– Na jutro zaplanowaliśmy lot największym w naszej dyspozycji samolotem do Sri Lanki, a dalej na Malediwy i zamierzamy sprowadzić stamtąd naszych obywateli. Przedwczoraj sprowadziliśmy Polaków, którzy przebywali turystycznie w Izraelu i przemieścili się do Kairu, gdzie utrzymujemy regularne loty cztery razy w tygodniu. W miejscach przesiadkowych, między innymi w Indiach, zadysponowaliśmy większe samoloty, aby zabrać jeszcze większą liczbę pasażerów, którzy w różny sposób próbują docierać do Polski – referował Klimczak.
Donald Tusk zwrócił uwagę na „potrzebę poważnej refleksji tych wszystkich, którzy planują wybrać się do tego regionu”, zwłaszcza że „nic nie wskazuje, aby ten konflikt zakończył się w najbliższych godzinach czy dniach”. Zwrócił uwagę, że wciąż niemało osób decyduje się na wyjazd turystyczny do państw Bliskiego Wschodu.
– Rząd Polski nikomu nie może zakazać lotu do państw zagrożonych czy objętych konfliktem. Wszystko musi wynikać ze zdrowego rozsądku. Jeśli ktoś naprawdę nie musi tam lecieć, to niech nie leci. Lista państw jest znana. Publikowaliśmy wielokrotnie ich nazwy, zresztą wystarczy spojrzeć na mapę. Wiem, że to może być związane z konsekwencjami finansowymi, ale warto mieć świadomość, że ten, kto leci dzisiaj, jutro będzie być może czekał na pomoc państwa i będzie chciał się ewakuować – mówił Tusk.
Premier zaapelował na koniec do turystów, którzy przebywają w miejscach bezpiecznych, na przykład w hotelach w Dubaju, i którym nic bezpośrednio nie zagraża, aby tam pozostali i czekali na wytyczne.
– Mamy informacje od wielu ludzi na miejscu, że tam sytuacja nie jest zła i że państwa goszczące wywiązują się ze swojego zobowiązania, by opiekować się ludźmi. Prośba ta ma więc bardzo racjonalny charakter. Jeśli nie macie precyzyjnej informacji, dokąd się udać, bo tam czeka samolot czy autokar, bezpieczniej z waszego punktu widzenia jest poczekać kilkadziesiąt godzin, a nawet kilka dni, jeśli będzie taka potrzeba, w miejscu bezpiecznym, jeśli w takim się znajdujecie. Nie jest to moja rekomendacja, tylko ludzi bezpośrednio zaangażowanych w niesienie wam pomocy – zakończył Donald Tusk.