– W tym roku Grupa Accor otworzyła hotele Ibis i Ibis budget w Warszawie oraz w Krakowie. Louvre Hotels uruchomiła dwa hotele we Wrocławiu, a francuska sieć hoteli ekonomicznych B & B otworzyła swój obiekt w Warszawie przy al. Krakowskiej – wylicza Dorota Malinowska, konsultant ds. nieruchomości hotelowych w międzynarodowej firmie doradczej Cushman & Wakefield (C & W).
Od czerwca pierwszych gości przyjmuje trzygwiazdkowy Holiday Inn Express w Wałbrzychu. W tym roku zostanie oddany podobny obiekt w Warszawie przy ulicy Poleczki. Również w czerwcu, jak wynika z danych C & W, otworzył się kolejny obiekt działający pod marką należącą do tej samej sieci, tj. do Intercontinental Hotels Group – czterogwiazdkowy Holiday Inn.
– Natomiast Hilton Worldwide, znany w Polsce z hoteli pięcio- i czterogwiazdkowych, realizując strategię rozwoju silnej ekonomicznej marki Hampton by Hilton, wprowadził na rynek pierwszy swój obiekt w Świnoujściu. Budowę kolejnych rozpoczęto już w Warszawie i Gdańsku – dodaje Malinowska.
Banki nie dały kredytów
Podkreśla, że wymienione obiekty wyróżnia przynależność do międzynarodowych sieci hotelowych o ugruntowanej renomie. – To gwarantuje, że projekty zostały zweryfikowane i dobrze odpowiadają na potrzeby lokalnego rynku.
Choć po przyznaniu Polsce organizacji mistrzostw Europy w piłce nożnej pojawiło się wiele planów dotyczących realizacji projektów hotelowych, boomu związanego z samym Euro 2012 na rynku hotelowym właściwie nie było.
Dlaczego? – Spowolnienie gospodarcze i związana z nim zaostrzona polityka kredytowa banków pomogły zweryfikować plany inwestorów, w efekcie zdecydowana większość z nich nie została zrealizowana – wyjaśnia Dorota Malinowska. – Banki, instytucje finansujące czy też operatorzy hotelowi oczekiwali biznesplanu potwierdzającego długofalową efektywność inwestycji. Dlatego nie mamy dziś na rynku wielu obiektów wybudowanych tylko z myślą o Euro 2012.
W Polsce pojawia się coraz więcej hoteli, które pod względem liczby pokojów czy standardu są dostosowane do potrzeb rynku. Wiąże się to również z faktem, że coraz więcej hoteli działa pod uznanymi markami międzynarodowych operatorów. Nadal jednak ich obecny udział w ogólnej liczbie pokojów jest niewielki. Według C&W oscyluje wokół 7 procent. Dla porównania - wskaźnik ten w Europie wynosi około 34 procent, a w USA aż 70 procent.
Szansa w małych miastach
Zdaniem znawców rynku hotelowego miejsce na nowe inwestycje w tej branży jest nie tylko w dużych miastach. – Już widać nowe obszary pod inwestycje hotelowe. Wiele zależy jednak od rozwoju gospodarki krajowej oraz od sytuacji gospodarczej w Europie – zwraca uwagę Jacek Piasta z Instytutu Hotelarstwa w raporcie „Hotelarstwo w Polsce 2011 – 2015".
Jego zdaniem do odkrycia przez inwestorów są tzw. regiony transwojewódzkie, czyli miejsca położone centralnie, np. między Poznaniem a Wrocławiem, Pojezierze Leszczyńskie, okolice jeziora Dominickiego.
Kolejny rejon to tereny na trasie Warszawa – Poznań – Gdańsk oraz między Toruniem a Grudziądzem, a także Krakowem, Katowicami i Wrocławiem.
Z raportu Instytutu wynika też, że na mapie hotelowych inwestycji pojawiają się również miasta powiatowe liczące powyżej 20 tysięcy mieszkańców.
– Rozwój obiektów hotelowych w tych miastach, ich wielkość i kategoria uzależnione są od uprzemysłowienia i zurbanizowania regionów. Te lokalnie już atrakcyjne rejony turystyczne, mają szansę stać się łatwo dostępne dla turystów z innych części Polski dzięki powstającej sieci autostrad i dróg ekspresowych – przewiduje Piasta.
Dorota Malinowska podkreśla, że na polskim rynku jest miejsce dla nowych hoteli markowych, ale przede wszystkim ekonomicznych. – Obiekty, które rozpoczynają działalność w tym roku, są tego potwierdzeniem – mówi.