„Karaiby nie zostaną zmyte z powierzchni Ziemi" – to główny przekaz kampanii informacyjnej, którą w czerwcu, u progu kolejnego sezonu huraganów, rozpocznie Karaibska Organizacja Turystyczna (Caribbean Tourism Organization, CTO). Taką informację podał amerykański portal branżowy Skift.

Przypomnijmy, w zeszłym roku wschodnia część regionu bardzo mocno ucierpiała z powodu silnych wiatrów Irma, Maria i Jose. Światowa Rada Podróży i Turystyki (World Travel and Tourism Council, WTTC) wyliczyła, że z tego powodu na Karaiby pojechało 826 tysięcy turystów mniej w porównaniu z rezerwacjami sprzed huraganów. Przełożyło się to na przychody mniejsze o 741 milionów dolarów.

CTO chce podkreślić, że silne wiatry nie na wszystkich wyspach są groźne. Pokaże, które z nich są dostępne dla turystów i wskaże hotele i atrakcje, w których prowadzone są jeszcze remonty. Celem kampanii jest zachęcenie do przyjazdu na Karaiby.

W jej realizację włączyły się Bahamy, Grenada, St. Lucia, Kajmany, Martynika i Trynidad i Tobago. Organizacje turystyczne działające w regionie zamierzają zebrać 20 milionów dolarów na wspólny fundusz marketingowy. Okazuje się bowiem, że podczas gdy inne regiony zwiększają swój udział w rynku turystycznym, kraje karaibskie albo go tracą, albo utrzymują na niezmienionym poziomie. W 2017 roku na wyspy przyjechało łącznie 31,7 miliona turystów.

Głównymi podmiotami angażującymi się w ten projekt są CTO i Karaibskie Stowarzyszenie. Planowane jest również włączenie do niego prywatnych przedsiębiorców.

Stowarzyszenie Hoteli i Turystyki ocenia, że obecnie około 65 procent obiektów na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych działa normalnie (dane na koniec kwietnia), a w Puerto Rico jest to ponad 90 procent hoteli i resortów. Dla Anguilli odsetek ten wynosi 65 procent, dla Dominiki 50 procent, St. Maarten - 40 procent, a Wysp Dziewiczych - 40 procent.