Początkowo do kraju przyjeżdżać będą mogły tylko grupy turystów i to z krajów, w których stosowane są szczepionki akceptowane przez izraelski rząd. Chodzi między innymi o Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i Niemcy – podaje agencja Reutera.

W ramach pilotażu, który potrwa do 15 czerwca, zgodę na przyjazd dostać miało 20 grup liczących od 5 do 30 turystów. 20 kolejnych oczekiwało na zgodę.

W tym czasie doszło do wybuchu konfliktu między Izraelem a Palestyną. Część linii lotniczych czasowo zawiesiła połączenia. Teraz rejsy wracają.

CZYTAJ TEŻ: Izrael dopłaci do lotów do Ejlatu

Jak mówi rzeczniczka Ministerstwa Turystyki, jest mało prawdopodobne, żeby pierwsze grupy pojawiły się przed początkiem czerwca. Proces rejestracji podróżnych został uruchomiony dopiero w zeszłym tygodniu, co ograniczyło możliwości przyjazdu.

2019 rok był dla Izraela rekordowy pod względem liczby klientów z zagranicy – kraj odwiedziło 4,55 miliona gości, a przychody z tego tytułu wyniosły 27 miliardów szekli (około 7,1 miliarda dolarów).

Minister turystyki Orit Farkash-Hacohen zapowiedziała już, że resort pracuje nad otwarciem kraju na kolejnych gości, by w ten sposób wesprzeć branżę turystyczną i umożliwić powrót do pracy setkom tysięcy ludzi.

Władze kraju uważają, że ograniczenie liczby przyjazdów do małych grup jest najlepszym sposobem na monitorowanie i zapobieganie rozprzestrzeniania się covidu-19, w szczególności nowych mutacji wirusa. Plan zakłada, że w czerwcu zwiększy się liczba grup, które będą mogły przyjechać do Izraela, w lipcu odwiedzać go zaczną turyści indywidualni.

Osoby podróżujące do Izraela muszą okazać negatywny wynik testu PCR przed wylotem, a po przyjeździe poddać się kolejnym badaniom.

W Izraelu około 55 procent społeczeństwa zostało zaszczepionych w pełni, a liczba zakażeń koronawirusem drastycznie spadła.