Zainteresowanie wypoczynkiem w karaibskiej części Meksyku jest jak na obecne warunki duże – wynika z informacji opublikowanych przez portal branży turystycznej Reportur. W północnej części stanu Quintana Roo, obejmującej Cancún, Isla Mujeres i Puerto Morelos w święta turystów było tak wielu, że sekretarz do spraw turystyki Marisol Vanegas zaleciła hotelarzom, u których obłożenie przekroczyło 60 procent, by przenosili gości do innych obiektów, w których klientów jest mniej. Chodziło o to, by zapewnić utrzymanie dystansu społecznego.

Dyrektor departamentu turystyki Dario Flota wyjaśnia, że tak dobrą frekwencję region zawdzięcza dwóm rynkom – przede wszystkim krajowemu, a w drugiej kolejności Stanom Zjednoczonym.

CZYTAJ TEŻ: Więcej turystów w Meksyku

Z danych firmy ASUR, zarządzającej między innymi lotniskiem w Cancún, wynika jednak, że liczba pasażerów jest tam o ponad 50 procent mniejsza niż przed rokiem. Do listopada port obsłużył 10,8 miliona klientów, przed rokiem było ich w tym samym czasie 23,2 miliona. Widać jednak trend wzrostowy – od sierpnia, kiedy z lotniska skorzystało 819 tysięcy pasażerów, do listopada liczba ta podniosła się do 1,2 miliona.

Inaczej niż w północnej części stanu Quintana Roo przedstawia się sytuacja na Riwierze Majów. Jak podaje Reportur, obłożenie na Boże Narodzenie i sylwestra ledwie dochodziło do 30 procent (średnia dzienna to 29,3 procent, najwięcej osób zanotowano 20 grudnia, kiedy wskaźnik skoczył do 34,5 procent). 28 grudnia obłożenie wyniosło 32,7 procent – dla porównania przed rokiem o tej porze było to 87,7 procent.

Gorsze wyniki branży hotelarskiej na Riwierze Majów wynikają z dwóch czynników. Po pierwsze, większość obiektów jest otwarta, a ponieważ lotów jest mniej niż zazwyczaj, podaż przewyższa popyt. Po drugie, region ten jest mocniej uzależniony od Europy i Ameryki Łacińskiej, a oba rynki są w tej chwili niemal całkowicie zamknięte.