Betlej: Rosja przeciąga wojnę, żeby skłócić USA z Europą. Ucierpi turystyka

Rosji na rękę jest destabilizowanie sytuacji na świecie, temu będzie służyć przeciąganie wojny w Ukrainie. A im dłuższa wojna, tym gorzej dla polskiej turystyki wyjazdowej – pisze ekspert.

Publikacja: 21.03.2022 01:40

Europa w końcu będzie zmęczona uchodźcami i przestanie zwracać uwagę na sankcje - sugeruje prezes Tr

Europa w końcu będzie zmęczona uchodźcami i przestanie zwracać uwagę na sankcje - sugeruje prezes Traveldaty

Foto: AFP, Wojtek Radwański

Wpływu koronawirusa na sytuację społeczno-gospodarczą większości państw słabnie, dlatego Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata postanowił szczegółowe raporty z sytuacji epidemicznej publikować nie jak dotąd co tydzień, ale co dwa tygodnie. W zamian więcej miejsca poświęci analizie innych zdarzeń mogących mieć wpływ na koniunkturę w turystyce wyjazdowej, w tym zorganizowanej – tą zapowiedzią prezes Traveldaty Andrzej Betlej rozpoczyna najnowszy cotygodniowy materiał.

Wątpliwa postawa Niemiec wobec wojny na Ukrainie

Narasta konflikt strategicznych interesów polityczno-gospodarczych między Stanami Zjednoczonymi i wiodącymi krajami Unii Europejskiej, a zwłaszcza Niemcami, w kwestii działań wobec Rosji. Te pierwsze – pisze Betlej, nawiązując do tez postawionych przed tygodniem - całkiem poważnie liczą się z konfliktem w regionie Pacyfiku, dlatego są zainteresowane jak najdalej idącym osłabieniem Rosji, żeby nie musieć prowadzić walki na dwóch frontach.

Z kolei Niemcy prawdopodobnie będą niechętne najbardziej dolegliwym sankcjom wobec Rosji, gdy tylko zobaczą, że sytuacja międzynarodowa takich ruchów nie wykluczy – uważa prezes Traveldaty. I dodaje: Potwierdza to postawa kanclerza Niemiec, który sprzeciwia się „właściwie wszystkim inicjatywom, które byłyby w jakimś większym stopniu niekorzystne dla Rosji”.

„Nie bez znaczenia był też sygnał z Bundestagu jakim była określana jako jawnie lekceważąca jego postawa wobec wystąpienia i apeli prezydenta Ukrainy. Jeszcze większe kontrowersje wzbudziły wypowiedzi kanclerza, sugerujące dalsze utrzymywanie przyjaznego nastawienia do Rosjan i określające obecną sytuację jako wyłączną odpowiedzialność Władimira Putina”. Chociaż rozliczne badania wskazują, że agresję popiera 70-85 procent Rosjan, a jako kolejne cele do osiągnięcia agresywnej polityki Kremla wskazują oni zagarnięcie krajów nadbałtyckich (zwłaszcza Łotwy) i Polski.

Przekaz kanclerza jest prosty do rozszyfrowania: po ewentualnej zmianie władzy w Rosji wskazany byłby szybki reset i zniesienie lub istotne ograniczenie głównych sankcji i powrót do wzajemnie współpracy gospodarczej z tym krajem – pisze prezes Traveldaty.

USA nie rozumienie obaw Europy

Betlej podejrzewa, że Stany Zjednoczone nie doceniają, jak bardzo Europie z jej chronicznie kulejącą gospodarką potrzebna jest współpraca z Rosją, a jeszcze lepiej z całym obszarem postsowieckim. A najważniejsza jest ona dla Niemiec, jako wiodącego dostawcy dóbr przemysłowych.

Zagrożona odrzuceniem może być strefa wspólnej waluty – euro. „W tej sytuacji wielu europejskich przywódców może postrzegać powrót do mało skrępowanej współpracy z Rosją nawet w kategoriach procesu ratowania idei wspólnoty europejskiej”. Dlaczego? Ponieważ „jednym z jej głównych założeń ideowych miało być wygenerowanie dużej gospodarczej wartości dodanej, a nie utrata pozycji na rzecz innych światowych centrów wzrostu.

Przy takiej różnicy podejścia do Rosji mogą narastać rozbieżności, a nawet napięcia wewnątrz bloku państw NATO. To argument dla agresora na rzecz przedłużania stanu wojny – nawet przy jej obniżonej intensywności – w celu zmęczenia tym stanem jak największej liczby krajów Unii” - rozwija potencjalny scenariusz Betlej.

Co to wszystko oznacza dla rynku turystycznego w Polsce? Przedłużanie się stanu wojny i dłuższego pozostawania w Polsce znacząco zwiększonej liczby uchodźców będzie najprawdopodobniej pośrednio działało na osłabianie koniunktury w polskiej turystyce wyjazdowej. Dodatkowo negatywny wpływ może mieć na krajową koniunkturę gospodarczą i na sytuację gospodarstw domowych, co zapewne osłabi popyt na wycieczki – podsumowuje ten wątek autor.

Wskaźniki gospodarcze bardzo korzystne

W drugim wątku Andrzej Betlej zagląda do najnowszych wyników gospodarczych. Jak pisze, w ostatni piątek ogłoszono dane o dynamice wzrostu wynagrodzeń, zatrudnienia, produkcji i tzw. inflacji producenckiej (PPI) w lutym. Okazały się one nadzwyczaj korzystne. Są wręcz spore szanse, że okażą się najlepsze w całej Unii Europejskiej.

Wynagrodzenia netto wzrosły o 13,2-13,3 procent, a realnie (po odjęciu inflacji) o 4,3-4,4 procent (warto pamiętać, że w zachodniej Europie płace realne przeważnie spadają, w czwartym kwartale 2021 roku w całej strefie euro - o 3 procent).

Polska produkcja przemysłowa wzrosła w skali roku o 17,6 procent, a inflacja producencka wyniosła 15,9 procent, co jest najniższą wartością w Europie, gdyż w całej Unii było to w styczniu (najświeższe dane) 30,3 procent.

Polska inflacja relatywnie niska

W środę podano też dane o inflacji konsumenckiej, która wyniosła 8,5 procent – relacjonuje dalej ekspert. W przekonaniu Polaków wzrost cen jest w naszym kraju bardzo duży, ale tak nie jest. Takie opinie rodaków prawdopodobnie biorą się z narracji mediów, które często zestawiają naszą inflację na przykład z niemiecką (5,1 procent) lub innymi krajami strefy euro (średnio 5,9 procent).

„Porównania takie są jednak mało rzetelne, gdyż nie uwzględniają naszej bardzo niskiej bazy cen, która jest w Polsce (według Eurostatu) o prawie 45 procent niższa. W takiej sytuacji np. taki sam wzrost ceny baryłki ropy bardziej przekłada się na ogólny wzrost cen w krajach tanich niż w krajach generalnie drogich.

Do obiektywnej oceny czy w Polsce inflacja jest relatywnie wysoka, czy niska powinny służyć porównania z krajami naszego regionu, w których poziom cen jest względnie zbliżony do naszego, tzn. jest tam przeważnie wyższy, ale w umiarkowanym stopniu.

I tu spotyka nas miła niespodzianka gdyż polska inflacja okazuje się drugą najniższą w regionie po Węgrzech gdzie wyniosła 8,3 procent. Średnio w naszej części Europy w lutym 2022 inflacja osiągnęła już 10,2 procent, a najwyższa była na Litwie (14,2 procent) i w Estonii (12 procent)”.

Polska z najgorszymi perspektywami

Betlej sięga też po wyniki najnowsze ankiety Eurostatu, w której polscy przedsiębiorcy pytani (badanie przeprowadzone było przed wybuchem wojny na Ukrainie) o perspektywy polskiej gospodarki w najbliższych 3 miesiącach „zapewnili Polsce najgorszą opinię we wszystkich badanych tam kategoriach”.

Wręcz tragicznie ocenili przemysł – na minus 13,3 punktu. Ujemne wyniki miały jeszcze tylko Bułgaria (minus 1,4) i Czechy (minus 0,6). Najlepszy zaś Szwecja (plus 33,7). Dla porównania - rzeczywisty wzrost w przemyśle okazał się w styczniu drugim najlepszym w Unii po Litwie.

Niemal równie źle wypowiedzieli się o budownictwie (minus 21) i bardzo słabo o perspektywach sektora usług (minus 5,9).

Relatywnie korzystnie Polska wypadła w ich oczach, kiedy ocenili perspektywy sprzedaży detalicznej, w których wprawdzie znów okazaliśmy się najgorsi w całej Unii (minus 2,8), ale z wynikiem bardzo bliskim Francji (minus 2,6).

Polscy konsumenci w swoich poglądach nieco mniej radykalni

Eurostat badał też opinie konsumentów, w kategorii sytuacji gospodarczej i sytuacji finansowej gospodarstw domowych. Z tej perspektywy Polska wypada lepiej - nie zajmuje ostatniego miejsca, ale jedynie w ścisłym ogonie stawki.

„W ocenie ogólnej sytuacji gospodarki w okresie najbliższego roku Polska była czwarta od końca z wynikiem minus 35,7. Słabiej wypadły Chorwacja (minus 49), Grecja (minus 38,5) i Słowacja (minus 36,7). Liderem pozytywnego spojrzenia w roczną przyszłość gospodarki została Malta (+10,9).

W ocenie sytuacji finansowej swoich gospodarstw domowych Polska z wynikiem minus 12,4 również była czwarta od końca. Zdecydowanie najsłabiej wypadła Grecja (minus 38,8), a niewiele gorzej od Polski, Słowacja i Słowenia (po minus 13,8). W tej kategorii najkorzystniejszy rezultat osiągnęła Szwecja (+11) – opisuje wyniki Betlej.

To nie gospodarka jest zła, ale opina o niej

Jego zdaniem przedsiębiorcy czarno widzą perspektywy polskiej gospodarki z ogólnej niechęci do obecnej władzy. A o tym, że in gremio wprowadzają w błąd „odbiorcę ankiet”, może świadczyć to, że intensywnie poszukują możliwości zwiększenia zatrudnienia.

„Podobne przyczyny po części stoją za prawie równie wykrzywionymi wynikami ankiet konsumenckich”. Jest też – uważa Betlej – jeszcze jeden powód - Główny Urząd Statystyczny podaje dane z polskiego rynku tak szybko, że nie ma jeszcze podobnych informacji z innych krajów, i odbiorca nie może sobie ich porównać.

„Stają się [wtedy] one polem dla różnego rodzaju nieprzychylnych komentarzy”.

Wniosek? „Utrzymywanie Polaków w przekonaniu, że kondycja polskiej gospodarki i perspektywy dla ich własnych portfeli są znacznie słabsze niż wskazuje na to rzeczywistość z pewnością w jakimś stopniu szkodzi popytowi na wyjazdy wypoczynkowe”.

Dlatego Instytut Traveldata stara się przeciwdziałać tej dezorientacji i pokazywać problem rozbieżności między postrzeganiem rzeczywistości, a prawdziwym stanem polskiej gospodarki.

Nowe Trendy
Minister od turystyki, Piotr Borys, nie zostanie prezydentem
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Nowe Trendy
Bruksela sprawdza, czy Google nie łamie prawa, pokazując oferty lotów
Nowe Trendy
Jaki wpływ na gospodarkę ma branża spotkań i wydarzeń? „Wyniki są imponujące”
Nowe Trendy
Grecka wyspa będzie neutralna klimatycznie. Zainwestuje w nią gigant turystyczny
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Nowe Trendy
Ukraina planuje turystykę po wojnie. Na razie pokazuje odwagę swoich obywateli