Krak des Chevaliers czeka na turystów

Choć o wpisany na listę UNESCO zamek Krak des Chevaliers w zachodniej Syrii przez dwa lata toczyły się walki w syryjskiej wojnie domowej, nadal jest on atrakcyjny. Syryjczycy mają nadzieję, że już wkrótce powrócą tam turyści

Publikacja: 06.09.2017 10:05

Crac des chevaliers. Creative Commons Attribution-Share Alike 2.5 Generic license.

Crac des chevaliers. Creative Commons Attribution-Share Alike 2.5 Generic license.

Foto: Wikipedia

Krak des Chevaliers można obecnie zwiedzać, ale tylko po uzyskaniu specjalnego pozwolenia od wojska syryjskiego. Przeważnie otrzymują je zorganizowane wycieczki syryjskie, np. szkolne, rzadziej indywidualni Syryjczycy, czasem również zagraniczni dziennikarze lub archeolodzy. Według Mustafy, miejscowego policjanta, na zamku już po jego odbiciu z rąk rebeliantów w 2014 roku, toczyły się prace archeologiczne zespołu węgierskiego i francuskiego. Węgierscy archeolodzy odkryli niedawno cmentarz sprzed 250 lat. Od 2011 roku zamek odwiedziły też trzy zagraniczne telewizje: rosyjska, francuska i – na początku tego tygodnia – ekipa TVP Info.

W 2012 roku w wyniku wojny domowej w Syrii zamek i znajdująca się u jego podnóża wioska al-Hisn zostały zajęte przez rebeliantów, którzy utrzymali się tam do 20 marca 2014 roku. Według oficjalnej wersji odbicie zamku możliwe było dzięki zdobyciu przez armię syryjską (SAA) sąsiedniego wzgórza, skąd rozpoczęto ostrzał snajperski pozycji rebeliantów. Przedstawiciele SAA twierdzą też, że armia syryjska nie podejmowała działań, które mogłyby narazić zamek na zniszczenia. Inne relacje mówią jednak o kilku bombardowaniach zamku przez syryjskie lotnictwo. Uderza fakt, że zniszczenia zamku są umiarkowane w porównaniu z niemal całkowitym zniszczeniem wioski al-Hisn.

Na zamku najbardziej ucierpiały schody na dziedzińcu przed wielką salą rycerską i część elementów architektonicznych jej krużganku. Według Mustafy stało się to w wyniku eksplozji podczas ćwiczeń rebeliantów okupujących zamek. Stwierdził on również, że rebelianci kopali w zamku w poszukiwaniu skarbów i starych artefaktów, które zamierzali następnie sprzedać.

Spotkane na zamku dwie Syryjki, Rana i Mirna, uznały, że największym problemem jest obecnie brak turystów. Podobnego zdania był też Mustafa, który dodał, że władze syryjskie starają się zrekonstruować zniszczone elementy, wykorzystując oryginalne materiały budowlane. Rana, która jeszcze przed wojną domową wyjechała do Niemiec, a teraz przyjechała odwiedzić swoją kuzynkę Mirnę, dodała też, że brak turystów bardzo negatywnie wpływa na sytuację ekonomiczną wielu Syryjczyków i to właśnie powoduje, że uciekają do Europy przed biedą.

Znajdująca się u podnóża zamku wioska al-Hisn w 2011 roku zamieszkana była przez około da tysiące rodzin. Byli to przeważnie sunnici, choć mieszkało tam też około 60 rodzin chrześcijańskich. Dotychczas do wioski wróciło 300 rodzin.

Krak de Chevaliers to jeden z sześciu obiektów w Syrii wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dwa z nich są obecnie pod kontrolą rebeliantów, dwa – ruiny Palmyry i stare miasto Aleppo – zostały poważnie zniszczone w trakcie wojny domowej w Syrii. Krak des Chevaliers został wpisany na listę UNESCO w 2006 roku wraz z cytadelą Saladyna, znajdującą się w prowincji Latakia.

Krak des Chevaliers został wybudowany w XI wieku jako kurdyjska twierdza Hisn al-Akrad. W 1099 roku podczas pierwszej wyprawy krzyżowej został zdobyty przez Rajmunda IV z Tuluzy, a od 1142 roku stał się siedzibą zakonu rycerskiego Szpitalników, którzy znacznie go rozbudowali. W 1271 roku zajął go mamelucki sułtan Bajbars. Gdy w 1291 roku krzyżowcy zostali ostatecznie wyparci z Ziemi Świętej, zamek zaczął popadać w ruinę.

Krak de Chevaliers wznosi się nad doliną zwaną chrześcijańską, ze względu na liczne znajdujące się tu klasztory i zamieszkujących tutejsze wioski chrześcijan. Tylko około 5-7 procent miejscowej ludności to muzułmanie. Jednym z miasteczek znajdujących się w tej dolinie jest niewielka Marmarita. Słynie ona z klasztoru św. Jerzego, którego historia sięga V wieku. Miejscowi mnisi wierzą, że przez jedną z bram znajdującej się tu wcześniej rzymskiej świątyni wjechał sam św. Jerzy, który był legionistą w służbie cesarza Dioklecjana. W 303 roku został przez niego ścięty za odmowę udziału w prześladowaniu chrześcijan.

Dziś w Marmaricie mieszkają też liczni chrześcijańscy uchodźcy z Hims. Miejscowi jezuici we współpracy z fundacją Pomoc Kościołowi w Potrzebie objęli opieką około 2 tysiące rodzin. Opłacają im czynsz, a także dają paczki żywnościowe i środki sanitarne. Zdaniem miejscowego księdza Walida każdy, kto może, stara się jednak wyjechać stąd za granicę. Powodem jest bieda i brak perspektyw. Przed 2011 roku Marmarita była ważnym ośrodkiem turystycznym ze względu na Krak des Chevaliers i pobliskie klasztory. Teraz turystów nie ma i panuje bezrobocie.

Krak des Chevaliers można obecnie zwiedzać, ale tylko po uzyskaniu specjalnego pozwolenia od wojska syryjskiego. Przeważnie otrzymują je zorganizowane wycieczki syryjskie, np. szkolne, rzadziej indywidualni Syryjczycy, czasem również zagraniczni dziennikarze lub archeolodzy. Według Mustafy, miejscowego policjanta, na zamku już po jego odbiciu z rąk rebeliantów w 2014 roku, toczyły się prace archeologiczne zespołu węgierskiego i francuskiego. Węgierscy archeolodzy odkryli niedawno cmentarz sprzed 250 lat. Od 2011 roku zamek odwiedziły też trzy zagraniczne telewizje: rosyjska, francuska i – na początku tego tygodnia – ekipa TVP Info.

Pozostało 88% artykułu
Tendencje
Chorwaci: Nasze plaże znikają, bo obcokrajowcy chcą mieć domy nad samym morzem
Tendencje
Ustka kontra reszta świata. Trwa głosowanie na najlepszy film promocyjny
Tendencje
Poranne trzęsienie ziemi na Krecie. Turyści wyszli bez szwanku
Tendencje
La Palma znowu przyjmuje samoloty
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy