Urlopowicze nie chcą już tylko nieskończenie długiego basenu czy dużego łóżka w pokoju hotelowym. Chcą doświadczeń, w których mogą się zanurzyć i o których będą opowiadać bez końca w mediach społecznościowych – powiedział prezes serwisu rezerwacyjnego Hotels.com Johan Svanstrom. Takich doświadczeń z pewnością dostarczają hotele działające w odrestaurowanych zamkach i dworach.

Turystyczny hit

– Zainteresowanie turystów pałacami i zamkami jako obiektami turystycznymi rośnie – zgadza się wiceprezes Polskiej Organizacji Turystycznej Agnieszka Jędrzejczyk. – Świadczą o tym chociażby wyniki organizowanego przez nas od 16 już lat konkursu na najlepszy produkt turystyczny. Wśród zdobywców certyfikatów w 2017 roku znalazły się Pałac i Folwark Galiny, a także dwa zamki – w Chęcinach i Niemodlinie. Ten drugi zdobył certyfikat w wyniku głosowania internautów. Polacy chcą nie tylko zwiedzać zamki, lecz także poznawać lokalne społeczności i uczyć się o rycerskich zwyczajach. W niektórych takich obiektach znajdują się restauracje, w których można spróbować tradycyjnych potraw danego regionu. To tylko potwierdza, że kulturowa oferta turystyczna naszego kraju jest coraz bardziej atrakcyjna – opowiada Jędrzejczyk.

Podkreśla, że promocja zamków, pałaców i dworków została zawarta w planie działań Polskiej Organizacji Turystycznej na bieżący rok. – Tego typu obiekty są drugi rok z rzędu tematem wiodącym turystyki kulturowej. W tym roku POT stawia m.in. na promocję Europejskiego Szlaku Zamków i Pałaców, Szlaku Orlich Gniazd, Zamków Krzyżackich i Szlaku Książąt Mazowieckich. Są one eksponowane na większości imprez targowych, na których obecne jest polskie stoisko narodowe – mówi Jędrzejczyk.

Ekspertka dodaje, że modę na zamki zauważyli także inwestorzy. – Coraz więcej obiektów, chociażby na Dolnym Śląsku, jest wykupowanych, odrestaurowywanych i adaptowanych tak, by służyły turystom jako hotele czy restauracje – wyjaśnia Jędrzejczyk.

Wartość dodana

Ryn, Gniew, Książ, Moszna – to przykłady najbardziej rozpoznawalnych potężnych zamków będących jednocześnie hotelami. Ale historycznych obiektów, o różnej skali, rozsianych po Polsce jest więcej: Galiny, Jełmuń, Pacółtowo, Sople, Dawidy, Jędrychowo.

Na zamienianie zabytkowych zabudowań w hotele postawiła Grupa Arche. W jej portfelu znajdują się pałace w Janowie Podlaskim i Sieniawie i folwark w Łochowie. W przygotowaniu jest Dwór Uphagena w Gdańsku.

– Ratowanie zabytków to wartość dodana. Paradoksalnie to, co uchodzi dziś za nowoczesną architekturę, bardzo szybko może się zestarzeć. Tymczasem wartość odrestaurowanego zabytkowego budynku przeciwnie – będzie rosła. W branży hotelarskiej jest duża konkurencja i trzeba się czymś wyróżnić – mówi o filozofii inwestowania prezes Arche Władysław Grochowski.

Menedżer przyznaje, że tego typu inwestycje – choć oferują wartość dodaną – stawiają przed inwestorem dodatkowe wyzwania. – Koszty realizacji są średnio wyższe o 50 procent – mówi Grochowski. To także konieczność współpracy z konserwatorami zabytków.

– Na początku było to zdecydowanie trudniejsze. Przy odbudowie zamku w Janowie Podlaskim i przekształcaniu go w hotel rozmowy trwały długo. Przez ten czas wymieniłem trzech architektów, ale w końcu się dogadaliśmy. W naszych budynkach wprowadzamy nowoczesne elementy, nie robimy kopii, ale wiele elementów zostawiamy, żeby utrzymać klimat miejsca. Teraz bardzo dobrze współpracuje mi się z konserwatorami – mówi Grochowski.

Pałace i dworek przyciągają turystów – także spoza Polski – którzy szukają emocji i niepowtarzalnego klimatu. Inwestor nie wahał się, by na teren folwarku w Łochowie przenieść stary zabytkowy kościół z okolic Terespola – to daje możliwość zorganizowania nietypowego ślubu i wesela. Szef Arche przyznaje jednak, że obiekty zarabiają przede wszystkim na firmach i organizowanych przez nie wydarzeniach, m.in. konferencjach.