Nyepi to w kalendarzu balijskim dzień Nowego Roku, zwany Dniem Ciszy, przypadający zazwyczaj w marcu lub kwietniu, podczas którego mieszkańcy Bali pozostają w domach, zachowują ciszę i poświęcają czas na medytację.
W tym czasie ulice i plaże są puste, lotnisko zawiesza działalność, a dostęp do internetu zostaje wyłączony. Zasady obowiązują wszystkich, niezależnie od religii czy narodowości, pisze szwajcarski portal 20 Min.
Czytaj więcej
Indonezyjska wyspa Lombok, dotąd uchodząca za spokojną i autentyczną alternatywę dla zatłoczonego Bali, stoi przed wielką zmianą. Na jej południowo...
Nagrania turysty wywołały oburzenie
Luzian Z. w marcu opublikował na Instagramie nagrania, w których informował, że mimo obowiązujących ograniczeń wyszedł na plażę. W jednym z wpisów określił tradycję Nyepi jako „szaleństwo”, a także użył obraźliwych słów pod adresem święta i obowiązujących zasad.
Publikacje wywołały falę krytyki w mediach społecznościowych. Po skargach władzom udało się odnaleźć i aresztować turystę. W sądzie 26-latek tłumaczył, że nie chciał obrazić ani hinduskiego święta ani mieszkańców Bali.
Twierdził, że był głodny i sfrustrowany, ponieważ nie udało mu się znaleźć jedzenia podczas Dnia Ciszy, a także nie rozumiał w pełni skali obowiązujących ograniczeń.
Czytaj więcej
Na Bali zaczęła działać specjalna grupa funkcjonariuszy, której zadaniem jest kontrolowanie dokumentów i wiz turystów. Wraz z jej powołaniem zaczął...
Sprawa trafiła do sądu
Zgodnie z aktem oskarżenia mężczyzna później przeprosił balijską polityczkę Ni Luh Djelantik, która złożyła na niego skargę. Do przesłuchania przez funkcjonariuszy zajmujących się cyberprzestępczością doszło podczas spotkania z polityczką.
Sąd w Denpasar uznał Luziana Z. za winnego naruszenia nowego indonezyjskiego kodeksu karnego za pośrednictwem publikacji w mediach społecznościowych i wymierzył mu karę 12 miesięcy pozbawienia wolności.
Turyści już wcześniej byli zatrzymywani na Bali za łamanie zasad obowiązujących podczas Nyepi, jednak takie przypadki zazwyczaj kończyły się bez wszczynania postępowania karnego. Sprawa Luziana Z. stanowi więc precedens w podejściu władz do tego typu naruszeń.