O szczegółach projektu parlamentarzysta mówił we wtorek na konferencji prasowej w Ustrzykach Dolnych na Podkarpaciu.

Romowicz podkreślił, że głównym założeniem proponowanych zmian jest dostosowanie przepisów do obecnych realiów rynkowych oraz realizacja wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2013 roku.

Przypomniał, że obecnie prawo przewiduje rekompensaty Skarbu Państwa wyłącznie za szkody realne wyrządzone przez pięć gatunków zwierząt objętych ochroną: żubry, wilki, rysie, niedźwiedzie i bobry.

Czytaj więcej

Małopolskie: Trasa rowerowa wokół Pustyni Błędowskiej turystycznym hitem wakacji

Odwołane rezerwacje z powodu grasowania niedźwiedzi

– Niestety, przedsiębiorcy branży turystycznej, którzy ponieśli szkodę wskutek działalności zwierzyny pod ochroną, nie mogą dziś uzyskać odszkodowania za utracone korzyści. Jeśli turysta odwoła rezerwację w obawie przed niedźwiedziem, właściciel obiektu zostaje z niczym – tłumaczy poseł.

Projektowana nowelizacja, jak mówi, ma również zmotywować instytucje, takie jak regionalne dyrekcje ochrony środowiska, do szybszego działania. Odpowiedzialność odszkodowawcza państwa powstawałaby m.in. w sytuacjach zaniechania lub opieszałości organów w zarządzaniu populacją zwierząt.

Lokalni przedsiębiorcy z branży turystycznej, którzy byli obecni na konferencji, wskazywali na trudną sytuację w Bieszczadach. Podkreślali, że turyści dopytują o bezpieczeństwo, co wynika w dużej mierze z doniesień w mediach społecznościowych o obecności niedźwiedzi.

Właściciel ośrodka wypoczynkowego Bartosz Zając poinformował o spadku frekwencji o około 25 procent w porównaniu z ubiegłym rokiem. Zauważył, że branża noclegowa nie może obecnie liczyć na pomoc państwa z tytułu spadku obłożenia, w przeciwieństwie do rolników otrzymujących odszkodowania np. za zniszczoną pasiekę.

Z kolei radna z Ustrzyk Dolnych i przedsiębiorczyni Bożena Bałkota zaznaczyła, że wyznaczone szlaki turystyczne pozostają bezpieczne, a dzika zwierzyna zazwyczaj unika kontaktu z ludźmi. – Niedźwiedzie nie zagrażają ani nam, ani turystom na szlakach – zapewniła Bałkota.

Trzeba udowodnić, że dzikie zwierzęta przestraszyły turystów

Romowicz zaznaczył, że ciężar dowodowy w sprawach o odszkodowania za utracone korzyści będzie spoczywał na przedsiębiorcy, który musi udokumentować, że rezerwacja została odwołana bezpośrednio z powodu obaw przed chronionymi zwierzętami.

Pomoc miałaby być udzielana w ramach limitów pomocy publicznej, co wyklucza konieczność notyfikacji projektu w Komisji Europejskiej. Autor projektu przewiduje, że nowe przepisy mogłyby zacząć obowiązywać od przyszłego sezonu turystycznego.

huk/ pad/