Cena wycieczki nie może być orientacyjna

ROL, Filip Frydrykiewicz F.F. Filip Frydrykiewicz

Niemiecki TUI podawał w jednym z katalogów orientacyjne ceny wycieczek w formie skali a nie w wersji liczbowej. Sąd zakwestionował tę praktykę

Urząd ochrony konkurentów z Bad Homburg (Wettbewerbszentrale Bad Homburg) złożył wniosek do sądu przeciwko niemieckiemu TUI z powodu nowego sposobu przedstawiania cen wycieczek. Touroperator zastosował w katalogu z wyjazdami do Hiszpanii i Portugalii „wskaźnik cenowy” – koszty podróży były pokazane na skali, a nie jak zazwyczaj wyrażone konkretną liczbą.

Zdaniem urzędu z takiej grafiki klient nie może odczytać jednoznacznie, ile musi zapłacić za wakacje. Nie wiadomo nawet, czy chodzi o średni koszt wycieczki, cenę „od”, czy o wysokość rabatu przyznawanego za rezerwację w danym okresie. Przedstawiciele instytucji uważają, że na podstawie takich materiałów, turysta nie może podjąć decyzji o zakupie oferty. To z kolei jest niezgodne z przepisami o obowiązku informowania klienta w ramach uczciwej konkurencji. W innych katalogach touroperator zamieszcza z kolei przykładowe ceny, a zainteresowanych odsyła na stronę internetową www.tui-katalog.com, na której mogą sprawdzić konkretną cenę po podaniu kodu zamieszczonego w broszurze.

Sąd w Hanowerze zakwestionował te praktyki – donoszą niemieckie media branżowe. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, touroperator złożył odwołanie do sądu wyższej instancji i czeka na uzasadnienie.

TUI poinformował, że cyfrowe wersje dotyczyły tylko sezonu Zima 2017/2018. Dopóki sprawa nie zostanie ostatecznie rozstrzygnięta, touroperator nie będzie wprowadzał na rynek broszur bez tradycyjnych cenników. Biuro argumentuje, że jego celem jest informowanie klientów o kosztach wyjazdów w możliwie najdokładniejszy sposób, dlatego odsyła ich na swoją stronę internetową. Tam najłatwiej znaleźć aktualne dane.

Zdaniem związku touroperatorów i agentów turystycznych, DRV, pokazywanie w katalogach jedynie orientacyjnych cen jest w pełni uzasadnione. Ostateczny koszt uzależniony jest od wielu czynników, takich jak lotnisko wylotowe, termin, kategoria pokoju, itp. Przedstawianie go w formie drukowanej nie sprzyja przejrzystości, nie jest też wymagane prawnie. Klienci otrzymują przed rezerwacją informację o wysokości należności od agenta lub touroperatora. Samodzielnie mogą ją sprawdzić w internecie. Papierowe cenniki są też zbędne z perspektywy ochrony środowiska, na ich drukowanie idą tony papieru. DRV sam oczekuje z niecierpliwością na prawne wyjaśnienie tej kwestii.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Szefowie niemieckiego Thomasa Cooka mówią „do widzenia”

Thomas Cook Deutschland zamyka się ostatecznie pod koniec listopada. Jego szefowie napisali do kolegów ...

Wrocław zyska rejsy do Brukseli

Jesienią Brussels Airlines połączy Wrocław z Brukselą. Przewoźnik planuje trzy rejsy w tygodniu Otwarcie ...

Szykują się nowe strajki w lotnictwie

Na lotniskach Włoch, Francji i Niemiec szykuje się kolejna fala strajków. Linie lotnicze i ...

Skania promuje się kulinarnie

Rolnicza Skania, najbardziej wysunięty na południe region Szwecji, zawsze uważana była za spichlerz kraju. ...

Lufthansa zachęca do grupowych rezerwacji

Lufthansa Group rozwija Book-a-Group – zintegrowaną platformę do rezerwacji grupowych połączeń Austrian Airlines, Lufthansy ...

Jak będziemy latać w trybie „post-Covid-19”?

Przejście przez lotnisko przed odlotem i cała podróż samolotem będą przez dłuższy czas tak ...