Google na razie nie chce być agentem

Bloomberg

Google jest zadowolony, że użytkownicy z zaufaniem przeglądają jego zasoby w poszukiwaniu wyjazdów. Firma twierdzi, że nie zamierza konkurować z internetowymi agentami, bo woli z nimi współpracować

Dyrektor działu Podróże w Google Rob Torres mówił w czasie forum zorganizowanego przez amerykański magazyn branżowy „Skift” w Berlinie w kwietniu, że firma cieszy się z pozycji, jaką ma wśród turystów. – Jesteśmy, bardzo, bardzo zadowoleni, że staliśmy się miejscem, w którym szuka się informacji o wyjazdach, bez względu na to, w jakim momencie podróży szukający się znajduje, czy to na początku drogi, marząc o wyjeździe, czy już na miejscu – informuje Torres.

Dziś Google działa w branży turystycznej głównie jako medium promocyjne, które pozwala konsumentom szukać wycieczek lub porównywać produkty takie jak choćby przeloty. Dyrektor podkreśla, że przedsiębiorcy z branży powinni oczekiwać, iż firma nadal będzie ich partnerem i będzie raczej usprawniać model współpracy reklamowej, zarówno w zakresie wyszukiwania jak i porównywania ofert, niż rywalizować o klientów i dostawców. Torres tłumaczy, że im lepsze informacje Google będzie mógł wyświetlać użytkownikom, tym wyższej jakości klientów będą zyskiwać w ten sposób jego reklamodawcy. – Świetnie czujemy się robiąc to, co robimy – mówi Torres. – Nadal mamy bardzo dużo pracy przed sobą. Myślę, że wykonaliśmy dobrą robotę przy Google Flights, ale przed nami długa droga, by (osiągnąć) to samo przy hotelach, itp. i mieć pewność, że dostarczamy coś, czego wszyscy zawsze oczekiwali i chcieli używać – dodaje.

Trzeba jednak pamiętać, że ponieważ internauci coraz częściej przeglądają sieć korzystając z urządzeń mobilnych, koszty pozyskania ruchu przez Google rosną. Dzieje się tak dlatego, że firma musi płacić innym, choćby Apple. Ten trend widoczny jest w jej wynikach finansowych, w pierwszym kwartale 2018 roku marża operacyjna Google była najniższa od czasu, kiedy wszedł na giełdę w 2004 roku. Dla przyszłości sprzedaży przez internet znaczenie ma też, że ekrany, na których przegląda się internet, są mniejsze niż na tradycyjnych komputerach, co sprawia, że klienci mogą zacząć wymagać od Google, by stał się czymś na wzór agencji internetowej. Dzięki temu proces wyszukiwania ofert stałby się szybszy.

Jak zauważa „Skift” w swoim raporcie Megatrends 2018, inżynierowie Google próbują rozwiązać problemy użytkowników raczej przez poszczególne narzędzia pomocne w planowaniu podróży, takie jak Google Hotels, Flights, Maps, Trips i Home, niż łącząc je wszystkie razem. Torres zapytany, jak długo potrwa, zanim firma je połączy, odpowiada, że gdyby to zależało od niego, już dawno by to się stało.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Santorini wprowadzi dzienny limit liczby turystów

18 tysięcy turystów, którzy w niektóre dni w takiej liczbie przybywali na grecką wyspę ...

TUI rozbudowuje flotę wycieczkowców

SkySea Golden Era to nowy statek, który TUI Group kupił od Royal Caribbean Cruises. ...

Sześć nowych tras Wizz Aira z Krakowa

Na dzisiejszej konferencji prasowej w Krakowie Wizz Air ogłosił uruchomienie sześciu nowych połączeń ze ...

Polscy studenci chcą zbudować kapsułę Hyperloop

Nowy, superszybki środek transportu – kapsułę Hyperloop – chcą zbudować studenci z Politechniki Warszawskiej ...

Włoska komunikacja częściowo sparaliżowana strajkiem

Komunikacja lotnicza, kolejowa i miejska we Włoszech została częściowo sparaliżowana z powodu strajku, ogłoszonego ...

DRV: Agentów czekają cztery metry zmian

Ponad cztery metry długości ma dokument, w którym Niemiecki Związek Turystyczny za pomocą grafik ...