Na zimę znikają połączenia lotnicze

Wraz z wejściem w życie zimowego rozkładu z mapy polskich połączeń lotniczych znikają trasy, ale i pojawiają się nowe. W sumie tych pierwszych będzie jednak więcej

Publikacja: 04.11.2011 10:55

Na zimę znikają połączenia lotnicze

Foto: bloomberg.pl

Liczba odprawionych przez polskie lotniska pasażerów od początku roku wzrosła o od 3 proc. do 10 proc. Ten rok miał być rokiem stabilizacji na polskim niebie, ale rynek nadal rośnie.

W lotnictwie nie ma żadnego kryzysu - mówi Tomasz Kloskowski, szef gdańskiego lotniska. - Spodziewałem się, że liczba podróżnych utrzyma się na poziomie z roku 2010, tymczasem nadal rośnie.

Najwięcej nowych połączeń - dziesięć - pojawi się na tablicy rozkładu lotów gdańskiego portu lotniczego. Najwięcej, bo aż 11, zniknie w Krakowie. Do Gdańska wraca m.in. airberlin. Przewoźnik będzie dwa razy dziennie, od poniedziałku do piątku, latać do Berlina.

SAS z końcem października uruchomił połączenia do Sztokholmu, Ryanair do Eindhoven. Jednak najbardziej rozbudowę siatki połączeń gdańskie lotnisko zawdzięcza wejściu do portu linii OTL Jetair, która zaczęła obsługiwać sześć nowych kierunków, m.in. do Brukseli i Hamburga. Jednocześnie zawieszone zostały rejsy do Alicante, Duesseldorfu i Rygi.

Z krakowskiej tablicy rozkładu lotów znika na zimę m.in. połączenie z Maltą, Barceloną i Malagą - wszystkie obsługiwane przez Ryanaira. LOT zawiesza rejsy do Aten i do Rzymu.

Portom regionalnym jest trudniej rozbudowywać siatkę połączeń, wszyscy chcą latać do Warszawy - mówi Jan Pamuła, szef krakowskiego portu. – W nowym sezonie więcej lotów zostało zawieszonych niż nowo uruchamionych - przyznaje Pamuła. Jak dodaje, na wiosnę zostanie uruchomienie połączenie z Moskwą, o co władze lotniska zabiegały od ponad dwóch lat.

Katowice wzbogaciły się o rejsy do Manchesteru, Bristolu, Krakowa i Rzeszowa. Pożegnają się za to na okres zimowy z połączeniami do Burgas, ograniczona też zostanie liczba rejsów m.in. do Barcelony i Kijowa.

Do Barcelony będzie można za to zimą polecieć z Poznania. Nowe rejsy ze stolicy Wielkopolski zostaną uruchomione m.in. do Oslo i Rzymu, znikną zaś połączenia do Burgas czy Alicante. Łódź, Bydgoszcz i Szczecin nie mogą pochwalić się nowymi kierunkami. A do tego Bydgoszcz traci połączenia z Londynem, a Ryannair będzie rzadziej latać ze Szczecina do Londynu.

Tanie linie najchętniej latają do portów, gdzie mają najniższe koszty i największe możliwości ruchu, czyli dostają czasy startów i lądowań, jakich nie dostaliby na większych lotniskach - mówi Elżbieta Marciszewska, profesor Szkoły Głównej Handlowej. Jak dodaje, na całym świecie linie są wspierane finansowo oraz marketingowo przez lotniska i lokalne samorządy, dzięki czemu klienci otrzymują szerszą ofertę.

Jak wyjaśnia Sebastian Gościniarek, ekspert branży transportowej z firmy doradczej BBSG, tani przewoźnicy decyzje o uruchomieniu połączenia lub jego skasowaniu podejmują szybciej. Potrafią to zrobić z dnia nadzień. Linie tradycyjne dużo staranniej analizują zmianę siatki połączeń. Kierują się rachunkiem ekonomicznym dla całej siatki, a nie tym, czy konkretne połączenie będzie opłacalne. - Zwracają uwagę, by nowo otwierane połączenia były zgrane z innymi już istniejącymi, zwłaszcza długodystansowymi z hubu - twierdzi Sebastian Gościniarek.

Rozmowa z tanimi liniami zawsze dotyczy przede wszystkim pieniędzy - podsumowuje prezes Artur Tomasik, szef katowickiego lotniska.

Liczba odprawionych przez polskie lotniska pasażerów od początku roku wzrosła o od 3 proc. do 10 proc. Ten rok miał być rokiem stabilizacji na polskim niebie, ale rynek nadal rośnie.

W lotnictwie nie ma żadnego kryzysu - mówi Tomasz Kloskowski, szef gdańskiego lotniska. - Spodziewałem się, że liczba podróżnych utrzyma się na poziomie z roku 2010, tymczasem nadal rośnie.

Pozostało 88% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek