Obfite opady mokrego śniegu w połączeniu z porywistym wiatrem zmusiły władze lotniska do czasowego wyłączenia z użytku większości pasów startowych. Obecnie operacje lotnicze odbywają się wyłącznie na jednej drodze startowej, co drastycznie ograniczyło liczbę lądowań – jak podaje rzecznik portu, z typowych 65 do zaledwie 15 maszyn na godzinę.
Opóźnienia samolotów, konieczne odladzanie
Głównym wyzwaniem stała się czasochłonna procedura odladzania samolotów. Rzecznik podkreśla, że konieczność usuwania lodu i zabezpieczania skrzydeł przed zamarzaniem, w połączeniu z ograniczoną widocznością, uczyniła dzisiejszy harmonogram lotów „wyjątkowo nieprzewidywalnym”. Proces ten, niezbędny z punktu widzenia bezpieczeństwa, powoduje zatory już na etapie kołowania, co przekłada się na wielogodzinne opóźnienia rejsów, które formalnie nie zostały jeszcze odwołane.
Największe cięcia w rozkładzie wprowadziła linia KLM. Holenderski przewoźnik zdecydował się na zawieszenie znacznej części połączeń europejskich, starając się jednocześnie utrzymać ciągłość operacji międzykontynentalnych. Poszkodowani są również pasażerowie innych linii – m.in. LOT odwołał poranne połączenie do Warszawy.
Pasażerowie lotów długodystansowych także muszą liczyć się z utrudnieniami, m.in. z powodu wydłużonego czasu załadunku bagażu oraz problemów w transporcie naziemnym wokół lotniska.
Służby meteorologiczne: Będzie więcej śniegu
Królewski Holenderski Instytut Meteorologiczny (KNMI) wprowadził dla prowincji Holandia Północna kod żółty. Według prognoz pokrywa śnieżna może zwiększyć się jeszcze o około 10 centymetrów. Sytuacja wpływa również na transport kolejowy – pociągi kursujące między centrum Amsterdamu a lotniskiem notują opóźnienia z powodu oblodzenia torów.