Danuta Waelwska,"Rzeczpospolita":Czy latanie samolotami w Polsce jest bezpieczne?
Krzysztof Kapis, prezes Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej:
Mogę zapewnić, że tak. Zarówno loty krajowe, jak i międzynarodowe oraz cały ruch tranzytowy w polskiej przestrzeni powietrznej jest bezpieczny.
Tyle że ruch lotniczy rośnie, ?w powietrzu robi się coraz gęściej. Czy w związku z tym nie pojawiają się trudności?
Zdecydowanie tak i to nie tylko w powietrzu, ale i na lotniskach i u samych przewoźników. W związku ?z tym cały transport lotniczy musi ulec przeobrażeniu. Służy temu inicjatywa Komisji Europejskiej – Single European Sky (SES), czyli Jednolita Europejska Przestrzeń Powietrzna, projekt, który od lat – choć z trudem – jest realizowany. Jego celem jest nie tylko poprawa bezpieczeństwa w transporcie lotniczym, ale również zwiększenie przepustowości przestrzeni powietrznej. Pierwsze efekty mają być odczuwalne do roku 2020.
Jeszcze kilka lat temu w Europie latało się z gwarantowanymi opóźnieniami. Potem nagle punktualność samolotów się porawiła. Jak to było możliwe?
Umożliwiła to zmiana procedur, nowe technologie pracy kontrolerów ruchu lotniczego, zarządzanie sektorami w przestrzeni. Ale to wszystko nie rozwiąże problemów, jakie nadchodzą. Trzeba zrobić o wiele więcej.
W ciągu następnych 12 miesięcy wprowadzimy nową organizację ruchu w przestrzeni powietrznej
Od 26 listopada w PAŻP dysponujemy nowym systemem zarządzania ruchem lotniczym Pegasus 21 i jesteśmy w fazie jego rozbudowy. To jeden z ogromnych projektów inwestycyjnych, który PAŻP podjął, by nadrobić zaległości inwestycyjne i dorównać poziomem technologicznym innym krajom europejskim.
Rozumiem, że na to, by dorównać, są potrzebne pieniądze. ak duże?
Dokończenie modernizacji systemu zarządzania ruchem lotniczym będzie kosztowało ok. 20 mln złotych. W tym roku rozbudujemy salę operacyjną, czyli miejsce pracy kontrolerów ruchu lotniczego, wzbogacimy ośrodek szkolenia o symulator umożliwiający trening w warunkach rzeczywistych.
Potem zacznie się kolejna faza modernizacji, bo musimy uzyskać jak najlepszą pozycję wyjściową do wdrożenia w pełnym wymiarze Programu SESAR, czyli wprowadzenia systemu zarządzania ruchem nowej generacji w roku 2020. Łączny koszt inwestycji zaplanowanych przez PAŻP do roku 2020 to 700 mln złotych.
Czy te technologie są dziś dostępne na rynku?
Opracowanie nowych technologii jest naszym celem w ramach uczestnictwa PAŻP w Programie SESAR. Komisja Europejska ?i Eurocontrol utworzyły wspólne przedsięwzięcie ?– SESAR Joint Undertaking (SJU) mające zbadać, jakich technologii i urządzeń europejskie lotnictwo może potrzebować w przyszłości. Do tej pory PAŻP był w SJU nieobecny. W tym roku nie jest wykluczone otwarcie organizacji na nowe kraje ?i jesteśmy zdeterminowani, by starać się o pełne członkostwo. Właśnie w SJU powstaną projekty badawczo-rozwojowe.
Czym ten system będzie się różnił od tego, co mamy dzisiaj?
Cel, jaki postawiła Komisja Europejska, to dwukrotne zwiększenie przepustowości przestrzeni powietrznej ?w Europie w ciągu najbliższej dekady. Tylko w Polsce ruch ma wzrosnąć dwukrotnie, tak samo jak nad północnymi Niemcami i krajami Beneluksu, gdzie już teraz jest największe zagęszczenie. ?A jeśli chcemy uczestniczyć ?w programie zmian, musimy zmieniać się w takim samym tempie jak inne kraje UE.
Drugi cel to zmniejszenie kosztów o połowę, trzeci – zmniejszenie emisji CO
2
pojedynczego lotu ?o 10 procent, a czwarty – maksymalne zwększenie bezpieczeństwa. Jeśli więc spojrzymy na tak określone cele i punkt startu, trzeba sobie powiedzieć: bez zmiany technologii nie będzie to możliwe.
Z pewnością nieunikniona jest większa automatyzacja zarządzania przestrzenią powietrzną i większa integracja systemów – nie tylko organów zarządzających ruchem lotniczym w przestrzeni, ale również lotnisk i przewoźników, trzech głównych składników lotnictwa cywilnego. Musimy zapewnić sobie współpracę na zasadzie „gate-to-gate", czyli od wejścia pasażera na pokład do lądowania i opuszczenia przez niego samolotu.
Czy dwukrotne zwiększenie ruchu lotniczego jest w ogóle możliwe?
Wszystkie systemy muszą być zintegrowane w taki sposób, by usprawnić obsługę zarówno na płycie lotniska, jak i podczas startu, lądowania i w czasie wykonywania podróży. To one wskażą, że lotnisko jest zatłoczone, i wybiorą priorytety, zmienią trasę, żeby lot odbywał się w określonych granicach operacyjnych i w sposób maksymalnie płynny.
Dla pasażera to mniejsze opóźnienia i przewidywalny rozkład lotów. Z finansowego punktu widzenia – stabilniejszy rynek podróży. Dla pracowników nieuniknione są dodatkowe szkolenia, ale także rozwój zawodowy, a dla nas wszystkich – mniejsza emisja CO
2
i tym samym mniej zanieczyszczone środowisko naturalne.
Europejscy kontrolerzy lotów, w tym z Polki, protestują przeciwko tym zmianom. Obawiają się, że automatyzacja pozbawi ich pracy.
W Polsce nie widzę tego ryzyka, bo mamy niedostatek kontrolerów. W ciągu następnych 12 miesięcy w związku z realizacją postawionego przez KE celu – zwiększenie przepustowości – wprowadzimy nową organizację ruchu w przestrzeni powietrznej. Aby sprostać temu zadaniu, musi nastąpić zwiększenie liczby pracowników operacyjnych. To jest niezbędne, wszystkie agencje europejskie podobne zmiany mają za sobą.