Betlej: TUI inwestuje w (odległą) przyszłość

Filip Frydrykiewicz

Czyżby koncern TUI już dzisiaj przeczuwał, że za 20 lat przemysł czasu wolnego będzie ważną gałęzią gospodarki i dlatego inwestuje w hotele i statki wycieczkowe? – zastanawia się ekspert

Najnowszy raport o sprzedaży w biurach podróży, przygotowany przez Polski Związek Organizatorów Turystyki na podstawie danych z systemu rezerwacyjnego MerlinX pokazał tym razem wyraźne obniżenie dynamiki wzrostu sprzedaży – konstatuje na początku coponiedziałkowej analizy prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej.

W najważniejszym dla branży segmencie wycieczek lotniczych wzrost wyniósł jedynie 7,4 procent („W biurach podróży zmiana kierunków”). Był to najsłabszy rezultat od pięciu tygodni, po części związany z efektem bardzo wysokiej bazy, przed rokiem bowiem wzrost wyniósł aż 66,9 procent – zwraca uwagę ekspert.

„Dobre wyniki sprzedaży w trzech spośród czterech ostatnich tygodni spowodowały, że dynamika sprzedaży 4-tygodniowej nadal przewyższała jej poziom zeszłoroczny (+40,1 wobec +31,4 procent), ale dynamika skumulowana powróciła jednak do wielkości mniejszej niż przed rokiem (+31,16 wobec +33,43 procent).

Pomimo technicznie słabszych danych nadal obowiązuje bardzo dobra bieżąca koniunktura w sprzedaży wycieczek, która wynika nie tylko z czynników dla niej fundamentalnych, czyli znacznie wyższego od oficjalnych założeń i prognoz (o około dwie trzecie) tempa wzrostu realnych wynagrodzeń oraz wyjątkowo korzystnych ostatnio nastrojów konsumenckich, zwłaszcza w dużych miastach, których mieszkańcy znacznie częściej niż ogół Polaków korzystają z wyjazdów w sezonie zimowym” – czytamy w analizie.

Dalej autor wskazuje, że dobry wynik sprzedaży wynika też z bliskości dwóch terminów – okresu świąteczno-noworocznego i ferii na Mazowszu. Istotne jest też, że sezon zimowy nadal stanowi około połowy ogólnej sprzedaży wycieczek w branży zorganizowanej turystyki wyjazdowej. Jego zdaniem jeszcze przez dwa, trzy tygodnie powinien trwać dobry nastrój do zakupów w biurach podróży, zwłaszcza wyjazdów z wylotami w styczniu i ostatniej dekadzie grudnia.

Grecja nie może rozwinąć skrzydeł

Z ciekawszych danych szczegółowych – opisuje Betlej – można wymienić ponowny powrót sprzedaży Grecji (po jednotygodniowej przerwie) do poziomu poniżej zeszłorocznego, lecz szczęśliwie w niewielkiej skali, czyli minus 1,8 procent. Z kolei wyjazdów do Turcji jego zdaniem sprzedaje się obecnie o 200-250 procent więcej niż przed rokiem (PZOT nie podaje danych w odniesieniu do tego kraju).

Znacznie słabiej niż przed rokiem idzie sprzedaż Hiszpanii, której dynamika wyniosła minus 16,4 procent, a Bułgarii odwrotnie – wzrasta już prawie o 20 procent (19,6). Nadal zdecydowanie lepiej niż rok temu wypada tempo rezerwowania wycieczek do Egiptu, które osiąga ponad 116 procent.

Sezon zimowy w statystykach Wakacji.pl

Betlej sięga też po statystyki sieci agencyjnej Wakacje.pl. dotyczące sprzedaży wyjazdów na sezon zimowy 2016/2017. Sprzedaż Egiptu dwa, trzy razy przekracza sprzedaż zeszłoroczną.

Zaawansowanie sprzedaży sezonu zimowego, które przekroczyło już połowę i wynosi prawdopodobnie około 55 procent, może obecnie stanowić całkiem adekwatne odniesienie do rysujących się w niej tendencji i służyć do wyciągania coraz bardziej pewnych wniosków odnośnie do sezonu jako całości – wyjaśnia Betlej.

Traveldata na wykresie przedstawiła zmiany skumulowanych udziałów najważniejszych kierunków od ostatniego tygodnia września, gdy zaawansowanie sprzedaży zimy było jeszcze na poziomie około 10 procent (lub nieco poniżej) do 17 grudnia.

Nadal zwraca uwagę wyraźny spadek zainteresowania dalekimi podróżami, stagnacji w sprzedaży Hiszpanii i wzrostu jeśli chodzi o wyjazdy do Egiptu. Słabnięcie pozycji egzotyki wynika z dość oczywistego faktu, że jest ona nabywana przez klientów stosunkowo wcześnie (już od miesięcy wiosennych), gdy sprzedaż kierunków hiszpańskich przebiega znacznie mniej intensywnie, a o zakupach tak „lastowego” kierunku, jakim jest Egipt, prawie nikt jeszcze nie myśli – komentuje autor.

Warto przypomnieć, że jeszcze w poprzednim sezonie zimowym sprzedaż Hiszpanii przewyższała sprzedaż Egiptu prawie 2,5-krotnie, a w sezonie 2015/2016 trzykrotnie – dodaje.

To, że Hiszpania ma bardzo niewielkie szanse na dorównanie Egiptowi pokazuje kolejny wykres z udziałami rezerwacji dokonanych na głównych kierunkach w poszczególnych miesiącach sezonu zimowego według stanu na 17 grudnia tego roku.

Widoczny jest bardzo wysoki udział Egiptu w listopadzie, ale także w grudniu, co oznacza, że kierunek ten zmaterializował już swoją przewagę nad Hiszpanią w tym okresie gdyż zaawansowanie sprzedaży jest już albo całkowite (listopad), albo bardzo wysokie (grudzień). W następnych miesiącach pozycja Egiptu jest znacznie słabsza i w kolejnych miesiącach silnie malejąca, co oznacza, że jako kierunek wybitnie „lastowy” nie powiedział on jeszcze ostatniego słowa. Należy przypuszczać, że z biegiem czasu również i w tych miesiącach uzyska on przewagę nad Hiszpanią co jest całkowicie równoznaczne z pozycją lidera sezonu zimowego jako całości – tłumaczy ekspert.

Na wykresie widoczny jest też duży udział Włoch (wyjazdy narciarskie) w rezerwacjach w typowo zimowych miesiącach, czyli styczniu, lutym i marcu oraz mocna na razie pozycja Hiszpanii w marcu, w którym sprzedaż Egiptu w najmniejszym na razie stopniu rozwinęła skrzydła – dodaje.

Trzeci wykres pokazuje dynamikę zmian udziałów głównych kierunków rezerwowanych na wyjazdy w poszczególnych miesiącach w ostatnich czterech tygodniach.

Jak wyjaśnia Betlej, na wykresie najwyraźniej widać „lastowy” charakter Egiptu, najbardziej poprawił swoją pozycję, przy czym warto zauważyć, że im bardziej odległy jest miesiąc tym tempo poprawy udziałów rynkowych Egiptu maleje. Hiszpania jawi się pod tym względem jako kierunek dość neutralny, egzotyka natomiast jako konsekwentnie przedsprzedażowy, który w tym czasie już tylko traci zakumulowane we wcześniejszych okresach sprzedaży udziały rynkowe.

Na koniec – dodaje – warto też zauważyć poprawę pozycji Włoch w marcu (czyli z dużym wyprzedzeniem), co może się wiązać z chęcią zapewnienia sobie przez klientów biur podróży atrakcyjnych ofert na Wielkanoc w powiązaniu z końcem sezonu narciarskiego.

Raport TUI – hotele i rejsy dają zarobić

W ostatnią środę największy europejski koncern turystyczny opublikował roczny raport ze swojej działalności („Grupa TUI z dwucyfrowym zyskiem”). Jest on kopalnią interesujących informacji. Warto szczególnie zwrócić uwagę na jedną kwestię. Otóż pierwszy raz większość zysków koncernu (56 procent tzw. EBITA) nie pochodzi już z typowej działalności touroperatorskiej, ale z segmentu hotelowego i statków wycieczkowych.

TUI Group pozbył się w ostatnich kilkunastu miesiącach kluczowych dla koncernu spółek, zajmujących się pośrednictwem w sprzedaży miejsc hotelowych i innych usług turystycznych, ale również takich, które mniej niż bezpośrednio związane były z obszarem strategicznych planów koncernu. Sprzedał niemal wszystko co miało istotniejszą rynkową wartość za łączną kwotę około 2 miliardów euro. A uzyskane w ten sposób pieniądze zainwestował w te obszary, które zdecydują o wartości i pozycji firmy w przyszłości. Koncern chce nawet jeszcze intensywniej niż dotychczas inwestować we własne hotele i statki wycieczkowe oraz zaawansowane systemy informatyczne – wyjaśnia prezes Traveldaty.

Jak pisze, działalność czysto touroperatorska – mimo świetnej w tym roku koniunktury – przynosi na tak rozwiniętym rynku jak Niemcy i inne kraje zachodniej Europy relatywnie coraz słabsze wyniki. To znak czasów i sygnał, że i nasz rynek krok po kroku zbliża się już do tej fazy, w której samym touroperatorem być już nie wystarczy, aby odgrywać jedną z wiodących ról w branży.

Ale – dodaje Betlej – przyczyną takiej polityki może być też myśl znacznie bardziej dalekosiężna, wybiegająca kilkanaście lat naprzód lub nawet w lata czterdzieste naszego stulecia. Chodzi o przekonanie, że branża turystyczna będzie w przyszłości odgrywała dużo większą rolę niż się obecnie przypuszcza. Że będzie ona istotną częścią przemysłu czasu wolnego, który po szeroko pojętej działalności ochrony zdrowia będzie najważniejszym obszarem ludzkiej aktywności. Ekonomiści widzą przyszłość w ciemnych barwach – nadmiar emerytów, głodowe emerytury, brak rąk do pracy i przymus mocno wydłużonej zawodowej aktywności. W takim świecie nie ma czasu i pieniędzy na turystykę.

Tymczasem postęp może pójść w inną stronę. „Od braku rąk do pracy bardziej prawdopodobny jest ich nadmiar, a to z powodu trudnej jeszcze dziś do wyobrażenia skali automatyzacji i robotyzacji. W konsekwencji ludzie będą mieli więcej czasu dla siebie, czyli czasu wolnego i to przy zaspokojeniu potrzeb życiowych na znacząco wyższym niż dzisiaj poziomie” – dowodzi ekspert.

Kolonizacja turystyki

Jego zdaniem całkiem prawdopodobny jest wariant, że czwarta rewolucja techniczna tak znacznie i tak szybko zmieni naszą cywilizację, że stopniu trudno dziś wyobrażalnym zwiększy zapotrzebowanie na usługi związane z turystyką i wypoczynkiem, co wymagać będzie olbrzymich szybko przeprowadzonych inwestycji rzędu nie mniej niż 80-150 mld euro.

Takich pieniędzy branża turystyczna nie ma (pamiętajmy o 2 miliardach największego koncernu) – ciągnie autor. Nie ma ich także przymierzający się dość intensywnie do roli Amazona podróży i turystyki Ryanair, choć jego możliwości są teoretycznie dużo większe. Mają je za to wielkie firmy technologiczne, które, gdy będzie już jasne jak przyszłościowa jest to branża prawdopodobnie dokonają jej „kolonizacji”.

Co może zostać w ręku firm turystycznych? – pyta Betlej. Tyle, ile zdołają osiągnąć zanim nadejdzie rewolucja w branży. To być może dlatego TUI zasadniczo zmienia profil biznesowy i wykłada na to wszystkie pieniądze. „To może dlatego Ryanair chciał osiągnąć, zbyt wiele w zbyt krótkim czasie i napytał sobie biznesowych problemów” – kończy te rozważania prezes Traveldaty.

W części analizy poświęconej omówieniu badania cen wyjazdów z biurami podróży, Traveldata wylicza, że jeśli porównać średnia cena imprez mających początek w szczycie sezonu zimowego (15 – 21.01.2018 r.) zebranych 14 grudnia z cenami dla tego samego tygodnia sprzed tygodnia okaże się, że średnia spadła o 3 złote.

Zmiany cen wycieczek obrazuje mapa.

Ta sama cena, w porównaniu ze średnią sprzed roku, jest niższa o 10 złotych.

Traveldata porównała też zmiany cen według poszczególnych touroperatorów i to w okresie trzech kolejnych sezonów. Organizatorem, który wykazuje najmniejszy wzrost średnich cen w takim ujęciu okazała się Itaka z cenami wyższymi o symboliczną złotówkę. Niewielkie zwyżki średnich cen wykazały również oferty Coral Travel Wezyr Holidays, Rainbow i Net Holiday – o 33, 62 i 71 złotych. W pozostałych dużych i średnich biurach trzyletnie wzrosty średnich cen są już znacząco wyższe – od 641 do ponad 1200 złotych – opisuje Betlej.

W tym, co ma jednak dla turystów większe znaczenie, a zatem w bezwzględnym poziomie bieżących cen wycieczek, czyli na pierwszym lub drugim miejscu w 11 zimowych kierunkach i w trzech kategoriach hoteli, najlepiej wypadło biuro podróży Exim Tours, które miało 11 ofert z najniższymi cenami. Wyprzedziło ono TUI Poland (10 ofert), Itakę i Rainbow (po 8 ofert) – wymienia autor.

Największą liczbę tanich ofert na kierunkach egipskich oferowały w ostatnim tygodniu Sun & Fun (5 takich ofert), Coral Travel Wezyr Holidays i Exim Tours (po 4 oferty), a na kierunkach kanaryjskich Rainbow (8 ofert) i Itaka (5 ofert).

Źródło wykresów, map i tabeli: Traveldata

Na czele zestawienia ponownie widnieje Rainbow, który nie oferuje wprawdzie największej liczby najbardziej korzystnych ofert, ale za to tam gdzie one występują, ich przewaga w cenie (np. na kierunkach kanaryjskich) jest relatywnie duża i w rezultacie uśrednione odchylenie jego oferty in minus od cen rynkowych jest największe – wyjaśnia metodologię prezes Traveldaty.

Generalnie widoczna staje się bardziej wyrównana niż w poprzednim sezonie przekrojowa atrakcyjność oferty wiodących organizatorów i dotyczy to zarówno sezonu zimowego jak i letniego. Wyraźnej poprawie uległa po obniżkach cen na początku grudnia pozycja biura Sun & Fun, a nadal lepiej niż przed rokiem prezentują się biura TUI Poland i Exim Tours, które mają dość dużo propozycji niedrogich z niższej półki – opisuje Betlej.

Ceny w Ryanairze w górę, w Wizz Airze stabilne

Betlej przywołuje też badania pokazujące ceny biletów tanich linii lotniczych. W ostatnim tygodniu w Ryanairze na kierunkach turystycznych na wyloty w pierwszym tygodniu ferii zimowych (15 – 21 stycznia) średnia cena po trzech wcześniejszych spadkach i ostatnim wzroście, ponownie wzrosła, tym razem z 480 do 527 złotych, czyli o 19,4 procent.

Mniej korzystnie dla turystów kształtowały się zmiany ceny rejsów na Wyspy Kanaryjskie, które podniosły się w jeszcze większym stopniu, a mianowicie z 964 do 1172 złotych, czyli o 21,6 procent.

Rekordzistami zwyżek cen zostały połączenia z Warszawy na Fuerteventurę i na Teneryfę – o 710 i 577 złotych. A zniżek – połączenia z Wrocławia do Lizbony i na Teneryfę (na którą ceny przelotów poprzednio najbardziej wzrosły) – o 610 i 410 złotych.

Dla odmiany – ciągnie autor – średnie ceny w Wizz Airze były blisko rekordowo niskiego poziomu z poprzedniego zestawienia, gdyż wzrosły jedynie o 2 złote, czyli z 341 do 343 złotych (poprzednio spadły o 65, 20, 44 i 3 złote). Największe zniżki cen odnotowały przeloty z Warszawy na Sycylię (poprzednio ceny te mocno wzrosły) i do Barcelony – o 280 i 154 złote, a zwyżki rejsy z Katowic na Teneryfę i do Barcelony – o 195 i 140 złotych o pisuje Betlej.

W porównaniu rok do roku w Ryanairze cena na kierunkach turystycznych wzrosła i wyniosła 728 wobec 645 złotych, czyli była większa o 11,4 procent.

Nieco większa dodatnia różnica cen rok do roku wystąpiła na kierunkach kanaryjskich, które zdrożały z 1070 do 1172 złotych, a zatem o 9,5 procent. Największy wzrost ceny wykazały przeloty z Warszawy na Fuerteventurę i do Malagi – o 705 i 585 złotych. A spadki – z Warszawy na Gran Canarię i z Wrocławia na Teneryfę, o 390 i 280 złotych.

Nadal znacząco tańsze niż przed rokiem były przeloty w Wizz Airze, których cena spadła średnio z 630 do 385 złotych, czyli o 39,9 procent.

Najbardziej istotne spadki cen rok do roku wykazały przeloty z Warszawy do Barcelony i z Katowic na Lanzarote – o 997 i 340 złotych, a wzrosły ceny rejsów z Warszawy i z Katowic do Bari – średnio o 18 i 7 złotych – wyjaśnia Betlej.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Premier Saary pisze do agentów turystycznych

Pomoc w walce przeciwko niekorzystnym zapisom w ustawie implementującej dyrektywę unijną zapewnia agentom premier ...

Rainbow zamówił w Locie dreamlinera na zimę

Biuro podróży Rainbow wynajęło od LOT-u dreamlinera, którym będzie wozić dwie kolejne zimy klientów ...

Betlej: Strajk lekarzy rezydentów może pomóc turystyce

Rząd stosuje ciągle politykę ograniczania wzrostu wynagrodzeń. To działa chłodząco na koniunkturę w turystyce. ...

Tomasz Przygocki zasili zespół Neckermanna

Neckermann powiększa dział sprzedaży. Z początkiem października do jego zespołu regionalnych kierowników sprzedaży, który ...

PIT: Turystyka młodzieżowa zagrożona szarą strefą

Chociaż turystyka dzieci i młodzieży ma ogromne znaczenie dla polskiej gospodarki, nikt jej nie ...

Targi EuroGastro i WorldHotel przenoszą się do Nadarzyna

Dwie znane warszawskie imprezy targowe, EuroGastro i WorldHotel, odbywające się dotąd w halach przy ...