Karne konsekwencje dla szefów biur podróży

Trzecia upadłość biura turystycznego w ostatnich dniach każe zapytać o zasady odpowiedzialności ich szefów

Publikacja: 17.07.2012 11:11

Karne konsekwencje dla szefów biur podróży

Foto: Fotorzepa, Filip Frydrykiewicz F.F. Filip Frydrykiewicz

Sky Club i Alba Tour, a wczoraj Africano Travel ogłosiły upadłość. W związku z tym pojawiły się  podejrzenia (i zawiadomienia do prokuratury), czy niektórzy szefowie nie oszukiwali klientów celowo.

Jakie znaczenie dla spłaty wierzycieli, zwłaszcza turystów, mają postępowania karne?

Przestępca płaci wszystko

– Gdy przyjmowano wpłaty od kolejnych klientów, a było już wiadomo, że z powodu braku środków do imprezy nie dojdzie, mamy do czynienia z przestępstwem oszustwa lub wyłudzenia – wskazuje mec. Piotr Zimmerman, znany specjalista od prawa upadłościowego. – Popularne w branży spłacanie zaległych zobowiązań wpłatami od nowych klientów nie jest akceptowane przez polskie prawo. Przestępstwem jest także przyjmowanie wpłat ze z góry powziętym zamiarem ich zaboru i wykorzystania na własne prywatne cele – dodaje.

Podobnego zdania jest adwokat Łukasz Chojniak, karnista z Uniwersytetu Warszawskiego:

– Gdyby wykazać, że biuro sprzedawało wycieczki, a zarząd wiedział, że nie będzie w stanie wywiązać się z tych umów, to chociaż ryzyko jest naturalną rzeczą w biznesie, wchodzi w rachubę oszustwo (art. 286 kodeksu karnego). Wtedy sąd karny może orzec na rzecz poszkodowanych naprawienie szkody (na podstawie art. 46 k.k.).

– Jeśli syndyk stwierdzi podejrzenie przestępstwa w działaniach władz przedsiębiorstwa, zawiadamia o tym organy ścigania, ale sąd upadłościowy nie czeka na przebieg sprawy karnej i sam może orzec wobec niesolidnych szefów przedsiębiorstwa zakaz prowadzenia działalności gospodarczej (pełnienia funkcji kierowniczych) nawet na dziesięć lat – wskazuje sędzia Cezary Zalewski, zastępca szefa warszawskiego sądu upadłościowego.

Ograniczone rygory

Wszystkie trzy wymienione biura to spółki z o.o. Prezesi (członkowie zarządu) spółek prowadzonych w tej formie nie odpowiadają za ich długi, jeśli prawidłowo wypełniali obowiązki nałożone przez prawo na członka zarządu spółki, nawet gdy spółka zmuszona była do upadłości. Do zwykłego niedbalstwa lub braku umiejętności przewidywania prawa karnego nie da się zastosować. Nie znaczy to jednak, że nie narażają się oni na inne rygory.

Członkowie zarządu spółek z o.o. odpowiadają wobec wierzycieli spółki, jeżeli egzekucja długu okaże się nieskuteczna, co przy upadłości jest rzeczą nagminną (art. 299 kodeksu spółek handlowych). Mogą się z tej odszkodowawczej odpowiedzialności zwolnić, jeśli wykażą, że we właściwym czasie (dwa tygodnie od zaprzestania spłacania długów) zarząd zgłosił wniosek o ogłoszenie upadłości spółki. Czasami niełatwo powiedzieć, kiedy jest ten właściwy moment, a chodzi o niezmiernie ważną decyzję.

– Kiedy zarząd powinien zgłosić firmę do upadłości? Jak tylko ma trudności z regulowaniem pierwszych faktur – odpowiada sędzia Cezary Zalewski. Oczywiście są różne indywidualne sytuacje i sąd upadłościowy bierze pod uwagę, że np. napisanie wniosku przez spółkę giełdową może trwać dwa miesiące.

Wierzyciele jednak nie muszą być już tak wyrozumiali, tym bardziej że mają interes finansowy w wykazaniu zaniedbania szefom przedsiębiorstwa.

Co grozi członkom zarządu

Rygory cywilne i karne

Wynika tak z prawa upadłościowego, k.s.h. i kodeksu karnego.

Sky Club i Alba Tour, a wczoraj Africano Travel ogłosiły upadłość. W związku z tym pojawiły się  podejrzenia (i zawiadomienia do prokuratury), czy niektórzy szefowie nie oszukiwali klientów celowo.

Jakie znaczenie dla spłaty wierzycieli, zwłaszcza turystów, mają postępowania karne?

Pozostało 91% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał