W tym roku w Tajlandii działalność rozpocząć ma dziewięć nowych linii lotniczych, podaje portal National Thailand. Co prawda będą one obsługiwać połączenia regionalne i krajowe, ograniczona będzie też liczba dostępnych w nich miejsc, ale i tak dzięki temu zwiększy się oferowanie, co pozwoli rozwijać turystykę. Rząd wspiera też finansowo startujących dopiero przedsiębiorców, co ma prowadzić do poprawy sytuacji gospodarczej Tajlandii i zmniejszenia bezrobocia.

Cel dla turystyki wyznaczony przez władze na ten rok jest ambitny – powrócić do wskaźników sprzed pandemii. Rząd chce, by do kraju przyjechało 40 milionów gości – dla porównania, w 2023 roku było ich 27 milionów.

Czytaj więcej

Siedem euro zostanie w kieszeniach turystów odwiedzających Tajlandię

Są na to szanse - przedsiębiorstwo Airports of Thailand (AOT) szacuje, że w roku fiskalnym, który rozpoczął się w październiku 2023 roku, a zakończy we wrześniu tego, sześć lotnisk nadzorowanych przez AOT, obsłuży co najmniej 130 milionów pasażerów podróżujących indywidualnie. To by oznaczało powrót do wskaźników notowanych przed pandemią.

Prognozy te są zgodne z tymi Urzędu Lotnictwa Cywilnego Tajlandii, który zakłada, że 2024 rok przyniesie poprawę i pozwoli wrócić do sytuacji z 2019 roku. ULC szacuje, że w tym roku porty obsłużą 162 miliony pasażerów, przy czym 88,62 miliona będą stanowić podróżni z zagranicy, a 74,05 miliona z kraju.

Czytaj więcej

560 procent turystów z Polski więcej? To możliwe, w Tajlandii

Z kolei portal Bangkok Post informuje, że rząd chce uzyskać 3,5 biliona bahtów (około 102,1 miliarda dolarów) przychodów z turystyki, przy czym bilion ma pochodzić z podróży krajowych, a 2,5 biliona z zagranicznych. W tym celu zamierza promować kraj jako kierunek całoroczny. Ujęte mają w nim być również mniej znane regiony, jak Phrae, Lampang, Nakhon Sawan, Nakhon Phanom, Si Sa Ket, Chanthaburi, Ratchaburi, Kanchanaburi, Nakhon Si Thammarat i Trang.