Pekin to za mało

Inauguracja połączeń Pekinu z Warszawą dreamlinerem LOT-u to bardzo dobra wiadomość dla naszych pasażerów — mówi Ma Ling, wiceprezes Air China

Publikacja: 05.08.2013 11:04

Pekin to za mało

Foto: Fotorzepa, Piotr Nowak

Chińska linia, która podobnie jak LOT jest członkiem sojuszu Star Alliance, ma z polskim przewoźnikiem umowę o wspólnych rezerwacjach.

— Zainteresowanie Chińczyków podróżami do Polski i potem dalej do Europy stale rośnie — wyjaśnia wiceszefowa Air China, największego przewoźnika w tym kraju. Jej zdaniem dobrze byłoby, gdyby LOT latał jeszcze do jakieś innego dużego miasta w tym kraju, na przykład do Szanghaju. — Ale to LOT podejmie decyzję — dodaje Ma Ling.

Lądowanie dreamlinera LOT-u na pekińskim lotnisku było wydarzeniem. Polski przewoźnik jest pierwszą linią, która lata do stolicy Chin samolotem tego typu. Bardzo karni zazwyczaj Chińczycy wysiadali z samolotów, które miały za chwilę odlecieć, służby lotniskowe wstrzymywały obsługę maszyn, bo pracownicy lotniska chcieli zrobić zdjęcia pierwszego B787 na pekińskim lotnisku. We wnętrzu samolotu nie było końca zdjęciom pamiątkowym, do tego stopnia, że pasażerów, którzy zazwyczaj spieszą się, żeby jak najszybciej wyjść z maszyny, trzeba było (delikatnie) wypraszać.

Sugestie i reakcje Chińczyków wpisują się w strategię LOT-u na tym rynku. - Naszym celem jest zwiększenie liczby połączeń z Chinami. W tej chwili wszystko jednak rozbija się o problem przelotów nad Syberią. Ze strony chińskiej nie widzę trudności, by tę umowę rozszerzyć o nowe połączenia - mówi Sebastian Mikosz, prezes LOT-u. Zresztą jest to problem, który dotyczy wszystkich najbardziej interesujących LOT połączeń - z Hanoi oraz Singapuru i Indii.

- W tej chwili skupiamy się jednak na przymiarkach do otwarcia połączeń na lotnisko Narita w Tokio oraz do Seulu w Korei i na zwiększeniu oferowania do Pekinu i otwarcia kolejnego połączenia do któregoś z chińskich miast, np. Szanghaju. Ale z powodu braku zgody na dodatkowe przeloty nad Syberią te wszystkie plany pozostają w zawieszeniu. Bez względu na to, kiedy i jak skończy się dla nas okres restrukturyzacji, jeśli nie będziemy mieli zezwolenia na loty nad Syberią, nie ma sensu czegokolwiek planować - mówi Sebastian Mikosz.

Obecne połączenia do Chin przynoszą LOT-owi satysfakcjonujące efekty, samoloty latają prawie pełne, ale to wszystko nie odzwierciedla potencjału, jaki ma dla polskiego przewoźnika ten rynek.

- Wielokrotnie rozmawialiśmy z polskimi władzami — z resortami transportu i spraw zagranicznych, z Ministerstwem Skarbu Państwa. W najbliższym czasie zamierzam spotkać się z zarządem Aerofłotu i poruszyć ten temat. Może uda mi się przekonać Rosjan — ma nadzieję Mikosz.

LOT nie ma dzisiaj problemu z samolotami, które latałyby na tych trasach. W ciągu kolejnych dwóch lat ma odebrać trzy nowe dreamlinery, wówczas flota długodystansowa zwiększy się do 8 maszyn. - Nie wiadomo jednak, jak nas ograniczy restrukturyzacja - sam studzi swoje zapędy Sebastian Mikosz.

Jego zdaniem te osiem samolotów w zupełności wystarczy, żeby stworzyć siatkę trzech połączeń azjatyckich. Taka właśnie liczba samolotów była zamawiana na siatkę połączeń atlantyckich, jaką LOT ma dzisiaj i trzy porty w Azji.

— Wszystkie analizy, których już mamy w LOT-cie pełne półki wskazywały, że warszawskie lotnisko może spokojnie obsługiwać codziennie 10 połączeń długodystansowych z możliwością szybkich przesiadek na krótsze rejsy europejskie. W tej chwili mamy cztery takie połączenia. Dodanie kolejnych sześciu jest dla nas dużym wyzwaniem. Jest to jednak wykonalne - tłumaczy Mikosz. - Ale powtarzam: wszystkie nasze plany są uzależnione od decyzji Komisji Europejskiej w sprawie wniosku o pomoc publiczną - podsumowuje prezes.

Natomiast polski przewoźnik nie może liczyć na powiązania kapitałowe z Air China. - Na razie nie planujemy udziału w konsolidacji na rynku europejskim. Ale nigdy nie mówimy nigdy. W tej chwili najbardziej odpowiada nam współpraca w ramach sojuszu Star Alliance - mówi prezes Ma Ling.

Chińska linia, która podobnie jak LOT jest członkiem sojuszu Star Alliance, ma z polskim przewoźnikiem umowę o wspólnych rezerwacjach.

— Zainteresowanie Chińczyków podróżami do Polski i potem dalej do Europy stale rośnie — wyjaśnia wiceszefowa Air China, największego przewoźnika w tym kraju. Jej zdaniem dobrze byłoby, gdyby LOT latał jeszcze do jakieś innego dużego miasta w tym kraju, na przykład do Szanghaju. — Ale to LOT podejmie decyzję — dodaje Ma Ling.

Pozostało 88% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek