Rząd Wielkiej Brytanii wprowadził pod koniec lipca obowiązkową kwarantannę dla podróżnych przybywających z Hiszpanii. Zarządzenie to okazało się katastrofalne w skutkach dla przewoźników lotniczych, organizatorów wycieczek i hotelarzy z Balearów – pisze serwis majorcadailybulletin.com. Brytyjscy turyści, którzy w ubiegłych latach stanowili aż jedną piątą ogółu zagranicznych gości w Hiszpanii, zaczęli masowo odwoływać przyjazdy, rezerwacje na najbliższe tygodnie też nie napływają. Mniej turystów przyjeżdża z Belgii, Holandii, Danii i Austrii. Klęskę przypieczętowało wydanie przez Berlin w połowie sierpnia ostrzeżenia przed podróżami do Hiszpanii i wpisanie jej na listę krajów o dużym ryzyku zakażenia koronawirusem.

CZYTAJ WIĘCEJ: Brytyjscy turyści w Hiszpanii wściekli na własny rząd

– Podjęliśmy ogromny wysiłek, aby w ogóle rozpocząć ten sezon. Wkrótce potem liczba zakażeń na wyspach wzrosła i stanęliśmy w obliczu bardzo trudnej sytuacji – mówi hotelarz z Majorki, cytowany przez portal. – Nie ma turystów, wakacyjne pakiety przestały się sprzedawać, musimy więc kończyć działalność – dodaje.

Sieci Grupotel, Hipotels, HM, McHotels, THB, Roc, Valentín, Garden, Ferrer, BQ, Edén, Stil, Palmira, Blau, Esperanza, Protur oraz inne małe i średnie firmy hotelowe już zamykają swoje obiekty. Większe sieci, takie jak Barceló, Meliá, Riu czy Iberostar, „będą działać tak długo, jak to możliwe”, ale też przygotowują już harmonogram zamknięcia, a potem będą przyjmować gości w jednym lub dwóch hotelach. – To już pewne, że sezon zakończymy przed czasem – mówią ich przedstawiciele.

CZYTAJ TEŻ: Majorka nie daje sobie rady z pierwszymi turystami

Liczba aktywnych przypadków koranawirusa na Balearach wynosi obecnie 1668, wczoraj wykryto 194 nowe. Od początku pandemii zachorowało w sumie 5207 osób, 233 zmarły. Dane z ostatniego tygodnia mówią o 38 ogniskach wirusa (z czego 35 na Majorce) – to dwukrotnie więcej niż w poprzednim tygodniu. Większość z nich to efekt spotkań w gronie krewnych lub znajomych.