W rozporządzeniu „w sprawie czasowego zawieszenia lub ograniczenia ruchu granicznego” minister spraw wewnętrznych dopisał wczoraj do listy krajów trzecich, spoza Unii Europejskiej,  „przecinek i wyrazy ‚Stanów Zjednoczonych Ameryki’”.

Znowelizowane rozporządzenie weszło dzisiaj w życie.

CZYTAJ TEŻ: Raport. Polacy ruszyli po wycieczki późno, ale za to z impetem

Stany Zjednoczone dopisano tym samym do wcześniejszej listy, obejmującej obywateli Gruzji, Japonii, Kanady, Nowej Zelandii, Tajlandii, Korei Południowej, Tunezji, Australii i Izraela. Mają oni prawo wjechać do Polski samolotem w ruchu międzynarodowym.

Polskie rozporządzenie jest tylko potwierdzeniem decyzji władz Unii Europejskiej o otwarciu granic przed Amerykanami (wcześniej granice przed Amerykanami otworzyły Francja, Hiszpania i Chorwacja). Kiedy tylko ją ogłoszono w liniach lotniczych lawinowo wzrosły rezerwacje.

Teraz Bruksela oczekuje, że rząd w Waszyngtonie odpowie stosowną decyzją o otwarciu kraju na obywateli UE. Władze USA utworzyły specjalny zespół przygotowujący takie rozwiązanie. — Jesteśmy w bliskim kontakcie z administracją amerykańską w sprawie wznowienia bezpiecznych podróży między USA i UE. Zapewniono nas, że dla rządu w Waszyngtonie jest to sprawa priorytetowa — powiedział w piątek rzecznik Komisji Europejskiej Adalbert Jahnz.

ZOBACZ TEŻ: Oderwij się! Branża lotnicza przekonuje, że latanie jest bezpieczne

Unia dodała do swojej „białej listy” także Tajwan, Albanię, Hongkong, Liban, Makao, Macedonię Północną i Serbię.

To jednak nie znaczy, że każdy przylatujący z tych krajów nie podlega restrykcjom sanitarnym. Potrzebują oni potwierdzenia o zaszczepieniu pełną dawką szczepionki.

LOT zapowiedział wcześniej, że zamierza odtworzyć tego lata wszystkie przedpandemiczne połączenia ze Stanami Zjednoczonymi. Będzie latał do Chicago, Newarku, Nowego Jorku, Los Angeles i Miami. Z Warszawy, a do niektórych miast także z Krakowa i Rzeszowa.