Jak mówił Sikorski, rano odbyło się posiedzenie specjalnego zespołu koordynującego akcję pomocy Polakom na Bliskim Wschodzie. - Połączyliśmy się na żywo z szefami naszych placówek w regionie. Przedyskutowaliśmy sytuację rodaków na Dalekim Wschodzie, którzy nie mogą dotrzeć do kraju ze względu na blokadę habu przesiadkowego - mówił Sikorski. I dodał, że była też mowa o "miejscach, które póki co są bezpieczne, takich jak Egipt i Turcja".
Czytaj więcej
Po przywiezieniu dziś w nocy 109 Polaków wymagających pomocy medycznej z Omanu, dwa wojskowe samoloty skierują się jutro do Rijadu, by zabrać Polak...
Sikorski: Iran co innego deklaruje, a co innego robi
Jak wyjaśniał, problem ewakuowania Polaków jest tylko fragmentem całego problemu dotykającego pół miliona turystów, którzy chcą wrócić do siebie z wyjazdów zagranicznych, a mieli to zrobić z przesiadką na lotniskach Bliskiego Wschodu i teraz muszą czekać, bo "to jest bardzo skomplikowana operacja odkorkowania tego zatoru".
Na razie region opuściło 4541 Polaków, a dzisiaj wieczorem ma przylecieć do kraju kolejna grupa ludzi, którzy będą zabrani z Rijadu, dokąd dostali się drogą lądową (około 600 kilometrów) z Kataru. Poleciały po nich dwa rządowe boeingi i jeden należący do LOT-u. - Dosłownie w tej chwili kolejna grupa w Arabii Saudyjskiej jest odprawiana na lotnisku przy udziale naszego ambasadora w tym kraju – zapewniał Sikorski podczas konferencji zorganizowanej około godziny 12.
- Jeśli chodzi o sytuację bezpieczeństwa, to jest dobra wiadomość i zła. Prezydent Iranu powiedział, że Iran przestał atakować kraje Zatoki Perskiej. Niestety, nasi przedstawiciele jeszcze tego nie potwierdzają, bo zdaje się, że ta zapowiedź jest po pierwsze warunkowa, a po drugie nierealizowana. W niektórych krajach nadal lecą drony i wybuchają rakiety - mówił Sikorski