Betlej: Wirus w odwrocie w kierunkach turystycznych

Fot. AFP

W wielu krajach będących tradycyjnie celem podróży turystycznych, jak Turcja, Włochy, Grecja, Maroko, Tunezja, Cypr i Egipt, w ostatnim tygodniu wskaźnik zakażeń spadał. Zdecydowanie najniższy utrzymywał się w tym ostatnim – pisze ekspert.

Zmutowany, „brytyjski”, koronawirus, o którym wiadomo już, że dotarł do Polski i, że jest o 50-70 procent bardziej zaraźliwy od dotychczasowego może spowodować ponowny wzrost fali zakażeń. Dodatkowo coraz więcej specjalistów przychyla się do poglądu brytyjskich naukowców, że jest on też od 20 do 40 procent bardziej śmiertelny. To oznacza, że liczba zgonów może wkrótce wzrosnąć do ponad dwukrotnie wyższych wartości niż obecnie – tą prognozą zaczyna swój cotygodniowy raport z epidemii w wybranych krajach prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej.

Ponieważ „modele cyfrowe wyraźnie wskazują, że najbardziej wydajnym, czyli niebezpiecznym kanałem transmisji koronawirusa są restauracje, bary, puby i lokale rozrywkowe” trzeba się spodziewać, że te właśnie przybytki będą otwierane najpóźniej – uprzedza dalej.

„Są one znacznie bardziej niebezpieczne (w przybliżeniu o rząd wielkości) niż np. sklepy i centra handlowe, a nawet środki komunikacji miejskiej. Wynika to z kilku czynników, z których najważniejszym są maseczki. Są one coraz bardziej skuteczne w ograniczeniu przenoszenia się wirusa pomiędzy poszczególnymi osobami. Mogą bez większych, a właściwie żadnych przeszkód być używane w centrach handlowych i sklepach, czego nie można powiedzieć o restauracjach, barach i pubach” – wyjaśnia autor.

„Z dodatkowych czynników należałoby jeszcze wymienić większe średnie odległości pomiędzy ludźmi np. w centrach handlowych niż przy restauracyjnych lub kawiarnianych stolikach, a także bardzo istotny element nieustannej zmiany składu osób z otoczenia w centrach handlowych i sklepach wobec względnie stałego otoczenia w restauracjach, kawiarniach, barach i pubach. Z wypowiedzi wirusologów i epidemiologów wynika, że do zakażenia potrzebny jest przynajmniej kilkuminutowy lub dłuższy dość bliski kontakt z osobą zakażoną, w tym często zupełnie bezobjawowo”.

Słuszne posunięcia rządu

Dlatego – jak pisze autor opracowania – czwartkową decyzję władz o otworzeniu od 1 lutego galerii handlowych, przy pozostawieniu dotychczasowych przepisów o funkcjonowaniu restauracji, hoteli i szkół należy uznać za słuszną. Może jedynie można się spierać, czy decyzja taka nie jest nieco przedwczesna, zwłaszcza w kontekście odwlekania w czasie podobnych decyzji o rezygnacji z ograniczeń i obostrzeń w innych krajach.

Sytuacja epidemiczna w Polsce jest stosunkowo korzystna. Widać to najlepiej na wykresie przedstawiającym główne wskaźniki epidemiczne w krajach bliskich Polsce.

Niebieskie słupki oznaczają na nim średni wskaźnik liczby zachorowań (lewa skala), a czerwone wskaźnik liczby zgonów (skala prawa).

Polska ma nadal korzystniejsze wskaźniki zachorowań, jak i zgonów, z wyjątkiem Danii. To było zapewne jednym z powodów podjęcia decyzji o wykonaniu pierwszego kroku do normalizacji funkcjonowania krajowej gospodarki – komentuje autor.

Niemieckie restrykcje ostrzejsze

Zwraca uwagę, polskie wskaźniki są bardzo zbliżone do wskaźników niemieckich. Jednak w Niemczech przez pewien czas ograniczenia i regulacje były łagodniejsze niż w Polsce. Doprowadziło to do pogorszenia sytuacji epidemicznej. Władze Niemiec wprowadziły więc tzw. pełny lockdown, który był już kilkakrotnie przedłużany, a obecny termin jego obowiązywania to 14 lutego.

Całkowicie zamknięto tam szkoły i przedszkola, restauracje, puby, teatry i handel detaliczny, z wyjątkiem sklepów spożywczych i aptek.

Obecnie w Niemczech coraz częściej słychać głosy, w tym podczas specjalnej konferencji z udziałem kanclerz i niektórych ministrów federalnych, że lockdown należałoby przedłużyć do początku marca, a może nawet do kwietnia. A podczas odmrażania na początku należałoby otworzyć przedszkola i stopniowo szkoły, później sklepy, a na końcu gastronomię (opinia kanclerz Merkel). Otworzenie tego ostatniego sektora rozważa się nawet dopiero w terminach majowych.

Ponadto dyskutowane było zdecydowane ograniczenie podróży lotniczych tak, aby „nigdzie nie można było dotrzeć” lub ewentualnie, aby podróżowanie stało się nieatrakcyjne i niewygodne np. poprzez kwarantannę (kanclerz Merkel), a nawet wprowadzenie kontroli na granicach (szef MSW Seehofer).

Portugalia niechlubnym liderem

Autor poświęca też kilka akapitów opisowi sytuacji Portugalii, która pod względem liczby zakażeń i zgonów zajęła w zeszłym tygodniu pierwsze miejsce w Europie.

Betlej zwraca uwagę, że kraj ten stosował dotąd, jako jeden z nielicznych, mało restrykcji, zwłaszcza, jeśli chodzi o działalność lokali gastronomicznych. „Sytuacja taka w połączeniu z jedynie umiarkowanie korzystną sytuacją mieszkaniową Portugalczyków i dość znaczną wielopokoleniowością stanowi skuteczną receptę na szybki i efektywny rozwój epidemii koronawirusa” – komentuje.

Do szło do tego, że w Portugalii brakuje już miejsc w szpitalach, co spowodowało apel rządu tego kraju do innych państw Unii Europejskiej o przyjęcie do szpitali zarażonych koronawirusem Portugalczyków.

„Prawdopodobnie nieprzypadkowo drugim najbardziej zakażającym się krajem stała się obecnie Hiszpania. Zbliżone warunki klimatyczne, podobnie luźne podejście do przestrzegania restrykcji i ograniczeń, w szczególności dotyczących zasad społecznego dystansowania, jak również chwiejna postawa władz odnośnie do funkcjonowania placówek gastronomicznych i innych lokali, aż nadto wyraźnie wskazują gdzie kryją się największe niebezpieczeństwa dalszego rozwoju epidemii”.

Daje nam przykład Izrael

Osobno poświęca dużo miejsca opisowi rozwoju epidemii w Szwecji i Izraelu. Te dwa kraje podeszły do problemy skrajnie odmiennie. Pierwszy nie reagował na koronawirusa, drugi szybko i zdecydowanie się zamknął.

Obecnie porównanie Szwecji na tel skandynawskich sąsiadów wygląda „wręcz dramatycznie”. „Pod względem wskaźnika liczby zakażeń Szwecja wypada nawet obecnie (czyli po wprowadzeniu obostrzeń) w dalszym ciągu około 5-krotnie gorzej od Norwegii i Finlandii, a pod względem wskaźnika liczby zgonów sytuacja była w minionym tygodniu dla Szwecji jeszcze bardziej niekorzystna. Jest on w dalszym ciągu blisko 14-krotnie wyższy niż w Norwegii i prawie 15-krotnie wyższy niż w Finlandii”.

„Przekłada się to na około 10 tysięcy niepotrzebnych ponadnormatywnych śmiertelnych ofiar epidemii, które są w jakimś – a prawdopodobnie nawet w przeważającym stopniu – efektem eksperymentalnej strategii, która została przyjęta i była długo kontynuowana w tym kraju”.

Z kolei przykład Izraela pokazuje rozwagę i zapobiegliwość władz w wale z koronawirusem a ostatnie tez w zdobywaniu szczepionek i samym szczepieniu obywateli. To źródło doświadczeń, na których mogą się uczyć inne kraje – podkreśla Betlej.

„Na razie nie jest widoczny istotnego wpływ szeroko zakrojonej akcji wszczepiania społeczeństwa na stan epidemiczny kraju. Niewielki spadek wskaźnika nowych zakażeń równie dobrze może być skutkiem dość restrykcyjnego lockdownu, podobnie jak miało to miejsce w poprzednich tego typu przypadkach. Wydaje się, że na ocenę wpływy nawet bardzo intensywnych szczepień przyjdzie poczekać jeszcze przynajmniej kilka tygodni.

Interesujące z punktu przyszłego przebiegu pandemii i odzwierciedlających go modeli cyfrowych mogą być natomiast wstępne i niepotwierdzone jeszcze w pełni informacje o nieco niższej praktycznej skuteczności szczepionek w stosunku do pierwotnych deklaracji producentów”.

Przegląd sytuacji epidemicznej

W drugiej części materiału Betlej zamieszcza ilustrowany mapami i wykresami raport o stanie epidemii w krajach, które obserwuje od początku pandemii.

W ostatnim tygodniu (wszystkie dane dotyczą tygodnia od 17 do 24 stycznia, pomiędzy godzinami 22) wskaźnik liczby zgonów dla Polski spadł w niedużym stopniu z 57,3 do 53,4, czyli o 6,8 procent, co oznaczało poprawę sytuacji na tle ogólnego wskaźnika dla pozostałych krajów źródłowych, którego wartość prawie nie uległa zmianie.

W porównaniu z Polską większą zmianę na korzyść (czyli głębszy spadek wskaźnika) wśród krajów o wysokich i średnich poziomach wskaźników nowych zakażeń odnotowano jedynie na Węgrzech (z 126 do 69,7) i w Czechach (z 114 do 98,2) – opisuje Betlej.

Na wykresie wskaźników nowych zakażeń widać wyraźnie cofanie się wskaźnika dla zarażanej już nową odmianą wirusa Wielkiej Brytanii. Należy jednak w tym wypadku mieć na względzie pozytywne działanie dość restrykcyjnego w tym kraju lockdownu i generalną tendencję spadkową tego wskaźnika w źródłowych krajach Europy.

Jeśli chodzi o zgony w Wielkiej Brytanii, to znaczący wzrost widoczny jest od tygodnia 28 grudnia – 3 stycznia, a zwłaszcza 4 -10 stycznia, czyli z dwu- lub trzytygodniowym opóźnieniem w stosunku do zakażeń.

Warto zauważyć, że krzywa liczby zgonów w Wielkiej Brytanii w minionym tygodniu wyraźnie wzrosła, a wskaźniki w pozostałych regionach stabilizowały się. Taka sytuacja w połączeniu z równocześnie opadającym brytyjskim wskaźnikiem liczby zakażeń może jednak świadczyć o dość istotnie większej śmiertelności rozprzestrzenionego tam zmutowanego koronawirusa. Byłoby to zgodne z hipotezami i wstępnymi ocenami niektórych naukowców, że nowa odmiana jest nie tylko bardziej zaraźliwa, ale i bardziej śmiertelna (o około 30-40 procent) – komentuje prezes Traveldaty.

Najwyższe współczynniki zakażeń w krajach źródłowych zachodniej Europy, mimo wyraźnego spadku, w dalszym ciągu utrzymują się w tych krajach, do których najwcześniej dotarła nowa i zdecydowanie bardziej zaraźliwa odmiana koronawirusa, czyli w Wielkiej Brytanii (spadek z 4752 do 3699) i Irlandii (z 5125 do 3026). Wysoki wskaźnik ma jeszcze Słowenia (z 4690 do 4286).

Najniższe wskaźniki mają Dania (963), Niemcy (1165) i Belgia (1263). We Francji, w której wskaźnik zakażeń był przeważnie wyraźnie niższy od średniej obecnie jest już na poziomie powyżej średniej (2184), co skłania tamtejsze władze do rozważań dotyczących wprowadzenia jeszcze ostrzejszych ograniczeń i obostrzeń niż ma to miejsce dotychczas.

W Polsce na mniej więcej przeciętnym poziomie (dziewiąty najwyższy wśród 20 krajów źródłowych) był wskaźnik liczby zgonów, który w ostatnim tygodniu uległ niedużemu obniżeniu z 57,3 do 53,4, czyli o 6,8 procent.

W Szwecji w ostatnich dwóch tygodniach wskaźniki znacząco spadły do 3402 i 2345 przypadków na milion mieszkańców. W porównaniu ze Szwecją kolejny raz zdecydowanie korzystniejsza sytuacja była w sąsiadujących z nią Finlandii (wzrost z 318 do 434) i Norwegii (spadek z 685 do 450).

Ostatni tydzień był w krajach docelowych, czyli w takich, do których udają się turyści, okresem czwartego dość znaczącego wzrostu zbiorczego tygodniowego wskaźnika zachorowań, tym razem z 1364 do 1536 przypadków na milion mieszkańców. O takiej sytuacji zdecydowało kolejne bardzo istotne podniesienie się wskaźnika zakażeń w Hiszpanii (z 4312 do 7507), którego wpływu nie zdołały zrównoważyć znacznie mniejsze spadki innych krajach ze znaczną liczbą ludności, czyli we Włoszech (z 1735 do 1416) i w Turcji (z 720 do 503).

Po pewnym zluzowaniu restrykcji i obostrzeń oraz w wyniku odreagowywania społeczeństwa zmęczonego przedłużającym się stanem pandemicznym nadal widoczny jest dalszy wzrost tygodniowych wskaźników zakażeń w wielu regionach Hiszpanii. W okresie ostatniego tygodnia dotyczy to zwłaszcza Madrytu (wzrost z 4337 do 5066 ) i rejonu Walencja/Alicante (z 4479 do 4816). Nieco spadły natomiast wskaźniki Katalonii (z 3095 do 2938), Balearów (z 3230 do 3075), a także Wysp Kanaryjskich (z 959 do 952).

Kolejny duży wzrost odnotowano w ostatnim tygodniu w Portugalii – z 6481 do 8470, czyli o 30,7 procent. W ostatnich czterech tygodniach wzrost wskaźnika wyniósł aż ponad 322 procent (z 2005 do 8470) i wydaje się, że jest to rezultat zbyt mało poważnego podejścia tamtejszego rządu zwłaszcza do kwestii funkcjonowania popularnych w tym kraju placówek gastronomicznych, ale także do działalności szkół i przedszkoli.

W wielu innych krajach docelowych po wzrostach w ostatnim tygodniu odnotowano spadki wskaźników zakażeń. We wspomnianych już Włoszech wskaźnik spadł z 1735 do 1416, w Grecji – z 351 do 309, w Maroku (z 193 do 189), w Tunezji (z 1735 do1465) i na Cyprze z (1860 do 1206).

Kolejny raz z rzędu zdecydowanie najniższy wskaźnik nowych infekcji miał miejsce w Egipcie – jedynie 52,8 przypadków na milion mieszkańców (przed tygodniem 64,3), jak również bardzo niski był w tym kraju wskaźnik liczby zgonów 3,66 (spadł z 3,76). Oba te wskaźniki epidemiczne nadal pozostają zdecydowanie najniższe wśród wszystkich monitorowanych krajów docelowych – odnotowuje ekspert.

W USA w ostatnim tygodniu sytuacja się poprawiła. Wskaźnik liczby nowych zachorowań obniżył się z 4721 do 3681 przypadków na milion mieszkańców, czyli o 22 procent.

W Japonii gdzie stosunkowo wcześnie odkryto nową odmianę koronawirusa (25 grudnia) w tygodniu minionym wskaźnik obniżyłv się o 7 procent, do 305.

W Korei Południowej dzięki dyscyplinie w przestrzeganiu obostrzeń wskaźnik nowych zakażeń po dwóch tygodniach spadku z 140 do 72 trzeci raz się obniżył, tym razem do 62 przypadków na milion mieszkańców.

Tygodniowy wskaźnik liczby nowych zakażeń w Chinach wykazał w ostatnich czterech tygodniach bardzo znaczący wzrost – z 2,26 do 15,3. Pewną niespodzianką był też odnotowany 17 stycznia w niedzielę pierwszy od trzeciego tygodnia maja 2020 przypadek śmiertelny spowodowany zakażeniem koronawirusem – kończy Betlej.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Polskie biura podróży: Zwiedzanie Chin chwilowo wstrzymane

Biura podróży z napięciem śledzą doniesienia o postępach epidemii zarażeń koronowirusem 2019-nCoV. Na razie ...

Wycieczka rowerowa – co warto zobaczyć w okolicy Łodzi?

Turystyka rowerowa to trend, który coraz mocniej rozwija się w Polsce. Nie ograniczamy się ...

Rainbow: Dzieci nawet po Dniu Dziecka za darmo

Trwa akcja promocyjna Rainbowa pod hasłem „15 dni dziecka”. Przy zakupie pobytu w wybranych ...

Rada Europejska: Być może trzeba będzie ograniczyć podróże

Granice  powinny pozostać otwarte, by zapewnić funkcjonowanie wspólnego rynku. Nie należy też wprowadzać masowych ...

Wikingowie palili i siekli w Szkocji

Ponad tysiąc ochotników w strojach Wikingów przyjechało do Lerwick, największego miasta Szetlandów, na festiwal ...

TO BYŁ ROK… Dybaś: Marzę, by znowu usiąść w kawiarni wśród ludzi

Gdy w marcu rynek turystyczny załamał się, na fali frustracji i niepewności małych przedsiębiorców ...