Reklama

Trudniej o hotel dla parlamentarzysty

Marszałek Ewa Kopacz chce zmniejszyć swobodę korzystania przez polityków z hoteli. To m.in. efekt skandalu z byłym posłem Solidarnej Polski

Publikacja: 17.03.2014 16:19

Trudniej o hotel dla parlamentarzysty

Foto: Fotorzepa, Pio Piotr Guzik

Każdy poseł może wystąpić rocznie o zwrot 7,6 tys. zł z tytułu pobytu w hotelach. Żeby dostać pieniądze, wystarczy przedstawić rachunek w Kancelarii Sejmu. Wkrótce system ma się stać bardziej szczelny. Zmian chce marszałek Ewa Kopacz.

Jak dowiedziała się „Rz", potrzebę korekty przepisów przedstawiła w czwartek podczas posiedzenia Prezydium Sejmu, czyli spotkania ze swoimi zastępcami. – Przeprowadziliśmy wstępną rozmowę na ten temat – potwierdza wicemarszałek Wanda Nowicka.

Według naszych ustaleń Kopacz poprosiła zastępców, by przedstawili swoje propozycje w tej sprawie, jednak przygotowała też własny ?pakiet rozwiązań. Powód? Informacje o nieprawidłowościach przy korzystaniu z hoteli pojawiają się coraz częściej.

Zaczęło się od styczniowej publikacji w „Rz" na temat posła Piotra Sz., do niedawna członka klubu Solidarnej Polski. Ujawniliśmy, że uzyskał zwrot kosztów hotelu w Lublinie, w którym spotykał się z prostytutką. O charakterze spotkania wiadomo, bo nagrywali je wspólnicy kobiety. Próbowali później szantażować posła, a sprawa znalazła finał w sądzie.

Poseł tłumaczył, że głównym powodem skorzystania z hotelu były obowiązki służbowe następnego dnia rano. Jednak z akt sądowych wynika, że jeszcze w nocy parlamentarzysta pojechał do Warszawy.

Reklama
Reklama

Z kolei pod koniec lutego „Fakt" napisał, że poseł PSL Zbigniew Włodkowski wydał 3 tys. zł za sześć noclegów w gospodarstwie agroturystycznym. Problem w tym, że należy ono do żony innego posła PSL Henryka Smolarza.

Posłom łatwo uzyskać zwrot, bo według obecnych przepisów do faktury muszą jedynie dołączyć deklarację, że nocleg był związany z wykonywaniem mandatu. Urzędnicy Kancelarii Sejmu nie mają obowiązku tego sprawdzać. Tę zasadę wprowadzono jeszcze w latach 90., by ułatwić pracę „spadochroniarzom", czyli posłom wybranym z okręgów położonych daleko od miejsca ich zamieszkania.

Obecną wysokość limitu wprowadzono w 2008 r. Coroczny budżet Kancelarii Sejmu konstruuje się jednak tak, by najwyżej 150 posłów mogło skorzystać z maksymalnej stawki.

– Warto doprowadzić do sytuacji, w której zasady byłyby klarowne i przejrzyste. Do rozmów mamy szybko wrócić, na razie problemu nie rozstrzygaliśmy merytorycznie – mówi „Rz" wicemarszałek Eugeniusz Grzeszczak z PSL.

Jednak „Rz" ustaliła, że marszałek Kopacz przygotowała już kilka wariantów zmian. Przewidują m.in. udział szefów klubów w opiniowaniu faktur lub zobowiązanie posłów do bardziej szczegółowego opisywania okoliczności noclegu. Najmniej realna wersja zakłada likwidację budżetu na hotele, a w zamian za to zwiększenie ryczałtu na prowadzenie biur poselskich.

– Pani marszałek chce zmian, bo zależy jej na dobrym wizerunku parlamentu. Z tego samego powodu forsuje pomysł rozdzielenia posiedzeń Sejmu i komisji, by zwiększyć frekwencję na sali plenarnej – mówi jeden z polityków z jej otoczenia.

Reklama
Reklama

Jednak zmiany w rozliczaniu noclegów mogą wywołać opór nawet w jej własnym klubie. Wątpliwości nie kryje m.in. Jerzy Budnik z PO, były szef Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich.

– Nie chciałbym, aby z powodu wybryku kilku posłów musieli płacić wszyscy. Z kadencji na kadencję posłowie z większą odpowiedzialnością podchodzą do wydatkowania publicznych pieniędzy, a nieprawidłowości naprawdę są obecnie odosobnione – wyjaśnia.

– Korzystanie z noclegów może być polem do nadużyć, lecz zamiast zwiększać biurokrację, lepiej po prostu zobowiązać posłów do zamieszczania faktur w internecie – mówi z kolei Robert Biedroń z Twojego Ruchu. Należy on do posłów, którzy o zwrot kosztów noclegów występują najczęściej. W ubiegłym roku przedstawił faktury na kwotę 7,3 tys. złotych.

Tłumaczy, że wybrano go okręgu odległego od Warszawy, w której mieszka na co dzień, i apeluje, by posłów w takiej sytuacji jak on nie potępiać. Choć często nocują poza stolicą, nie pobierają pieniędzy za wynajem mieszkania w Warszawie. Na ten cel przysługuje z kolei miesięcznie do 2,2 tys. zł.

Zanim Wyjedziesz
Wielkie Muzeum Egipskie otwarte. Na razie na próbę
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Turystyka
Nowa opłata dla turystów? Koszt wypoczynku może wzrosnąć
Turystyka
Dolina Sanu i Wisły: pięć perełek, które zaskakują
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama