Traveldata: Klienci wrócą do biur podróży w czerwcu

Fot. Aleksander Kramarz

Wydaje się, że optymistyczny termin istotniejszego ożywienia koniunktury w zorganizowanej turystyce wyjazdowej można umiejscowić dopiero w pierwszej połowie czerwca – pisze ekspert

Już tylko śledzeniu rozprzestrzeniania się koronawirusa poświęca swoje materiały – dwa w tygodniu – Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata. Nie ma bowiem teraz nic ważniejszego dla branży turystycznej niż postępy niszczącego nie tylko zdrowie, ale i gospodarkę, żywiołu.

Jak zauważa na wstępie najnowszego tekstu prezes Traveldaty Andrzej Betlej, epidemia koronawirusa w Azji przebiega mniej więcej zgodnie ze statystycznymi przewidywaniami – od ponad trzech tygodni jest coraz wyraźniej w odwrocie. Liczba zgonów ostatniej doby wyniosła 18 (w tym w Chinach 10), czyli 30-krotnie mniej niż w Europie, w której w tym czasie wyniosła 529, z czego 368 w samych Włoszech.

Duże sukcesy w wygaszaniu tempa nowych zachorowań i liczby przypadków śmiertelnych odnoszą Chiny, Japonia, Tajwan, Singapur i Hongkong, nieco mniej zaś korzystnie wygląda sytuacja w Korei Południowej. Obecnie ryzykiem dla tego obszaru, a zwłaszcza Chin, może być zbyt szybkie poluzowanie ograniczeń dotyczących kontaktów międzyludzkich, czyli zbyt wczesny powrót do normalnej aktywności usług, produkcji, urzędów, masowego handlu, gastronomii i rozrywki – komentuje autor.

Koronawirus coraz mocniej dokucza Europie

Zdecydowanie mniej korzystnie wygląda sytuacja w Europie, która stała się największym ogniskiem epidemii na świecie. Najbardziej w tym kontekście zastanawiająca jest sytuacja we Włoszech, gdzie liczba zgonów w stosunku do liczby zachorowań jest kilkakrotnie większa niż w innych krajach europejskich, z wyjątkiem Hiszpanii – pisze Betlej.

Zdaniem autora, być może przyczyną jest słabą wydolność włoskiej służby zdrowia jeśli chodzi o wykrywanie zachorowań. Do takiej interpretacji przychyla się we wczorajszym wywiadzie poruszającym m.in. kwestię wysokiej śmiertelności wśród chorujących, renomowany wirusolog prof. Krzysztof Pyrć z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Z kolei prof. Marcin Drąg z Wydziału Chemicznego Politechniki Wrocławskiej, współpracujący od kilku lat z grupą prof. Rolfa Hilgenfelda z Uniwersytetu w Lubece, która miała olbrzymi wpływ na wygaszenie poprzedniej epidemii SARS, zwraca uwagę na duże podobieństwo wywołującego ją wirusa do wirusa SARS – Cov z 2002 roku.

Zachowania obu tych odmian mogą być podobne, a jego odporność na wysokie temperatury może być ograniczona. Wirus z 2002 roku wykazywał bardzo wysoką aktywność jeszcze w kwietnia, ale w maju nastąpił już silny spadek intensywności zachorowań. Nie jest wykluczone, że po lecie wirus wróci, twierdzi z kolei profesor Pyrć – relacjonuje prezes Traveldaty.

Powrót do wyjazdów nie wcześniej niż w czerwcu?

Te opinie – wskazuje Betlej – potwierdzają jego tezę z końca lutego i początku marca, że szczyt zachorowań nastąpi w Europie w trzeciej dekadzie marca, przy czym niespodziewanie wysoka śmiertelność wirusa we Włoszech, która nie jest typowa, jeśli chodzi o statystyczny rozwój choroby, może spowodować, że przesunie się on nieco w czasie.

Przekroczenie apogeum epidemii nie oznacza jednak jej końca, gdyż będzie ona ograniczana stopniowo przez co najmniej kilka tygodni (w Chinach od szczytu minęło około 5 tygodni). Powrót istotniejszego popytu na zagraniczne wycieczki będzie wymagać jeszcze kolejnych kilku tygodni aż minie niechęć turystów do podróżowania. Ile to potrwa, może zależeć od tego, co zrobią touroperatorzy i organizacje branżowe. Duże znaczenie będzie mieć też sytuacja polityczna w kraju, zwłaszcza związana z kampanią i wyborami prezydenckimi – wymienia Betlej.

Dużo zależy od dyscypliny społeczeństwa w przestrzeganiu ograniczeń narzuconych przez rządy. Chociaż samo zamknięcie granic, według uśrednionej opinii statystyków badających przebiegi epidemii, pozwala to opóźnić rozprzestrzenianie się wirusa jedynie o jeden do dwóch dni, ale kluczowe znaczenie ma przestrzeganie ograniczeń kontaktów międzyludzkich i rygorów kwarantanny.

„Wydaje się, że przy takim scenariuszu orientacyjny i to dość optymistyczny termin istotniejszego ożywienia koniunktury w branży zorganizowanej turystyki wyjazdowej można umiejscowić dopiero w pierwszej połowie czerwca”. Ciągle jednak ryzyko stwarza niekorzystny rozwój sytuacji we Włoszech i w Hiszpanii, jak i ewentualny istotnie mniej korzystny przebieg epidemii w krajach Europy Środkowej i docelowych we wschodniej części Morza Śródziemnego, w Egipcie i w Bułgarii – wskazuje autor.

Jak pisze, w takiej sytuacji jak obecna, gdy krzywe zachorowalności pną się w górę, korzystniejsze może okazać się znaczne ograniczenie lub nawet zawieszenie świadczenia usług turystycznych. Łatwiej to przeprowadzić, gdyż nie ma jeszcze sezonu letniego, touroperatorzy i tak nie zarabiają w tym okresie, nie powinno się to więc wiązać z istotniejszym wpływem na wynik finansowy firm. „Pozwoli za to wykreować w pewnym stopniu popyt odłożony, który zwiększy rentowność działalności po ustąpieniu dewastującego wpływu koronawirusa na turystyczne wyjazdy”.

Dwie prędkości koronawirusa nadal aktualne

Traveldata zaktualizowała swoje m=grafiki pokazujące zasięg i gęstość występowania koronawirusa. Dane obejmują ostatni tydzień, a dokładniej okres od godziny 22 w niedzielę 8 marca do godziny 22 dnia wczorajszego. Wskaźniki dla Rosji odnoszą się do jej europejskiej części z przyjętą liczbą ludności w wysokości 110 milionów.

Już pobieżny rzut oka na tabelę pozwala zorientować się w dużym tempie ograniczania intensywności epidemii w Chinach i w Korei Południowej w zakresie nowych zachorowań. Wskaźniki dla Japonii nie poprawiły się, co można jednak wiązać z faktem, że są ona relatywnie bardzo małe. Widoczne jest także dramatyczne pogarszanie się sytuacji we Włoszech, jak również w krajach Europy Zachodniej, które pozostają kilkanaście razy bardziej niekorzystne niż w naszej części Europy i znacznie gorsze niż w krajach docelowych – komentuje Betlej.

Podział na Europę dwóch prędkości koronawirusa widać na ostatniej mapce. Zarówno liczby w elipsach dotyczących poszczególnych krajów jak też odpowiadająca im kolorystyka wyraźnie wskazują na całkowicie różną sytuację na dwóch częściach kontynentu.

Dokładniejsze spojrzenia na Polskę – kończy wywód autor – prowadzi do konkluzji, że jesteśmy otoczeni przez kraje o z reguły znacznie większej gęstości zachorowań na wirusa (w ostatnim tygodniu). Sytuacja taka jest oczywiście korzystna, ale wymaga ochrony właśnie przez zamknięcie granic i liczne restrykcje dotyczące redukcji liczby kontaktów międzyludzkich oraz szerokiego zakresu obowiązującej kwarantanny.

Mogą Ci się również spodobać

Turyści w Wilnie zapłacą podatek od poduszki

Jedno euro dziennie zapłacą od 1 lipca goście wileńskich hoteli i innych miejsc noclegowych ...

Licznik bankructw w turystyce bije

W Niemczech zbankrutowało lub zawiesiło działalność już ponad 220 firm turystycznych, ponad 1,6 tysiąca ...

NIK: Uzdrowiska nie takie zdrowe

Żadna z 11 kontrolowanych miejscowości nie spełniła wymogów określonych dla uzdrowisk – wynika z ...

Polish Prestige Hotels dołącza do IGHP

– Dziś czujemy, że znaczne zwiększenie siły konkurencyjnej wobec międzynarodowych sieci hoteli jest kolejną ...

Expedia: Wynajmowanie mieszkań nie szkodzi hotelom

Prezes Expedii zapewnia hotelarzy, że włączenie do oferty wynajmu mieszkań i domów wakacyjnych nie ...

Burmistrz Helu do turystów: Nie przyjeżdżajcie teraz

Bądźcie świadomi i odpowiedzialni. Nie przyjeżdżajcie teraz do nas – apeluje burmistrz Helu Mirosław ...