W weekend 5-6 czerwca w Playa de Palma – turystycznej dzielnicy stolicy Majorki, po ulicach spacerowało do 7 do 10 tysięcy osób. Wiele z nich nie miało maseczek, piło też alkohol w miejscach publicznych – pisze niemiecki portal branży turystycznej Reisevor9, powołując się na doniesienia majorkańskich mediów.

Policji udało się rozładować tłum przy pomocy specjalnego oddziału dopiero dobrze po północy. Burmistrz Palmy de Mallorca José Hila zapowiedział drakońskie kary dla imprezowiczów. Jak mówi, nie można pozwolić na zachowanie znane sprzed pandemicznych czasów.

CZYTAJ TEŻ: Drony nad Majorką – skontrolują odstępy na plażach

Stowarzyszenie przedsiębiorców Caeb, do którego należą również hotelarze z wyspy, stwierdziło, że rząd Balearów musi raz na zawsze rozwiązać problem pijanych gości na promenadzie w Playa de Palma. Zdaniem organizacji nie chodzi o sytuację w klubach nocnych, ale w miejscach publicznych. Tanie supermarkety i uliczni sprzedawcy zaopatrują imprezowiczów w alkohol. Z kolei strażnicy porządku nie reagują w odpowiedni sposób.

Inne postulaty mają właściciele dyskotek i klubów nocnych. Ich stowarzyszenie Abone żąda stopniowego otwierania lokali. Chce przedstawić władzom własną propozycję w tym zakresie. Przedsiębiorcy są gotowi ograniczyć liczbę gości na parkiecie i skrócić godziny otwarcia. Jeśli dopuszczone zostaną legalne imprezy, łatwiej będzie skończyć z tymi niekontrolowanymi, twierdzą.

ZOBACZ TAKŻE: Hiszpanie: Niemcy planują wakacje u nas. Wybrali Majorkę zamiast Krety

Tymczasem władze skłaniają się do przywrócenia zasad dobrego zachowania, które obowiązywały przed pandemią. Chodzi o zakazy spożywania alkoholu poza lokalami, w miejscach publicznych.