Przewoźnicy niskokosztowi Southwest, Frontier i JetBlue odnotowali gwałtowne spadki marż operacyjnych w pierwszym kwartale. Delcie i United udało się, mimo osłabienia popytu, utrzymać stabilne wyniki. Według analityków przewagę klasycznym przewoźnikom zapewniły większe zainteresowanie podróżami premium i rosnąca wartość programów lojalnościowych.
Czytaj więcej
Ryanair zapewnił sobie cenę paliwa lotniczego na poziomie 60 dolarów za baryłkę na okres dwóch lat. Według prezesa Michaela O’Leary’ego daje to prz...
Tanie linie natomiast nadal zmagają się z trudnościami w powrocie do stabilnej rentowności po pandemii. Zmiany te znajdują odzwierciedlenie w rozkładach lotów na obecny kwartał – przewoźnicy niskokosztowi ograniczają oferowanie miejsc, aby chronić marże, podczas gdy Delta i United zwiększają liczbę połączeń i oferują niższe ceny.
Walka o pasażerów tradycyjnych i tanich linii lotniczych
Analitycy i przedstawiciele branży podkreślają, że linie tradycyjne realizują strategię dwutorową: nie tylko przeciwdziałają odpływowi klientów przez obniżenie liczby miejsc, ale także starają się przejmować pasażerów tańszych konkurentów.
- Tak jak kiedyś Southwest wychodził wzmocniony z kryzysów, tak dziś to czas United i Delty - mówi analityk z firmy JPMorgan Jamie Baker.
Popyt na podróże w klasie premium rośnie dynamicznie – Delta, United i Alaska Airlines inwestują w ten segment, by skorzystać z tej tendencji. Na przykład przychody z klasy premium stanowią już 41 procent wpływów pasażerskich Delty, w porównaniu z 35 procent w 2019 roku. Wzrost znaczenia klientów podróżujących w celach turystycznych w segmencie wyższym pozwolił liniom zmniejszyć zależność od podróży służbowych – udział tych ostatnich w przychodach United pozostaje istotnie niższy niż przed pandemią.
Bank of America wskazuje, że wydatki i dochody gospodarstw domowych o wyższych dochodach nadal rosną, co zaowocuje dalszym wzrostem segmentu premium. - Zmiana orientacji branży na segment premium będzie trwała – przekonuje dyrektor finansowy Alaska Airlines Shane Tackett.
Czytaj więcej
Cła nakładane przez administrację Trumpa i wynikająca z nich niepewność destabilizują nie tylko gospodarkę światową i handel międzynarodowy, ale po...
W trudnych czasach tradycyjne linie lotnicze ratują się klientami biznesowymi
Tanie linie próbują wejść w tę część rynku, jednak ich inwestycje są nieporównywalnie mniejsze niż u przewoźników tradycyjnych. Niskokosztowi operatorzy wciąż w dużej mierze opierają się na klientach wrażliwych cenowo i obsługują głównie rynek krajowy – obecnie najbardziej osłabiony w Stanach Zjednoczonych. Straty są notowane głównie na trasach krajowych.
Delta i United wykorzystują rosnący popyt na dalekodystansowe loty międzynarodowe, by chronić swoje marże. W tym segmencie niedobór szerokokadłubowych samolotów również wspiera utrzymanie wyższych cen biletów. United prognozuje wzrost przychodów na milę dostępnego miejsca (RASM) we wszystkich rynkach międzynarodowych w II kwartale.
Szeroka siatka połączeń i oferta premium pomagają przewoźnikom tradycyjnym przyciągać bardziej dochodowych pasażerów do programów lojalnościowych z kartami kredytowymi, generujących miliardy dolarów kwartalnych przychodów. W pierwszym kwartale Delta dostała od American Express wynagrodzenie odpowiadające niemal 20 procentom jej przychodów pasażerskich.
- Wyprodukować fotel premium to jedno, a zdobyć lojalność klienta, to drugie - zaznacza prezes Delty Glen Hauenstein.
W poprzednich kryzysach (w latach 2001 i 2008) Southwest zyskał dzięki lojalności klientów i mimo trudnej sytuacji przynosił zyski. Dziś jednak zmaga się z przeciętnymi wynikami.
Czytaj więcej
Zagubiony bagaż to coraz częstszy problem, z którym muszą mierzyć się pasażerowie podróżujący samolotami. Okazuje się, że są lotniska, na których r...
Linie lotnicze szukają dodatkowego zarobku
Wzrost kosztów operacyjnych wymusił poszukiwanie nowych źródeł przychodów, co doprowadziło do rezygnacji z niektórych przyjaznych dla pasażerów zasad, jak brak opłat za bagaż. Southwest twierdzi jednak, że nie zaobserwował odpływu klientów po ostatnich zmianach.
Pozostałe tanie linie także mają trudności – Spirit właśnie obronił się przed bankructwem, a Frontier osiągnął dodatnią marżę operacyjną tylko raz w ciągu ostatnich pięciu lat.
Jednak prezes Frontiera, Barry Biffle, kwestionuje przewagę linii tradycyjnych. Twierdzi, że ewentualna recesja ograniczy podróże służbowe, zmuszając klientów do rezygnowania z droższych ofert, co może odbić się na nich negatywnie, a pomóc tym budżetowym.