Stery polityki w sprawie polskiej turystyki objął dzisiaj wicepremier i minister rozwoju, pracy i technologii Jarosław Gowin. To nowy człowiek na tym miejscu. Przez ostatnie miesiące turystyka podlegała bowiem wicepremier i minister rozwoju Jadwidze Emilewicz, której urzędowanie przypadło na trudny okres początku kryzysu, wynikającego z pandemii. Wiązało się to z koniecznością szybkiego przygotowania ustaw mających pomóc przetrwać branży turystycznej.

CZYTAJ WIĘCEJ: Jarosław Gowin wicepremierem i ministrem odpowiedzialnym za turystykę

Czego branża turystyczna oczekuje od nowego ministra, któremu podlega turystyka? Zapytaliśmy o to menedżerów związanych z branżą turystyczną.

Piotr Henicz, wiceprezes Polskiej Izby Turystyki, wiceprezes biura podróży Itaka

""

Piotr Henicz

turystyka.rp.pl

Przeniesienie w listopadzie zeszłego roku turystyki z Ministerstwa Sportu i Turystyki do Ministerstwa Rozwoju było posunięciem korzystnym dla naszej branży. Tutaj czujemy się bardziej na miejscu. Nie wspominając o tym, że w sytuacji kryzysu wywołanego pandemią, mamy ułatwiony kontakt z urzędnikami i politykami odpowiedzialnymi za gospodarkę, co jest istotne z punktu widzenia branży turystycznej.

Od marca, kiedy pierwszy raz branża turystyczna spotkała się z panią minister Jadwigą Emilewicz minęło pół roku. To była świetna lekcja, dla obu stron. Dzięki temu branża jest w o wiele lepszej sytuacji, bo ministerstwo widzi teraz czym się turystyka zajmuje, jak jest różnorodna i z jakimi problemami się boryka, nie tylko z powodu covidu.

Nie spodziewam się, żeby wicepremier i minister Gowin, któremu podlega znacznie więcej dziedzin w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii niż pani premier Emilewicz w Ministerstwie Rozwoju, w jakiś szczególny sposób zajmował się turystyką. Chciałbym, oczywiście, żeby tak było, ale jestem realistą i nie obiecuję sobie za wiele. Jako branża podlegamy bezpośrednio pod szefa nadzorującego departament turystyki, i to z nim będziemy mieli najczęściej kontakt. Znacznie wzrośnie więc w naszych relacjach rola wiceministra Andrzeja Guta-Mostowego.

Na pewno dzięki temu, że pani premier Emilewicz miała z naszą branżą bezpośredni kontakt dzięki cyklicznym spotkaniom, udało nam się na pewno lepiej i szybciej załatwić, niż gdybyśmy to samo procedowali szczebel niżej. Dlatego ważne teraz będzie, na ile kompetencje wiceministra będą szerokie – jak to poukłada nowy minister.

Na pewno chciałbym, żeby relacje z ministerstwem były co najmniej takie same, jak na końcu urzędowania premier Emilewicz, bo one były dużo lepsze i strony się lepiej rozumiały, niż w marcu, kiedy spotkaliśmy się pierwszy raz bezpośrednio. Żebym był dobrze zrozumiany – nie chciałbym po prostu, żebyśmy wszystko rozpoczynali od nowa.

Trzymam na przykład ministra Guta-Mostowego za słowo, że postara się, żeby decyzje odnośnie zamykania i otwierania dla samolotów poszczególnych kierunków były konsultowane z przedstawicielami branży turystycznej i lotniczej. Chciałbym też – była o tym mowa na spotkaniach z premier Emilewicz – żeby powstał przy ministerstwie stały zespół reprezentujący branżę. Kryzys wywołany pandemią pokazał jednoznacznie, jak jest skomplikowana i różnorodna branża turystyczna i jak bardzo potrzebny jest bliski kontakt między nami.

Czy liczymy jeszcze na jakąś pomoc w postaci kolejnych tarcz dla sektora turystyki? Ewentualne ubieganie się o uruchamianie kolejnych tarcz będzie zależało od sytuacji epidemicznej. Na razie nie wiemy jeszcze, co nas czeka w sezonie zimowym, czy damy radę przygotować się do sezonu letniego i kiedy wreszcie zaczniemy zarabiać. Przeżyliśmy już trzy i pół miesiąca zamknięcia ruchu międzynarodowego, od połowy marca do początku lipca. Jeśli teraz okaże się, że kolejnych pięć miesięcy będzie martwych, to będzie naprawdę ciężko.

Na razie zależy nam, żeby zadziałały już ogłoszone tarcze. Jesteśmy teraz w trakcie uruchamiania zwortów dla klientów z Turystycznego Funduszu Zwrotów. Najbliższe dni pokażą, czy to działa. Poza tym Itaka nie dostała jeszcze ani grosza z Państwowego Fuduszu Rozwoju, chociaż aplikowaliśmy o pieniądze już kilka miesięcy temu.

Tomasz Koralewski, prezes Łódzkiej Organizacji Turystycznej

""

Tomasz Koralewski

turystyka.rp.pl

Od nowego ministra oczekujemy przede wszystkim stabilizowania sytuacji w turystyce i otwartości na stały dialog. Żeby nasze postulaty były wysłuchiwane i uwzględniane w kolejnych tarczach, chroniących turystykę.

Niektóre firmy w turystyce skorzystały z narzędzi pomocowych, inne nie miały szansy. A sytuacja nie wróci szybko do normy, co widać choćby po takich sektorach, jak hotele, eventy, turystyka szkolna i biznesowa. Jedynie turystyka indywidualna trochę odżywa.

Jak pokazują statystyki, bon turystyczny nie rozwiązuje tego problemu.

Oczekujemy więc dlaszego wsparcia – zarówno miękkiego, jak kampanie promujące wypoczynek w miastach, jak i finansowego, jak zwolnienie przedsiebiorców z ZUS, dopłaty do wynagrodzeń, uruchomienie pomocy z PARP i PFR dla podmiotów, które nie mogły dotąd skorzystać z niej. A nawet dofinansowanie przebranżowienia, niektóre firmy szukają sobie bowiem innej aktywności niż turystyka. Trudno, odejdą z branży, ale przynajmniej uratują miejsca pracy. Warto im pomóc, skoro chcą pomóc same sobie.

Najgorszy jest brak jasnej perspektywy. Przydałby się jakiś masterplan wychodzenia z kryzysu, chociaż zdaję sobie sprawę, że w warunkach trudnej do przewidzenia pandemii to nie jest proste.

Alina Dybaś-Grabowska, prezes Turystycznej Organizacji Otwartej

""

Alina Dybaś-Grabowska

turystyka.rp.pl

Oczekujemy od wicepremiera Gowina równego traktowania wszystkich grup zawodowych naszej branży i słuchania o problemach przedsiębiorców. Traktowania branży turystycznej, jak na to zasługuje ze względu na nasz udział w wytwarzaniu PKB.

Równego i uczciwego traktowania organizacji reprezentujących nasze środowisko, a nie wybierania sobie ich jako partnerów do rozmowy według tego czy się kogoś lubi, czy nie. Turystyczna Organizacja Otwarta zrzesza około tysiąca członków, którzy razem zatrudniają trzy i pół tysiąca ludzi. Myślę, że warto z nami rozmawiać, bo możemy zapewnić spore poparcie.

Jednym z naszych postulatów pod adresem ministerstwa jest zapewnienie agentom turystycznym i organizatorom turystyki do końca roku zwolnienia z ZUS i postojowego. Przypomnę, że turystyka wyjazdowa ciągle ma kłopoty z odbudowaniem się, choćby ostatni przykład nałożenia przez Grecję niemal z dnia na dzień na turystów obowiązku okazania testów na koronawirusa. Nie mam pretensji do Greków, ale to pokazuje, w jak trudnej sytuacji są przedsiębiorcy. Przy czym ci, którzy mają spółki cywilne, komandytowe, jawne czy z ograniczoną odpowiedzialnością, ale nie zatrudniają pracowników nie mogły dotąd skorzystać z pomocy PFR. TOO razem Izbą Turystyki RP i Stowarzyszeniem Organizatorów Incentive Travel postulowali wyrównanie im tych strat.

Minister mógłby też przyjrzeć się działalności samorządów wojewódzkich, które idą z pomocą przedsiębiorcom, ale pompują pieniądze we fryzjerów, restauracje i w lodziarnie, a naprawdę jej potrzebujący agenci turystyczni i organizatorzy często nie mogą jej dostać. Oni są na skraju upadku.
Nasze postulaty składaliśmy w Ministerstwie Rozwoju, ale nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi.

TOO kończy właśnie pismo do Parlamentu Europejskiego opisujące sytuację na rynku turystycznym w Polsce i pomoc rządu dla branży z prośbą o pomoc bezpośrednią. W piśmie zwracamy uwagę między innymi, że w naszej ocenie bon turystyczny jest naruszeniem praw obywatelskich, bo zakłada nierówne traktowanie przedsiębiorców. Podobnie jak dzielenie przez rząd przewozów lotniczych na te, które mogą być realizowane (czartery) i te, które mają zakaz realizowania operacji na niektórych trasach (pozostałe).

Finalizujemy też sprawę złożenia do sądu pozwu zbiorowego przeciwko skarbowi państwa. Ale nadal jesteśmy otwarci na negocjacje.

W biurze poselskim Jarosława Gowina zgłosiłam w zeszłym tygodniu prośbę o pilne spotkanie z premierem. Zależy mi na przedstawieniu mu sytuacji w branży turystycznej, jak to widzi nasza organizacja. Czekamy na odpowiedź, liczymy na szczerą rozmowę w cztery oczy.

Krzysztof Maziński, właściciel biura podróży turystyki szkolnej i młodzieżowej BUT

""

Krzysztof Maziński

turystyka.rp.pl

Jako pragmatyk mam niewielkie życzenie – oczekuję stabilizacji i ciągłości w działaniu ministerstwa w odniesieniu do turystyki. Chciałbym, aby po zmianie ministra nie następowała rewolucja i czystki personalne na niższych szczeblach, bo to grozi, że jako branża będziemy musieli uczyć turystyki kolejnych urzędników, a to przerabialiśmy już w naszej historii wiele razy.

Nie mówię, że w tej chwili relacje branży z ekipą ministerialną odpowiedzialną za turystykę są idealne, ale są przynajmniej poprawne. Obie strony w ostatnich miesiącach wiele się nauczyły o sobie. To pomaga w kontaktach. I tak cud, że turystyki nie przeniesiono i nie połączono na przykład z resortem kultury, bo i takie sugestie padały w kuluarach.

Tym bardziej, że najtrudniejsze dopiero przed nami. Biura podróży „dostały” 180 dni, dostały subwencje z PFR, a teraz zaciągają pożyczkę w Turystycznym Funduszu Zwrotów. Już niedługo muszą zacząć to spłacać (subwencję z PFR trudno będzie umorzyć, ze względu na surowe warunki nakazujące utrzymanie zatrudnienia), a ciągle nie mogą zacząć zarabiać.

W najbliższym czasie nie ma mowy o powrocie do obrotów z 2019 roku. Dotąd biura podróży jakoś się trzymały, wielkich upadków nie było, co najwyżej mali organizatorzy turystyki zamykali po cichu biznesy i przenosili się do innej pracy, żeby przeżyć i przeczekać. Teraz jednak może przyjść czas upadków większych podmiotów, które do tej pory jakoś jeszcze wytrzymywały, między innymi dzięki ulgom w ZUS czy dopłatom i pożyczkom, ale kto na dłuższa metę wytrzyma spadek obrotów rzędu 50 – 70 procent?