Jan Wawrzyniak urodził się w 1955 roku. Był absolwentem Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, gdzie ukończył studia na kierunku Organizacja i Technika Handlu Zagranicznego.

Pracę zawodową rozpoczynał jako zastępca kierownika wydziału prasy i reklamy Międzynarodowych Targów Poznańskich. W latach 1996-2003 zajmował się promocją gospodarczą Polski w Republice Federalnej Niemiec, pełniąc funkcję radcy handlowego, a w latach 2000-2003 kierownika wydziału ekonomiczno-handlowego ambasady Polski w Kolonii.

Odpowiadał wtedy m.in. za organizowanie udziału Polski w Światowej Wystawie EXPO 2000 w Hanowerze, za co został odznaczony przez prezydenta Polski Srebrnym Krzyżem Zasługi.

Po powrocie do kraju zajmował się promocją turystyki jako dyrektor (2003-2007) Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej. Później, po wygraniu konkursu ponownie w Niemczech, gdzie kierował od 2007 do 2015 biurem Polskiej Organizacji Turystycznej w Berlinie. Później, przez jedną kadencję, także dyrektor biura POT w Pekinie, które organizował jako pierwszy od podstaw.

Po zakończeniu tej misji, rozgoryczony, że POT nie chce już korzystać z jego doświadczenia, przeszedł na emeryturę. Ciągle pełen pasji i miłości do Poznania chętnie przyjął w 2019 roku propozycję ponownego dołączenia do zespołu Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej jako kierownik informacji turystycznej.

- Chętnie korzystaliśmy z jego wieloletniego doświadczenia w promowaniu turystyki i głębokiej znajomości rynku niemieckiego. Jan był osobą nie tylko kompetentną, ale także bardzo ciepłą i życzliwą, z fantastycznym poczuciem humoru. Takiego go zapamiętamy. Będzie Go nam brakować - mówi prezes PLOT Jan Mazurczak.

- Janka zapamiętam jako profesjonalistę w każdym calu - wspomina Bartłomiej Walas, dziekan w Wyższej Szkole Turystyki i Ekologii w Suchej Beskidzkiej, a wcześniej wiceprezes POT. - Nie miał łatwego zadania w Berlinie, gdzie wysoko poprzeczkę podniósł jego poprzednik Paweł Lewandowski, a jeszcze trudniejsze w Pekinie. Biuro w Pekinie musiał sam zorganizować i poradził sobie z tym znakomicie, chociaż w tamtych warunkach nie jest to łatwe. Nie chodzi tylko o to, że nie znał języka mandaryńskiego, ale że musiał pokonać tamtejsze bariery biurokratyczne. Udało mu się wprowadzić Polskę jako cel podróży do katalogów chińskich touroperatorów.