Radni Lizbony dali zielone światło do zorganizowania referendum, w którym ma się rozstrzygnąć przyszłość najmu krótkoterminowego w centrum miasta. Pomysł popiera ponad 11 tysięcy mieszkańców - donosi brytyjski portal branży turystycznej Travel Weekly.
Czytaj więcej
Od 1 września opłata turystyczna w Lizbonie wzrośnie o sto procent. Podwyżki obejmą zarówno turystów nocujących w hotelach, jak i pasażerów statków...
Centrum Lizbony dla turystów czy dla mieszkańców?
Z danych tamtejszego Ruchu na rzecz Referendum Mieszkaniowego od 2014 roku liczba miejsc w mieszkaniach oddanych na potrzeby turystów sięgnęła ponad 20 tysięcy, co powoduje, że brakuje mieszkań dla zwykłych mieszkańców i wzrost cen najmu.
- Lizbona straciła tysiące mieszkańców w ciągu ostatniej dekady, ale to nie był nasz wybór – twierdzą przedstawiciele Ruchu, który rozpoczął kampanię na rzecz referendum jeszcze w 2022 roku. - Stało się tak, ponieważ władze wolały wprowadzać regulacje na korzyść inwestorów inwestujących w nieruchomości, wbrew naszemu prawu do życia w mieście – dodają.
Referendum odbędzie się prawdopodobnie wiosną przyszłego roku, pod warunkiem, że zostanie zatwierdzone przez portugalski Trybunał Konstytucyjny. Może to zmienić relacje miasta z platformami internetowymi pośredniczącymi w wynajmowaniu mieszkań i domów turystom, takimi jak Airbnb i Vrbo, a także portalami typu Booking.com i Expedia.
Miasta coraz częściej bronią się przed najazdem turystów
Działania Lizbony nie są zaskoczeniem, jeśli spojrzy się na decyzje władz innych miast, mające ograniczyć wynajem krótkoterminowy. Na przykład w Berlinie, ale też w Kalifornii, w miejscowościach nadmorskich, zakazy obowiązują od lat.
We wrześniu 2023 roku Nowy Jork uznał wynajmowanie mieszkań za nielegalne. Z kolei burmistrz Barcelony zobowiązał się, że 10 tysięcy licencji wydanych wcześniej na rzecz wynajmujących lokale w tym systemie, nie zostanie przedłużonych po wygaśnięciu ważności, co nastąpi w listopadzie 2028 roku.
Wpływ rynku wynajmu krótkoterminowego na miejsca chętnie odwiedzane przez turystów jest poruszany przez szefów największych brytyjskich biur podróży – pisze Travel Weekly. Steve Heapy, prezes Jet2holidays, mówił niedawno w czasie konferencji jego firmy zorganizowanej w Pafos, że trzeba położyć kres „turystyce bez licencji”, czyli pobytom związanym z krótkoterminowym zakwaterowaniem.
Czytaj więcej
LOT otwiera kolejny kierunek - od 3 lutego będzie latać z Warszawy do Lizbony. Połączenie będzie realizowane zarówno w sezonie zimowym, jak i letnim.
Heapy argumentuje, że antyturystyczne demonstracje na Majorce, w Barcelonie, Walencji i Wenecji nie są skierowane przeciwko tradycyjnym turystom korzystającym z pakietów wakacyjnych. – Ci ludzie protestują przeciwko niekompetentnym i bezsilnym rządom, które nie uregulowały nielegalnej turystyki – twierdzi.
– Oni nie są głupi, wiedzą, że turystyka przynosi im dochód, a turystyka istnieje od dziesięcioleci, turystyka licencjonowana – dodaje. I przypomina, że Jet2holidays działa zgodnie z prawem i organizuje ludziom wypoczynek w hotelach. – Ten model sprawdza się bardzo dobrze od dziesięcioleci, bo można przewidzieć, jaki będzie popyt w danym miejscu – podsumowuje.