła się również średnia sprzedaż na pracownika – z 925 tysięcy franków na 299 tysięcy. To spowodowało, że rentowność, która do tej pory wynosiła 1 procent, zeszła do -3,5 procent. Skutkiem była redukcja etatów. W sumie w zeszłym roku szwajcarskie biura straciły 1700 pracowników zatrudnionych na cały etat – czyli około 22 procent – w branży przed pandemią pracowało 8,1 tysiąca ludzi.

Na razie nie wiadomo też, ile firm będzie zmuszonych zakończyć działalność – wkrótce rząd przestanie dopłacać do kosztów zatrudnienia, skończą się też inne formy pomocy finansowej.

Mimo wszystko branża jest nastawiona do przyszłości optymistycznie – tak wynika przynajmniej ze wskaźnika zadowolenia, który powstaje na podstawie oceny wielkości oferty i cen. W dalszym ciągu widać jednak, że marże pozostają na niskim poziomie. Jak mówi prof. Christian Lässer z Uniwersytetu w St. Gallen, który wspomniany indeks przygotowuje od 22 lat, zawsze było widać światełko w tunelu, tyle że na razie tunel staje się coraz dłuższy.