Wenecja opustoszała. Branża turystyczna zaczyna się martwić

Przez lata Wenecja walczyła z nadmierną liczbą turystów. Teraz, kiedy z powodu zeszłorocznych powodzi i koronawirusa jest ich niewielu, firmy zaczynają się martwić.

Publikacja: 28.02.2020 07:32

Wenecja opustoszała. Branża turystyczna zaczyna się martwić

Foto: Fot. AFP

Wiceprezes weneckiego stowarzyszenia hotelarskiego (Associazione Veneziana Albergatori) Stefania Stea, mówi, że podczas trzech weekendów słynnego karnawału obłożenie hoteli wynosiło 70-80 procent, przy czym w ostatnim tygodniu było wyraźnie mniejsze i to mimo obniżenia cen – donosi turystyczny portal branżowy Travel Review. Agencja informacyjna Reuters podaje natomiast, że spadki dochodzą do 40-50 procent.

Dotychczas miasto nie miało tego typu problemów, wręcz przeciwnie, na hotelach i pensjonatach zazwyczaj wisiały znaki informujące o braku miejsc noclegowych. Teraz menedżerowie zaczynają się martwić. Kilka dni temu zaprosili nawet około 40 przedstawicieli mediów, żeby odbudować wizerunek miasta. Okazuje się, że choć koronawirus zbiera turystyczne żniwo, to w wypadku Wenecji większym problemem okazały się powodzie, jakie dotknęły ją kilka miesięcy temu.

CZYTAJ: Wenecja pod wodą. Zginęły dwie osoby

Ulewa, która nawiedziła miasto 12 listopada 2019 roku, spowodowała podniesienie się poziomu wody do 1,87 metra (dotąd najwyższy to 1,94 metra zanotowany w 1996 roku). Wówczas na placu św. Marka było ponad metr wody. To wywołało obawy u turystów, którzy jeszcze kilka dni po tym, jak sytuacja wróciła do normy, dzwonili zaniepokojeni do biur podróży. Prawie 50 procent rezerwacji zostało odwołanych. Władze Wenecji szacują straty spowodowane zniszczeniami domów i spadkiem liczby turystów na 400 milionów euro i liczą, że rząd przeznaczy dodatkowe środki na pomoc, szczególnie że sytuację pogarsza wybuch epidemii koronawirusa.

Burmistrz Wenecji Luigi Brugnaro uspokaja jednak, że wpływ tej ostatniej na miasto nie jest tak wielki, bo wcale nie przyjeżdża tu wielu chińskich turystów. Z oficjalnych danych wynika, że goście ci znajdują się na piątym miejscu pod względem liczebności, poza tym zostają tam krócej niż odwiedzający z innych krajów, a wielu z nich Włosi zaliczają do kategorii „mordi e fuggi” (zobacz i biegnij dalej). Część turystów to pasażerowie statków zawijających do miasta. Reuters podaje, że w zeszłym roku do Wenecji przyjechało ponad milion Chińczyków.

CZYTAJ TEŻ: Wenecja na czarnej liście UNESCO?

Z powodu koronawirusa władze nakazały zakończenie karnawału dwa dni wcześniej niż planowano, ale jak mówi w rozmowie z agencją szef stowarzyszenia hoteli regionu Wenecji Euganejskiej (Federalberghi Veneto) Marco Michielli, była to nadmierna zapobiegliwość, jakby chodziło co najmniej o epidemię Eboli. Decyzja wywołała falę anulacji rezerwacji, choć trzeba przyznać, że w tym roku karnawał nie był bardzo udany. Zazwyczaj przychody hoteli w tym okresie stanowią 40 procent wszystkich uzyskanych w całym roku. Wartość rynku szacuje się na 2 miliardy euro rocznie.

Do 24 lutego w regionie Wenecja Euganejska zidentyfikowano 32 przypadki zachorowań wywołanych koronawirusem, w tym cztery w samej Wenecji. W całych północnych Włoszech było ich 220, sześć osób zmarło.

ZOBACZ TAKŻE: Wenecja opóźnia wprowadzenie opłaty turystycznej

Wiceprezes weneckiego stowarzyszenia hotelarskiego (Associazione Veneziana Albergatori) Stefania Stea, mówi, że podczas trzech weekendów słynnego karnawału obłożenie hoteli wynosiło 70-80 procent, przy czym w ostatnim tygodniu było wyraźnie mniejsze i to mimo obniżenia cen – donosi turystyczny portal branżowy Travel Review. Agencja informacyjna Reuters podaje natomiast, że spadki dochodzą do 40-50 procent.

Dotychczas miasto nie miało tego typu problemów, wręcz przeciwnie, na hotelach i pensjonatach zazwyczaj wisiały znaki informujące o braku miejsc noclegowych. Teraz menedżerowie zaczynają się martwić. Kilka dni temu zaprosili nawet około 40 przedstawicieli mediów, żeby odbudować wizerunek miasta. Okazuje się, że choć koronawirus zbiera turystyczne żniwo, to w wypadku Wenecji większym problemem okazały się powodzie, jakie dotknęły ją kilka miesięcy temu.

Nowe Trendy
Koncern TUI rusza na ratunek podwodnego świata Balearów. „To wspólny interes”
Nowe Trendy
Niemieckie miasto światowym hitem na lato. Turystów kręcą piłka nożna i plaże
Nowe Trendy
Ekspert radzi: Biura podróży nie mogą lekceważyć protestów przeciwko turystom
Nowe Trendy
Niemiecki rząd podniósł podatek - drożeją wycieczki. Branża turystyczna protestuje
Nowe Trendy
Szwajcaria po 30 latach zmienia promocyjne logo. Czym zastąpiła szarotkę?