Reklama

Brytyjski touroperator do Kanaryjczyków: Zakończcie tę niebezpieczną grę

Protesty przeciwko turystom to niebezpieczna gra. Jeśli na Wyspach Kanaryjskich sytuacja się nie uspokoi, wczasowicze swoje pieniądze zaczną wydawać gdzie indziej – ostrzega prezes największego brytyjskiego biura podróży Jet2holidays i wakacyjnej linii lotniczej Jet2.com Steve Heapy.
Mieszkańcy protestują, bo mają dość zbyt licznych turystów. Turyści zaś chcą odpoczywać w spokoju -

Mieszkańcy protestują, bo mają dość zbyt licznych turystów. Turyści zaś chcą odpoczywać w spokoju - przecież zostawiają w Hiszpanii pieniądze

Foto: Filip Frydrykiewicz

Steve Heapy w czasie targów turystycznych Fitur, które odbyły się w Madrycie, zaapelował do władz Wysp Kanaryjskich, by zakończyły protesty mieszkańców przeciwko turystom - pisze dziennik „Daily Mail” w elektronicznym wydaniu. Demonstracje i poniżające komentarze lokalnych władz sprawiają, że turyści czują się niemile widziani, tymczasem nikt nie jedzie na wakacje, by czuć się źle traktowanym. Zdaniem prezesa, takie incydenty psują wizerunek regionu i powodują, że turyści wybierają inne miejsca, jak Turcja i Maroko, „gdzie czują się doceniani”.

Czytaj więcej

Polacy podbijają Hiszpanię. 30 procent więcej turystów, 3 miliardy zostawionych euro

Kanaryjczycy wprowadzają opłaty, żeby zarobić więcej na turystach

Heapy skierował swoją przemowę do miasta Mogan na Wyspach Kanaryjskich, które wprowadziło podatek turystyczny. W wypadku gości zatrzymujących się w hotelach, apartamentach i domach wakacyjnych obowiązuje opłata w wysokości 0,15 euro od osoby za dzień. Jak mówi, jest to „niebezpieczny precedens”, który może zniechęcić turystów do odwiedzania kraju w przyszłości.

Co prawda kwota nie jest duża, ale rosnące opłaty podnoszą ogólny koszt wakacji, co negatywnie wpływa na popyt. Rządy powinny egzekwować przepisy i skupić się na kontrolowaniu nielegalnego wynajmu, a nie na karaniu touroperatorów, którzy przestrzegają prawa. Ich zadaniem jest również współpraca z liniami lotniczymi i organizatorami wycieczek, aby promować Wyspy Kanaryjskie na kluczowych rynkach, takich jak Wielka Brytania.

Turyści to kłopoty – fala protestów na Wyspach Kanaryjskich

W zeszłym roku przez Wyspy Kanaryjskie przetoczyła się fala protestów. Ostatni miał miejsce w październiku na Teneryfie – setki mieszkańców wkroczyły wtedy na plażę Troya, krzycząc „więcej turystów, więcej kłopotów” i „Wyspy Kanaryjskie nie są na sprzedaż”.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Mieszkańcy Gran Canarii: Stop hotelom, wystarczy tej turystyki!

Także na Teneryfie, w mieście La Laguna na północy wyspy, wiosną kilku aktywistów prowadziło strajk głodowy, który zakończył się po 20 dniach. Wówczas chodziło o zaprzestanie prac nad dwoma dużymi projektami hotelowymi.

Hotelarze z Wysp Kanaryjskich potwierdzali, że w związku z protestami otrzymywali telefony od brytyjskich podróżnych, którzy obawiali się o swoje bezpieczeństwo, kiedy przyjadą wypoczywać.

W zeszłym roku Hiszpanię odwiedziło 96 milionów turystów. Najwięcej spędzało czas na Wyspach Kanaryjskich. Brytyjczycy stanowili najliczniejszą grupę wśród gości z zagranicy, niemal co piąty obcokrajowiec (19,2 procent) przyjechał właśnie z Wielkiej Brytanii.

Zanim Wyjedziesz
Wielkie Muzeum Egipskie otwarte. Na razie na próbę
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Biura Podróży
Unia Europejska wzmacnia prawa klientów biur podróży. Nowe zasady imprez turystycznych
Biura Podróży
Voucher zamiast gotówki w biurach podróży. „Wracamy do sprawdzonego narzędzia”
Biura Podróży
Raś: Do kraju wróciło 12 tysięcy turystów. Teraz kolej na pomoc dla biur podróży
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama