Z dnia na dzień Włochy stały się krajem z największą liczbą zarażonych koronawirusem w Europie. Zachorowania zanotowano w dwóch prowincjach północnych, zwykle chętnie odwiedzanych przez turystów – Lombardii i Wenecji. Premier Giuseppe Conte próbował tłumaczyć ilość wykrytych zachorowań tym, że na półwyspie „przebadano większą ilość ludzi niż w innych krajach europejskich”.
– Na ulicach wcześniej mówiono, że to wszystko wina Azjatów, że za dużo jest u nas przyjezdnych – mówi „Rzeczpospolitej” mieszkająca w Wenecji Ewa Górniak Morgan, autorka książki „Venice my love”. – Nagle wszyscy się zorientowali, że teraz w Europie traktują Włochów tak, jak u nas wcześniej Chińczyków. We Frankfurcie na przykład Deutsche Bank kazał włoskim pracownikom zostać w domach.