Grecja dzieli się administracyjnie na 13 regionów, ale znaczenie turystyczne ma pięć z nich. To właśnie na nie przypadło w zeszłym roku 90 procent z 24 miliardów euro przychodów z turystyki - informuje portal Greek Travel Pages, powołując się na wyliczenia organizacji branżowej SETE.
Czytaj więcej
Po lipcowych pożarach na Rodos rząd Grecji zapowiedział zaproszenie do tygodniowego darmowego pobytu na wyspie osoby, które z powodu żywiołu musiał...
Jakie to regiony? Najważniejszy jest Region Morza Egejskiego Południowego (m. in. wyspy Rodos, Kos, Mykonos, Santoryn), w którym turyści zostawiają 27 procent pieniędzy. Na drugim miejscu z udziałem 21-procentowym plasuje się Kreta, a na trzecim Attyka z 17 procentami. Dalej są Wyspy Jońskie (15 procent) i Macedonia Środkowa (9 procent).
Region Południowego Morza Egejskiego w ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy tego roku odwiedziło 6,5 miliona ludzi. Przewoźnicy zrealizowali w tym czasie 47,9 tysiąca lotów, co było wynikiem o 1 procent lepszym niż przed rokiem i to mimo spadku popytu ze względu na pożary na wypoczynek na Rodos.
Kultura, jedzenie, plaże — to przyciąga turystów do Grecji
SETE podaje też, że najczęściej turystów przyciągają do Grecji jej kultura, gastronomia, wina (enoturystyka), możliwość wypoczywania na plaży, nurkowanie, wędrówki i narciarstwo.
Większość turystów przybywa do kraju drogą lotniczą, na drugim miejscu znajduje się transport samochodowy, a na kolejnych morski i kolejowy.
Badania pokazują więc, że grecka turystyka ma dwa problemy. Pierwszy to sezonowość – najwięcej ludzi, bo 56 procent, odwiedziło kraj od lipca do września. A drugi to skoncentrowanie odwiedzin w zaledwie pięciu regionach.