Idą trudne czasy dla lotnictwa pasażerskiego

Ten rok miał być rekordowy, jeśli chodzi o zysk linii lotniczych. Pewnie będzie, ale nie w Europie, gdzie inwestorzy wyraźnie przestają wierzyć branży

Publikacja: 17.06.2014 19:03

Idą trudne czasy dla lotnictwa pasażerskiego

Foto: Fotorzepa, Michał Walczak Michał Walczak

Wizz Air rezygnuje z wejścia na giełdę w Londynie. Akcje Lufthansy, ale także easyJeta i Norwegiana spadają, a niemiecka linia zastanawia się nad stworzeniem nowego, jeszcze tańszego niż Germanwings przewoźnika. Wreszcie Ryanair w swej wielkiej łaskawości otwiera worek ze zniżkami dla podróżujących rodzin.

Jakby tego jeszcze było mało, to LOT, który liczy każdy grosz i szuka przychodów, gdzie tylko może, wprowadza najtańszą taryfę „simple". I jeszcze jedno — wielkie i bogate linie lotnicze Emirates rezygnują z zamówienia u Airbusa samolotów.

To może oznaczać tylko jedno - idą trudne czasy dla lotnictwa pasażerskiego. Dla pasażerów to niewesoła wiadomość. Bo, wprawdzie linie będą jeszcze ostrzej konkurować ze sobą. Ale jest granica tego wyścigu i zawsze przegrywa w niej słabszy, bo ma mniejszą tolerancję na spadek zysków, a potem przychodów. A potem, ten co wygrał dyktuje na rynku warunki, także ceny biletów lotniczych.

Wizz Air zarzeka się, że powodem odwołanego debiutu giełdowego (czytaj próby pozyskania przynajmniej 200 mln euro) wcale nie są gorsze perspektywy dla lotniczego biznesu, a zarząd nadal stawia na rozwój i wzrost wartości firmy. I zrobi to bez giełdowych pieniędzy. Chyba jednak nie do końca tak jest.

Dla wszystkich fatalną wiadomością jest wzrost cen ropy na rynkach światowych i korekta średnich cen tego surowca ze 105 do 116 dolarów — jako średniej na ten rok. Jeśli jakaś linia nie wykupiła odpowiedniego ubezpieczenia, teraz drogo za to zapłaci.

Na początku tego miesiąca Międzynarodowe Stowarzyszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) opublikowało skorygowaną prognozę zysków dla światowego lotnictwa. Linie ma świecie mają zarobić 18 mld dolarów, co wygląda imponująco, ale jest to o 700 mln dolarów mniej, niż IATA zakładała jeszcze w marcu.

Z tych 700 milionów 400 milionów to mniejsze zyski lotnictwa europejskiego, gdzie zyski z przewozów pasażerskich są o 6 dolarów mniejsze na każdym kliencie, niż za Atlantykiem i wynoszą jedynie około 3 dolarów na pasażera.

Wszystkie wymienione powody do niepokoju o przyszłość linii lotniczych pokazują, że Brian Pearce, główny ekonomista IATA miał rację, analizując wyniki 240 linii członkowskich stowarzyszenia.

Wizz Air rezygnuje z wejścia na giełdę w Londynie. Akcje Lufthansy, ale także easyJeta i Norwegiana spadają, a niemiecka linia zastanawia się nad stworzeniem nowego, jeszcze tańszego niż Germanwings przewoźnika. Wreszcie Ryanair w swej wielkiej łaskawości otwiera worek ze zniżkami dla podróżujących rodzin.

Jakby tego jeszcze było mało, to LOT, który liczy każdy grosz i szuka przychodów, gdzie tylko może, wprowadza najtańszą taryfę „simple". I jeszcze jedno — wielkie i bogate linie lotnicze Emirates rezygnują z zamówienia u Airbusa samolotów.

Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Materiał Promocyjny
Co czeka zarządców budynków w regulacjach elektromobilności?
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek