Administracja prezydenta Bidena naciska na linie lotnicze i ich agentów internetowych, w tym metawyszukiwarki, żeby pokazywali od początku wyszukiwania lotu pełną cenę biletu -informuje amerykański portal branżowy Phocuswire. Chodzi o firmy, które oferują przeloty do i z oraz po samych Stanach Zjednoczonych. Sekretarz ds. transportu Pete Buttigieg tłumaczy, że to pozwoli klientom podejmować bardziej świadomie decyzje i oszczędzać pieniądze.

Propozycję poparło już Stowarzyszenie Technologii Podróży reprezentujące takie firmy jak Expedia, Kayak, Skyscanner, Booking.com, Travelport, i Amadeus. Konsumenci, zwłaszcza ci, którzy podróżują tylko raz lub dwa razy w roku, często nie są świadomi, jakie produkty i usługi są wliczone w daną taryfę lotniczą, bo strategie biznesowe przewoźników różnią się - niektórzy nie pobierają dodatkowych opłat za bagaż lub wybór miejsca w samolocie, podczas gdy inni stosują takie praktyki. Uwagę na to zwraca, Stewart Alvarez, szef stowarzyszenia. Dodatkowe opłaty, na przykład za wybór miejsc obok siebie, czy przewóz bagażu, czy to ręcznego, czy nadawanego, musiałyby być prezentowane od razu po wyświetleniu wyników wyszukiwania.

Departament proponuje również, aby linie lotnicze osobom podróżującym z małym dzieckiem od razu dawały możliwość zakupu miejsc w odpowiedniej taryfie we wszystkich punktach sprzedaży. To oznacza, że przewoźnicy musieliby dostarczać agentom aktualnych informacji dotyczących opłat za bagaż, zmiany, anulacje i miejsca obok siebie. Podczas poniedziałkowego briefingu prasowego sekretarz prasowa Białego Domu, Karine Jean-Pierre, mówiła, że chodzi o to, by zwiększyć konkurencję między liniami lotniczymi, ale i ograniczyć opłaty lotnicze, a co najważniejsze, pomóc amerykańskim rodzinom zaoszczędzić pieniądze.

Z statystyk wynika, że w pierwszym półroczu tego roku amerykańskie linie lotnicze wypracowały przychód z tytułu opłat za bagaż w wysokości ponad 3,2 miliarda dolarów, a w zeszłym roku z tytułu opłat za anulację lub zmianę na biletach prawie 700 milionów dolarów.

Propozycja Departamentu Transportu powstała w odpowiedzi na zarządzenie prezydenta Bidena dotyczące promowanie konkurencyjności. Na początku tego miesiąca urząd opublikował zestaw informacji, który ma pomóc podróżnym zrozumieć ich prawa w wypadku odwołania lub opóźnienia lotu. Departament proponuje również, aby linie lotnicze w jasny sposób informowały, kiedy podróżnemu przysługuje zwrot pieniędzy, a w sytuacji kiedy pasażer nie będzie mógł polecieć z powodu koronawirusa lub innej choroby zakaźnej, powinien dostać voucher na przyszłe rezerwacje ważny bezterminowo. Prezydent Biden ogłosił proponowaną zasadę w poniedziałek na posiedzeniu Rady Konkurencyjności Białego Domu, która powstała w zeszłym roku.

Teraz propozycja trafiła pod konsultacje społeczne, czas na składanie uwag to 60 dni. Kiedy przepisy zostaną ostatecznie wdrożone, na razie trudno określić.