Vasco Electronics, polska firma technologiczna zajmująca się tworzeniem urządzeń do tłumaczenia, zaprezentowała podczas wczorajszej konferencji prasowej najnowszy model elektronicznego tłumacza serii M – M4, który wszedł do sprzedaży pod koniec zeszłego miesiąca.
O przeznaczeniu i zaletach „emki” opowiedział dyrektor produktu w Vasco Electronics Tomasz Stomski. Podstawową funkcją urządzenia jest tłumaczenie rozmów w trybie automatycznym. – Linia M była projektowana przede wszystkim z myślą o turystach, którzy nie potrzebują wielu funkcjonalności, a jedynie tłumaczenia. W trakcie rozmowy urządzenie ma pozostawać „niewidoczne” – mówił Stomski.
Jak dodał, wcześniejszą wersją translatora, M3, firma wręcz zawojowała rynek – na przykład w Niemczech jest ona tak popularna, że klienci szukający urządzeń do tłumaczenia w pierwszej kolejności wpisują w wyszukiwarce hasło „Vasco”.
Translator M4
Prostota i wygoda użytkowania
M4 jest lekki (waży 106 gramów i mieści się w kieszeni) i prosty w obsłudze – nie wymaga aktywacji, rejestracji ani konfiguracji, ma intuicyjny interfejs. Wystarczy włączyć go fizycznym przyciskiem, wybrać języki na dotykowym ekranie i zacząć mówić, by w ciągu około 0,5 sekundy usłyszeć tłumaczenie – opowiadał Stomski. Mocne głośniki i mikrofony z redukcją szumów pozwalają porozumiewać się nawet w hałaśliwym otoczeniu. Przy zwykłym użytkowaniu urządzenie wymaga ładowania raz na tydzień.
– Technologia jest najlepsza wtedy, gdy staje się niemal niewidoczna. Projektując Vasco Translator M4, zależało nam na stworzeniu rozwiązania, które nie wymaga nauki obsługi, lecz od pierwszej sekundy staje się naturalnym wsparciem w kontakcie z drugim człowiekiem. Oddajemy w ręce użytkowników narzędzie, które pozwala w pełni skupić się na przeżywaniu chwili. Dzięki temu każda rozmowa, bez względu na szerokość geograficzną, zyskuje nowy wymiar autentyczności, a podróżowanie staje się po prostu bardziej komfortowe i bezpieczne – mówi prezes Vasco Electronics Maciej Góralski.
Czytaj więcej
Ministerstwo Spraw Zagranicznych pracuje nad unowocześnieniem programu Odyseusz, służącego między innymi do rejestrowania się turystów udających si...
Vasco szacuje dokładność tłumaczenia na około 99 procent – możliwa jest ona dzięki wykorzystaniu ponad 10 silników tłumaczeniowych.
– Z zespołem lingwistów i programistów pilnujemy, aby jakość tłumaczenia była jak najlepsza. Wybieramy tych dostawców i korzystamy z tych rozwiązań, które gwarantują największą precyzję tłumaczenia dla danej pary językowej. Wymaga to ciągłych testów, bo par językowych są tysiące, a narzędzia wciąż się zmieniają i rozwijają – wyjaśnia Tomasz Stomski.
„Dzięki inteligentnemu trybowi automatycznemu konwersacja z mieszkańcem Tokio czy Rzymu staje się całkowicie naturalna. Tu bowiem, po wyborze pary języków, translator sam rozpoznaje język rozmówcy, pozwalając na płynną wymianę zdań. Użytkownik może wybrać tempo odtwarzania tłumaczenia, uruchomić filtr wulgaryzmów i wrócić do zapisów przetłumaczonych rozmów” – reklamuje swoje urządzenie Vasco.
Za pomocą M4 można tłumaczyć nie tylko mowę, ale również teksty drukowane i zdjęcia, na przykład znaki drogowe, rozkłady jazdy, ulotki czy menu w restauracji. Urządzenie obsługuje 86 języków w tłumaczu mowy i ponad 110 języków w tłumaczu tekstów i zdjęć. Ma również aplikację do nauki słówek w 28 językach.
Urządzenie uzupełnione o słuchawkę pozwala prowadzić rozmowy w większym gronie i w wielu językach (każdy użytkownik słyszy tłumaczenie na swój język w swojej słuchawce).
Czytaj więcej
Wyciek danych w Booking.com uruchomił nową falę oszustw. Przestępcy wykorzystują dane z prawdziwych rezerwacji, by podszywać się pod obiekty nocleg...
Internet bez dodatkowych kosztów
Wszystkie translatory głosu potrzebują połączenia z internetem. Tłumacze Vasco jako jedyne na rynku mają kartę SIM, która zapewnia nielimitowany internet do tłumaczeń w niemal 200 krajach na świecie bez dodatkowych kosztów. Użytkownik nie musi więc kupować lokalnej karty SIM, szukać wi-fi czy martwić się koszami roamingu.
– To pionierskie rozwiązanie, żadna z konkurencyjnych firm go nie oferuje – podkreśla Tomasz Stomski. Firma pracuje też nad urządzeniem działającym w trybie offline.
Większość „emek” trafia do klientów indywidualnych. Są one wręcz skrojone na potrzeby na przykład „silver travellers”, którzy nie potrzebują dodatkowych „bajerów”, a jedynie funkcji tłumaczenia, aby przełamać barierę językową, wskazuje Stomski. Korzystają z nich również restauratorzy, sklepikarze czy taksówkarze. Niedawno urządzenia zakupił włoski armator Costa Cruises. Pomagają one obsłudze statków porozumiewać się z wielojęzycznymi pasażerami.
W kategorii tłumaczy ręcznych Vasco Electronics ma w sumie trzy główne linie produktowe – M, V i Q. Mają one różne zestawy funkcjonalności, zaprojektowane z myślą o różnych grupach klientów. M to prosty i uniwersalny tłumacz do codziennego użytku, V to bardziej rozbudowane urządzenia z większą liczbą funkcji i języków dla klientów biznesowych, a Q – najbardziej zaawansowany technologicznie translator AI, z klonowaniem głosu i tłumaczeniem rozmów telefonicznych.
Czytaj więcej
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji pracuje nad zmianą ustawy o dokumentach paszportowych, która umożliwi wysyłanie paszportów bezpośre...
Dynamiczny rozwój firmy
– Od dwóch lat sprzedajemy około 100 tysięcy urządzeń rocznie. Zbliżamy się do miliona sprzedanych urządzeń w całej historii firmy – mówi Tomasz Stomski. Przez ostatnie pięć lat firma notowała coroczny 30-procentowy wzrost sprzedaży.
Vasco Electronics powstała w 2008 roku w Krakowie (założycielem jest obecny prezes Maciej Góralski), a pierwsze urządzenia do tłumaczenia wprowadziła na rynek w 2013 roku. Samodzielnie projektuje najważniejsze ich komponenty.
Vasco ma dziś dwie główne siedziby – w Polsce i Stanach Zjednoczonych. Zatrudnia niemal 300 pracowników w 25 krajach. – Nie tylko tworzymy własne struktury sprzedażowe, ale też współpracujemy z dystrybutorami z różnych krajów świata – mówi Tomasz Stomski.
Swoje produkty Vasco prezentuje na międzynarodowych targach technologicznych, w tym na CES (Consumer Electronics Show) – jednych z najważniejszych i największych na świecie, odbywających się co roku w Las Vegas. Jest laureatem wielu branżowych nagród.
Z urządzeń Vasco korzystają publiczne i prywatne organizacje, służby mundurowe, służba zdrowia, organizatorzy konferencji i kongresów, banki, hotele, restauracje i szkoły na całym świecie.
– Jesteśmy marką globalną. Sprzedajemy nasze urządzenia do większości krajów Europy, jesteśmy też obecni w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Obecnie mocno skupiamy się na Azji, w tym roku przyjęliśmy ambitne cele sprzedażowe na Chiny. Przyglądamy się też rynkom arabskim i Ameryce Południowej – mówi Tomasz Stomski.
– Jesteśmy niezależni finansowo, niepowiązani z żadnymi inwestorami, sami wypracowaliśmy nasz kapitał. W branży technologicznej to nie zdarza się często, ale my postawiliśmy na taki właśnie model biznesowy. Do tej pory udaje nam się go realizować – dodaje.
Czytaj więcej
Niemiecka sieć agentów turystycznych Dertour Reisebüro rozwija nowy model „hybrydowej ścieżki klienta”, łączący sztuczną inteligencję, komunikację...