Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA ostrzegł wczoraj, że terroryści Al-Kaidy będą się starać umieścić na pokładzie bomby służące do samobójczych ataków. Miałyby zostać skonstruowane przez terrorystów w Syrii i Jemenie.

W związku z tym ostrzeżeniem pasażerowie będą poddani bardziej szczegółowej kontroli niż do tej pory. Może to doprowadzić do opóźnień w odprawie. – Dzielimy się otrzymanymi informacjami z naszymi sojusznikami i prowadzimy konsultacje z liniami lotniczymi – powiedział sekretarz ds. bezpieczeństwa wewnętrznego USA Jeh Johnson. Amerykanie zapewniają, że nie ma powodów do paniki. Informacje otrzymane od wywiadu nie wskazują na to, aby został wykryty jakikolwiek konkretny spisek.

Chodzi o akcję prewencyjną w związku z poszlakami, że syryjski Front Nusra i działająca na terenie Jemenu Al-Kaida Półwyspu Arabskiego prowadzą prace nad wytworzeniem materiałów wybuchowych niewykrywalnych przez obecne urządzenia na lotniskach. Nie wiadomo, jak długo trwać będzie obecny alert na lotniskach.

Z całą pewnością przez cały okres letnich podróży. Niewykluczone też, że konieczne będzie zainstalowanie nowoczesnych urządzeń mogących wykryć materiały wybuchowe przenoszone pod ubraniem.

Najwięcej obaw budzi możliwość dokonania zamachu na samoloty startujące z lotnisk europejskich i wniesienie na pokład bomb przez osoby legitymujące się paszportami państw zachodnich.

W szeregach dżihadystów w Syrii oraz w Iraku walczą setki obywateli Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i innych krajów z Europy Zachodniej. Nazwiska wielu z nich nie są znane wywiadom zainteresowanych państw.