Brytyjscy prezesi nie chcą szybkiej kolei

Wielka Brytania powinna zrezygnować z planów budowy linii superszybkiej kolei z Londynu do środkowej i północnej Anglii, bo ten szaleńczy projekt nie będzie rentowny — uznała wpływowa organizacja biznesowa

Publikacja: 05.09.2013 11:21

Brytyjscy prezesi nie chcą szybkiej kolei

Foto: Bloomberg

Rząd uzasadnia, że ten projekt pozwoli stworzyć tysiące miejsc pracy i rozwinie działalność gospodarczą skracając czas podróży z regionalnych miast do ośrodków decyzyjnych w stolicy. Jednak Instytut Dyrektorów (IoD), organizacja zrzeszająca 36 tys. szefów firm wszystkich branż jest odmiennego zdania i dołączyła do grona przeciwników, do których należą przedstawiciele opozycji, władze lokalne wzdłuż prawdopodobnego szlaku, a nawet część zwolenników rządu. Wszystkich odstraszają koszty i wpływ prac budowlanych na okolicę.

- Najwyższa pora, by rząd rozpatrzył tysiąc mniejszych projektów zamiast wpadać w tak gigantyczne szaleństwo — oświadczył dyrektor IoD, Simon Walker. Jego zdaniem, należy przede wszystkim unowocześnić istniejące torowiska, stacje i tunele.

Wielka Brytania od dawna nie potrafiła zająć się  problemami, które sprawiły, że została mocno w tyle za innymi sieciami europejskimi w rodzaju francuskiego systemu pociągów TGV, czy za krajami rozwijającymi się, jak Chiny, które uruchomiły na początku stycznia najdłuższe na świecie połączenie superszybkiej kolei.

Z przeprowadzonej ankiety wynika, że zaledwie 27 proc. członków IoD uznało, iż brytyjski projekt szybkiej kolei HS2 oznacza dobrą inwestycję. Nieco ponad 40 proc. stwierdziło, że będzie ważny dla ich działalności, choć dwa lata temu takiego zdania było 54 proc.

Mały entuzjazm wykazywały nawet regiony, które miały na tym skorzystać — stwierdził Walker. — Nasze badania wykazują, że niemal każdy region uważa, iż największym wygranym będzie Londyn.

W czerwcu rząd musiał zwiększyć budżet tego przedsięwzięcia o niemal 10 mld funtów (15,58 mld dolarów) do 42,6 mld po uwzględnieniu budowy tuneli na tej trasie.

Prezes projektu HSw, Alison Munro broni go twierdząc, że istniejące linie kolejowe nie są w stanie podołać rosnącej liczbie podróżnych, a nowa linia ożywi na nowo wiele miast. — Tak wiele składów kursuje po głównych trasach East Coast i West Coast, że nie można dodać więcej. Nie ma innego rozwiązania dającego takie korzyści, jak HS2 — stwierdziła.

Były minister finansów, Alistair Darling z opozycyjnej Partii Pracy uznał, że rosnący budżet tego projektu odbierze środki, które można by przeznaczyć na rozwój innych połączeń. Był w rządzie podczas wstępnego zatwierdzania w 2010 r. pierwszej fazy tego projektu, ale rosnące koszty zmusiły go do zmiany zdania i teraz jest przeciwny temu projektowi.

Pierwsza faza projektu z Londynu do Birmingham miałaby zacząć się w 2017 r. i zakończyć w 2026 r. Druga — do Manchesteru i Leeds zostałaby ukończona w 2033 r.

Rząd uzasadnia, że ten projekt pozwoli stworzyć tysiące miejsc pracy i rozwinie działalność gospodarczą skracając czas podróży z regionalnych miast do ośrodków decyzyjnych w stolicy. Jednak Instytut Dyrektorów (IoD), organizacja zrzeszająca 36 tys. szefów firm wszystkich branż jest odmiennego zdania i dołączyła do grona przeciwników, do których należą przedstawiciele opozycji, władze lokalne wzdłuż prawdopodobnego szlaku, a nawet część zwolenników rządu. Wszystkich odstraszają koszty i wpływ prac budowlanych na okolicę.

Pozostało 81% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy