Włoskie media: Turystyka zagraża dziedzictwu

Dziedzictwo krajobrazowe i artystyczne Włoch jest zagrożone z powodu niekontrolowanego napływu turystów - alarmuje dziennik „Corriere della Sera” i apeluje o utworzenie narodowej organizacji turystycznej

Publikacja: 15.02.2017 08:16

Wenecja

Wenecja

Foto: Pixabay

Komentator Ernesto Galli della Loggia wyraża opinię, że turystyka we Włoszech, polegająca głównie na przyjmowaniu tłumów zwiedzających, nie jest dla kraju dobrodziejstwem, lecz przynosi mu szkodę.

„Niech państwo ratuje Wenecję i całe Włochy"- wzywa na łamach gazety Galli della Loggia. Podkreśla, że niedopuszczalne jest to, że lokalne władze pozwalają na masowy napływ turystów, by mieć z tego pieniądze do budżetu. Potrzebna jest rządowa instytucja, która będzie zarządzać turystyką we Włoszech - apeluje autor komentarza.

„Powiedzmy to jasno: dzisiaj to głównie turystyka zagraża przyszłości naszego kraju"- stwierdza Galli della Loggia. Jak przyznaje, sektor ten przynosi Włochom „rzekę pieniędzy", ale z drugiej strony to „dzikie wykorzystywanie zasobów turystycznych" wyrządza ogromne szkody.

Symbolem braku kontroli nad ruchem turystów jest Wenecja, odwiedzana co roku przez 30 milionów ludzi. To tyle, ile wynosi połowa ludności Włoch - podkreśla dziennikarz. „Turyści się depczą, obijają się o sobie, tłoczą się do granic możliwości, kładą się wszędzie - na stopniach każdego kościoła, na każdym moście, w każdym kącie. (...) Miliarderzy z Ameryki Południowej, sprzedawcy z Macedonii, japońscy robotnicy, naprzód! Jest miejsce dla wszystkich"- ironizuje komentator. Nazywa Wenecję „Disneylandem" i „miastem-widmem". To, co się tam dzieje to "okropność".

Codziennie do miasta wpływają gigantyczne statki wycieczkowe, które mijają bazylikę świętego Marka w odległości 500 metrów. „To widowisko na granicy fantasy i horroru"- podkreśla „Corriere della Sera".

Dziennik krytykuje burmistrza Luigiego Brugnaro, którego zdaniem przeciwko obecności wielkich statków protestują tylko „ekstremiści" i który chce stawiać wieżowce i rozwijać infrastrukturę, by przyjmować jak najwięcej zwiedzających.

W artykule podkreśla się, że zdumiewające jest to, że Włochy nie mają żadnego ogólnokrajowego urzędu odpowiedzialnego za turystykę. To zaś znaczy, wyjaśnia dziennik, że nie ma żadnego planowania, żadnej próby zarządzania napływem ludzi ani możliwości walki z powszechnym zjawiskiem wyrządzania szkód przez turystów.

Komentarz ukazał się w dniach masowego napływu gości z całego świata do Wenecji na karnawał, a także dzień po tym, gdy w rzymskim Koloseum służby porządkowe zatrzymały na gorącym uczynku francuską turystkę, która wyryła swoje imię na murze. Zrobiła to w obecności nieletniej córki.

Komentator Ernesto Galli della Loggia wyraża opinię, że turystyka we Włoszech, polegająca głównie na przyjmowaniu tłumów zwiedzających, nie jest dla kraju dobrodziejstwem, lecz przynosi mu szkodę.

„Niech państwo ratuje Wenecję i całe Włochy"- wzywa na łamach gazety Galli della Loggia. Podkreśla, że niedopuszczalne jest to, że lokalne władze pozwalają na masowy napływ turystów, by mieć z tego pieniądze do budżetu. Potrzebna jest rządowa instytucja, która będzie zarządzać turystyką we Włoszech - apeluje autor komentarza.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek
Lotniska
Tadeusz Syryjczyk: Rozbudowa lotniska w Radomiu to wyrzucanie pieniędzy