Grecy coraz bliżej drachmy

Grecja się stacza, a koalicjantom z rządu w Atenach porozumienie przychodzi z największym trudem. Wszystko się skończy powrotem do drachmy, bo Grecy nie chcą zrezygnować ze swego stylu życia

Publikacja: 03.08.2012 08:53

Skrajnie nacjonalistycz-na partia Złoty Świt rozdawała wczoraj w Atenach kartofle. Ale tylko Grekom

Skrajnie nacjonalistycz-na partia Złoty Świt rozdawała wczoraj w Atenach kartofle. Ale tylko Grekom - obywatelstwo trzeba było udowodnić okazując dokumenty

Foto: AFP

- Znajdujemy się na dnie. Nie otrzymaliśmy kolejnej transzy pomocy i nie wiemy, w jaki sposób możemy spłacić pożyczkę, której termin płatności przypada na 20 sierpnia – takie dramatyczne słowa wiceministra finansów Christosa Staikurasa świadczą o beznadziejnym położeniu Grecji. Ratunek nie nadejdzie, jeżeli koalicyjny rząd Antonisa Samarasa nie zdoła w końcu dojść do wewnętrznego porozumienia i nie zgodzi się na warunki wierzycieli Grecji reprezentowanych przez tzw. trojkę: Międzynarodowy Fundusz Walutowy, UE oraz Europejski Bank Centralny. Instytucje te przygotowały już 31,5 mld euro dla Grecji, ale najpierw kraj ten musi udowodnić, że gotów jest zaoszczędzić 11,5 mld w ciągu dwóch lat, tak jak wcześniej uzgodniono.

Dobry rząd własny i zła zagranica

– W przyszłym tygodniu przedstawimy program cięć – zapewniał wczoraj premier Antonis Samaras przed kolejnym spotkaniem z partnerami koalicyjnymi. Zakończyło się tym razem podobno porozumieniem bez podawania szczegółów. Tylko dlatego, że w Berlinie, Paryżu i Brukseli nie chciano nawet słyszeć o  złagodzeniu warunków dalszej pomocy, na co rząd grecki nalega.

Ewangelos Wenizelos, lider socjalistów oraz były minister finansów, a obecnie partner w rządzie koalicyjnym, długo stawiał weto w sprawie planowanego zmniejszenia pensji urzędników państwowych oraz cięcia emerytur. Obawia się wybuchu niezadowolenia społecznego i całkowitego paraliżu instytucji państwowych oraz anarchii. Do tego nie tak daleko. Jak wynika z niedawnych badań opinii publicznej, dwie trzecie Greków jest zdania, że kraj znajduje się na złej drodze. Optymizm prezentuje jedynie 23 proc. obywateli. Ich gniew jest skierowany nie tyle przeciwko własnemu rządowi (ma 51 proc. poparcia), ile pod adresem zagranicznych wierzycieli.

Nie brak opinii, że nawet jeżeli rządowi uda się ostatecznie ustalić listę oszczędności, to nie poradzi sobie z jej realizacją. A to prowadzi prostą drogą do bankructwa i wyjścia ze strefy euro.

Biedni milionerzy

Dziennik „Kathimerini" w wydaniu internetowym zwracał wczoraj uwagę, że sens dalszych oszczędności jest wątpliwy w chwili, gdy rząd nie podejmuje żadnych reform strukturalnych. – To jest największy obecnie problem Grecji – tłumaczy „Rzeczpospolitej" George Tzogopoulos z ateńskiego think tanku Eliamep. Nic się nie dzieje w sprawie prywatyzacji. Objęto nią w tym roku zaledwie dwa przedsiębiorstwa, w tym loterię państwową.

Rząd nie zabrał się do tej pory za oszustów podatkowych i nie zamknął luk w prawie. Trwa więc wciąż ucieczka kapitału z Grecji. Dziennik „Ta Nea" opublikował z początkiem tygodnia ciekawą listę oszustów podatkowych. Jedynie w 2010 roku 731 Greków przeniosło za granicę w sumie miliard euro. Z deklaracji podatkowych 403 z nich wynika niezbicie, że cierpią biedę. Jeden z podatników wykazał się dochodem 25 tys. euro, a na zagranicznych kontach zgromadził ponad 25 mln euro.

Nadal kwitnie też zjawisko znane jako „fakelaki", co oznacza kopertę wypełnioną pożądaną przez wielu greckich urzędników zawartością. – Kryzys nie wyeliminował korupcji. Zmniejszyła się jedynie wysokość łapówek – zapewnia Leandros Rakintzis. Zaprezentował kilka dni temu w Atenach specjalny raport opracowany na zlecenie rządu. Wynika z niego, że ilość przypadków korupcji utrzymuje się na tym samym poziomie od lat. Kary są często śmieszne.  Za przyjęcie sporej łapówki został zawieszony na okres sześciu miesięcy. Pracownik straży granicznej, który usiłował przemycić w służbowym samochodzie nielegalnych emigrantów do Grecji, został zawieszony na trzy miesiące. Z przeanalizowanych 1403 przypadków korupcji zaledwie 393 zostały skierowane do prokuratury.

Gerasimos Soldatos, politolog i profesor Uniwersytetu Macedońskiego w Salonikach

Obserwując wewnętrzne zmagania rządu dotyczące cięć i oszczędności, można odnieść wrażenie, że jest to wszystko wielki teatr, który zakończy się powrotem Grecji do drachmy.

Są na to przygotowani od dawna partnerzy Grecji, o czym mówią otwarcie. Nawet jeżeli w końcu partnerzy koalicyjni w rządzie Antonisa Samarasa dojdą do porozumienia z reprezentującą wierzycieli trojką, godząc się na 11,5 mld euro oszczędności, nie zmieni to faktu, że wprowadzanie tych uzgodnień w życie okaże się niemożliwe. Wierzyciele nie ustąpią i w tej sytuacji do wiosny przyszłego roku należy się liczyć z nowymi wyborami. Wszystko wskazuje, że ich zwycięzcą będzie lider radykalnej lewicy Aleksis Cipras, który prezentuje wobec wierzycieli Grecji bardziej radykalne stanowisko niż obecny rząd.

Oczywiście wprowadzenie drachmy odbędzie się w sposób cywilizowany, stopniowy przy asyście UE i Europejskiego Banku Centralnego. Tym sposobem Grecja przestanie być problemem na skalę światową, a dalsze zmagania z kryzysem i niegospodarnością przeniesione zostaną na grunt wewnętrzny, ku zadowoleniu stolic europejskich. Grecja nie będzie w stanie spłacić swych długów i wierzycielom nie pozostanie nic innego, jak się z tym pogodzić.

W moim przekonaniu taki scenariusz jest całkiem realny. Większość Greków opowiada się wprawdzie za pozostaniem w strefie euro, ale naród ten nie potrafi zmienić swej mentalności i sposobu życia, co byłoby warunkiem koniecznym dalszych reform.

- Znajdujemy się na dnie. Nie otrzymaliśmy kolejnej transzy pomocy i nie wiemy, w jaki sposób możemy spłacić pożyczkę, której termin płatności przypada na 20 sierpnia – takie dramatyczne słowa wiceministra finansów Christosa Staikurasa świadczą o beznadziejnym położeniu Grecji. Ratunek nie nadejdzie, jeżeli koalicyjny rząd Antonisa Samarasa nie zdoła w końcu dojść do wewnętrznego porozumienia i nie zgodzi się na warunki wierzycieli Grecji reprezentowanych przez tzw. trojkę: Międzynarodowy Fundusz Walutowy, UE oraz Europejski Bank Centralny. Instytucje te przygotowały już 31,5 mld euro dla Grecji, ale najpierw kraj ten musi udowodnić, że gotów jest zaoszczędzić 11,5 mld w ciągu dwóch lat, tak jak wcześniej uzgodniono.

Pozostało 86% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Materiał Promocyjny
Co czeka zarządców budynków w regulacjach elektromobilności?
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek